sobota, 29 sierpnia 2015

Feministki są brzydkie


Jest 6 rano. Za ścianą budzi się Zuzia, moja już prawie roczna córeczka. Słyszę jej śmiech, ale jeszcze nie wstaję. Mój mąż idzie do niej pierwszy, karmi ją, przewija, a mi robi kawę, bo z moim niskim ciśnieniem ciężko mi się podnieść z łóżka bez odpowiedniej dawki kofeiny.



Gdy wychodzi do pracy my mamy czas tylko dla siebie. Bawimy się na dywanie, razem robimy i jemy śniadanie - omlety rządzą! ;) A potem szykujemy się na spacer. Zuzia patrzy jak rozczesuję swoje długie włosy i pomaga mi drugim tangle teezerem ściskanym w małej rączce. Potem makijaż, czasem jest to tylko tusz i podkład, a innym razem, gdy mam ochotę to nakładam i róż i bronzer, cienie i kredkę na brwi i wszystkie te specyfiki dzięki którym czuje się jeszcze ładniejsza. Zakładamy sukienki, bo na dworze znów panuje trzydziestostopniowy upał.

Wracając ze spaceru wstąpimy na pobliski targ dokupić warzywa na obiad. Gotujemy też razem. Zuzia na podłodze w kuchni miesza swoją zupę z klocków, ja w tym czasie mieszam w garnku. Gdy uśnie będę miała czas by zajrzeć na bloga, sprawdzić maile czy poczytać książkę (ostatnio znów wciągnęły mnie kryminaly).

Po powrocie Krzyśka siądziemy przy moim wymarzonym białym stole w kuchni, Zuzie posadzimy na jej krzesełku i pośmiejemy się z jej nowych min czy "słów". Po obiedzie oni pójdą na spacer bym ja mogła zająć się sobą. Taka przerwa daje mi poczucie, że wciąż jestem człowiekiem, kobietą, a nie tylko matką.

Wieczorem, gdy Zuzia uśnie znów będziemy tylko we dwoje :)

Oczywiście nie kazdy mój dzień tak wygląda, ale nie jestem brzydka, mam długie włosy, maluję się, noszę sukienki (a pod nimi dobrze dobrane biustonosze, których jak widać nie spaliłam ;) ), gotuję, mam męża i cudowne dziecko :))) a mimo to #jestemjednaznich

Pozdrawiam Was serdecznie,

PS Wpis powstał w ramach akcji  Jestem jedną z nich zorganizowaną  26 sierpnia z okazji Dnia Równości Kobiet. Te ciekawsze znajdziecie tutaj:

http://aktywniezniedoczynnoscia.com/2015/08/29/feministki-sa-brzydkie/

57 komentarzy:

  1. Dobrze dobrany biustonosz to podstawa! Jakie marki nosisz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś piękną, zadbaną mamusią sukcesu. Gratuluję :)!

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny wpis, czytałam z podziwem :) zapraszam www.takbardzokocham.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam krotkie wlosy to pewnie jestem brzydka :) i nie maluje sie ale pewnie perfekcyjna cera nie jest wystarczającą wymowka...

    dobra, troszke sobie zartuje, bo pewnie takie komentarze niedlugo sie pojawia, ale z drugiej strony akcja niby łamiąca stereotypy brzydkiej zaniedbanej feministki utwierdza nas w innych (krotkie wlosy=brzydka, bez makijazu=brzydka, w spodniach=brzydka itd.).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, dokładnie tak. Bo jak feministka ma krótkie włosy (o zgrozo, pewnie lesba!), nie nosi sukienek (bo nie lubi, nie może dopasować, w spodniach wygodniej się pracuje, etc), nie maluje się, bo nie odczuwa takiej potrzeby albo zachowuje to na szczególne okazje (to w ogóle jakiś obowiązek jest?), to... nie jest godna szacunku? Jest "stereotypowa", więc można nią pomiatać? Nie jest "prawdziwą" kobietą? Nie podoba mi się idea tej akcji, bo faktycznie wartościuje kobiety ze względu na wygląd i sposób ubierania.

      Usuń
    2. Ja myślę, że to jest gruba nadinterpretacja. Jest stereotyp brzydkiej feministki ale nigdzie nie jest napisane, że krótkie włosy są równoznaczne z byciem brzydkim. Tak samo brak makijażu nie jest oznaką zaniedbania.

      Usuń
    3. Ostatnio zwracam uwagę na panie z krótkimi włosami. Najbardziej podobają mi się irokezy. Ale nie takie zwykłe jak u punka. Do tego sukienka, bizuteria, szpilki. Kobiety wyglądają w nich pięknie, kobieco, elegancko.

      Usuń
  5. I o to chodzi! Szczęśliwa i zadbana mama to szczęśliwe dziecko może to oklepany slogan, ale sądzę, że bardzo prawdziwy! :) Drugi wpis jest genialny! A tak przy okazji Aniu, co to za kolor masz na paznokciach z tego zdjęcia: https://instagram.com/p/64TRiwHIqP/?taken-by=anwenblog. Wydaje mi się, że kiedyś w twz również był, strasznie mi się podoba, a nie wiem, czy to lakier czy odżywka, bo czasami ciężko z kolorem trafić :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko pięknie, tylko jaki jest sens tej akcji? Dzisiejsze feministki wypaczyły sens feminizmu, nie robią nic dla kobiet. Jedyne co robią to pusta paplanina i wyszukiwanie problemów tam gdzie ich nie ma. Nie widzę działania feministek np. na rzecz poprawy losu kobiet-ofiar przemocy domowej, udzielania wsparcia czy pomocy prawnej, poprawy jakości opieki nad kobietami w czasie ciąży i porodu, propagowanie badań profilaktycznych itp. Większość tych pań występuje przeciw kobiecości i zaprzecza biologicznej roli kobiety, są raczej antywzorem kobiecości, a taka akcja ubierania się w fajne fatałaszki i malowanie ma w jakiś sposób ocieplać ten system wartości i tych wyimaginowanych problemów o nierówności. To tak jakby chcieć zrównać ogień z wodą i mówić, że to jest to samo. Jeśli chodzi o równouprawnienie to tak jestem za nim, ale jeżeli będzie dotyczył każdej dziedziny życia, nie wyłączając z tego ciężkich prac fizycznych jakie wykonują mężczyźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraz sobie, ze roznic fizycznych u plci nie przeskoczysz, tyle w kwestii tych twoich prac fizycznych. Rownouprawnienie to rowne prawa, mozliwosc edukacji, glosowania, rownej placy na tym samym stanowisku, a ty chcesz pod haselkiem rownouprawnienia zmusic kobiety do pracy ponad ich sily, do ktorej nie sa przystosowane przez nature? (kobiety moga wyrobic sobie sile, ale musza w to wlozyc wiele wysilku w przeciwienstwie do facetow, ktorzy na starcie dostaja ja za darmo). Takiego chcesz rownouprawnienia? Jak ma juz byc tak po rowno, to wszczepiajmy facetom macice zeby dzieci rodzili.

      Usuń
    2. Mylisz feminizm z feminazizmem. A nie widzisz działań prawdziwych feministek, bo dla mediów ciekawsze są kretyńskie wyczyny feminazioli, niż walka o ważne sprawy jakie wymieniłaś. Nie oznacza to jednak, że nikt o to nie walczy.

      Usuń
    3. Zgadzam się.
      Ponadto ( na co ktoś już tu uwagę zwrócił) ta akcja umacnia inne stereotypy - ładna kobieta ( i 'normalna') to ta w sukience, szpilkach, w pełnym makijażu i z długimi włosami. Czy feminizm w obecnej formie ma rację bytu czy nie, to temat na odrębną dyskusję, ale faktem jest to, że jeżeli feministki chcą naprawdę walczyć o coś, a nie tylko o dobre postrzeganie samych siebie i promowanie jakie to one ładne i zadbane, to może niech rozpoczną akcję na temat tego dlaczego tak mało kobiet regularnie wykonuje badania profilaktyczne, przez co zbyt późno diagnozowane są poważne choroby, w tym rak. Takie akcje to, wybacz, ale pierdoły.

      Usuń
    4. Pinoaisai nie wiem gdzie jest ta nierówność w płacach? Nie zauważyłam jej. Wynagrodzenie otrzymuje się za wykonaną pracę i umiejętności, a nie za to jaką ma się płeć. Masz jakiś problem z dostępem do edukacji czy głosowania? Kolejne wymyślone problemy. Nikogo nie chcę zmuszać do ciężkiej pracy i nie pisz że wszyscy mężczyźni są silni, bo to nie prawda. Obserwując to środowisko trudno nie odnieść wrażenia, ze panie-feministki chcą zajmować jedynie eksponowane stanowiska, ale już te związane z pracą fizyczną niekoniecznie, choćby nie była aż tak ciężką jak np. górnika. Jeśli chodzi o przeszczepianie macic to jest to już możliwe, dzięki m.in. działalności pań feministek i ich chorobliwego dążenia do równouprawnienia we wszystkim. Jakly to pokaż mi gdzie są te prawdziwe feministki, które w godny sposób reprezentują kobiety i walczą o ich prawa. Skoro feminazistki potrafią zainteresować media swoją działalnością np. na marszu szmat itp. to dlaczego prawdziwe feministki promują tylko makijaże i fatałaszki, a nie to co dla kobiet jest ważne...

      Usuń
    5. Zacznijcie pracować w zawodzie postrzeganym jako męski, a potem się wypowiadajcie o tym, że nie istnieje nierówność w płacach czy w dostępie do awansu. Dziwnym trafem prezes (mężczyzna) lepiej traktuje pracowników płci męskiej, oni dostają awanse w pracy, bez większych problemów dostają dłuższy urlop, jeżdżą na atrakcyjne szkolenia, mają szanse awansu w zawodzie, mimo że kobiety wykonują równie dobrą pracę, tak samo ważną dla firmy, są tak samo wydajne. I tu nawet faceci nie chcą dopuścić kobiet do prac fizycznych, nie dlatego, że to rzekomo za ciężkie, ale dlatego, że paradoksalnie to prowadzi do awansu i lepszej płacy. Na studiach tak samo - traktowanie kobiet z góry i z uśmieszkiem politowania, "bo to męski zawód". Oczywiście faktem jest, że kobieta która poświęca się rodzinie, nie ma szansy żeby poświęcić tyle czasu na naukę do uprawnień co np. nieżonaty, bezdzietny mężczyzna, ale w normalnych firmach dobremu pracownikowi powinno się iść na rękę, a nie rzucać kłody pod nogi. Zwykle kobiety odpuszczają, bo z jednej strony mają dzieci i dom do ogarnięcia i coraz mniej chęci, żeby przebijać szklany sufit. Obserwuję to na co dzień.

      Usuń
    6. Anonimko z 18:20, wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale zdarza się, że kobieta pracująca na tym samym stanowisku w tej samej firmie co mężczyzna zarabia mniej. Sama znam taką sytuację. Więc skoro choć jedna kobieta jest w ten sposób dyskryminowana to chyba tłumaczy to sens feminizmu.

      Usuń
    7. Od kiedy "ja nie zauważyłam"=nie istnieje?

      Zazdroszczę tym, którzy nie odczuwają tego, o czym pisze Anonimowy z 20:15. I zazdroszczę tym, którzy to przetrwali i w tym żyją. Bo mnie świetna uczelnia, w dużym mieście, jej ogromnie prestiżowy wydział i męski kierunek, pokonały.

      Usuń
    8. Dziewczyny dajcie spokój z tą dyskryminacją kobiet w pracy, bo ona nie istnieje. Jeśli na tym samym stanowisku pracuje kobieta i mężczyzna i to on zarabia więcej to znaczy, że kobieta pracuje gorzej, mniej etc. Skąd mam tą pewność? A no z tąd, że gdyby ta kobieta pracowała tak samo jak facet, to pracodawca nie zatrudnił by mężczyzny. Dlaczego? Bo by mu się to zwyczajnie nie opłacało! Dlaczego miałby zatrudnić mężczyznę, skoro kobieta pracuje tak samo dobrze, a jednocześnie taniej? Zastanówcie się nad tym i nie zwalajcie niepowodzeń na płeć :) bo my, kobiety, jesteśmy cudowne ;) a to, że rodzimy dzieci, cóż tak natura :) ale są i pozytywy, każda matka powie, że nosić 9 miesięcy dzieciątko pod swoim sercem to cud ;) o kombinowania z naturą bardzo mi się nie podobają. Wiec, dziewczyny, zamiast robić wszystko, żeby stać się kiepskim mężczyzna (bo dobrym mężczyzna nigdy nie będziemy, kobiety nie mogą być dobrymi facetami, jak i na odwrót, wystarczy spojrzeć na Pana Bęgowskiego znanego pod pseudonimem Anna Grodzka) róbmy wszystko, by być jak najlepszymi kobietami. Prawo głosu mamy, choć mi tam to lata, bo nie podoba mi się demokracja jako ustrój (na wybory chodzę, bo trzeba choć próbować coś zmienić, a tak mało możliwości - takie czasy, trzeba grać w tę grę). Zastanówcie się nad sensem tego całego feminizmu. Pozdrawiam.

      Usuń
    9. tak się składa, że w takiej sytuacje byłam nawet i ja, to samo stanowisko, ta sama firma, a zarobki zupełnie inne. I nie, wcale nie pracowałam gorzej od kolegi, wręcz odwrotnie nie raz musiałam jeszcze i jemu pomagać. Dyskryminacja ze względu na płeć zdecydowanie istnieje i to częściej niż może nam się wydawać. A co do zatrudnienia to też miałam okazję widzieć sytuację, gdy zatrudniany był mężczyzna, nawet z minimalnie gorszymi kwalifikacjami tylko dlatego, że "on przynajmniej w ciąże nie zajdzie" :/

      Usuń
    10. No niestety Anwen, ale kobiety zachodzą w ciążę. Naturalna i zrozumiała jest niechęć pracodawcy w takich przypadkach. Gdybym zatrudniła kogoś, bardzo nie na rękę była by mi ciąża pracownika, ponieważ to wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Trzeba popatrzeć na to też od strony osoby, która za pracę daje pieniądze, nie tylko pracownika, choć do takiego myślenia przywykliśmy i jest ono u nas całkowitą normą.

      Usuń
    11. A ja pracuję w sfeminizowanym zawodzie i wyobraźcie sobie, że zarabiam mniej niż koledzy na dokładnie tych samych stanowiskach. Tylko oczekiwania wyższe, bo powinnam być w tym lepsza ;) W czasie urlopu macierzyńskiego pracowałam zdalnie. Kolega w tym czasie dostał urlop na podnoszenie kwalifikacji. Nie musiał pracować zdalnie, bo przecież w tym czasie miał podnosić kwalifikacje (nawiasem mówiąc nie podniósł, ale pracuje dalej, wciąż zarabiając więcej niż ja).
      Pozdrowienia od feministki :)

      Usuń
    12. Szlag mnie trafia - a ten pracodawca co nie chce ciezarnych pracownic to przypadkiem nie z ciazy sie pojawil? Matka powinna mu w twarz splunac. Osoby piszace o tym ze kobiety sa rowno traktowane w pracy to albo nie pracuja albo nie maja dzieci

      Usuń
    13. Piszecie o dyskryminacji kobiet w pracy, a może zacznijmy od tego jak pracodawcy wykorzystują studentów, stażystów czy ludzi starszych.
      Jedyne z czym się spotkałam i do dnia dzisiejszego się spotykam to ze zwalnianiem ludzi starszych, dosłownie przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Pracodawcy robią sobie z tych starszych ludzi (niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna) dosłownie "białych murzynów", który i tak chcą doczekać emerytury i ich nagminnie wykorzystują.

      Choć wykonuję męski zawód nie czuję się dyskryminowana, w mojej pracy liczą się tylko i wyłącznie umiejętności, nie płeć ani też wykształcenie tylko wiedza praktyczna.
      Należy szanować każdego człowieka niezależnie czy jest to dziecko, kobieta, mężczyzna czy osoba starsza, po prostu należy się nam wzajemny szacunek. Ja również czasami się denerwuję zwłaszcza jeśli pracodawca lub właściciel przyjmuję kogoś po rodzinie i nie dość, że masz go szkolić to jeszcze zarabia od Ciebie 2-3x więcej. Niestety życie jest niesprawiedliwe, wtedy trzeba zacisnąć zęby, zdobyć doświadczenie i znaleźć inną pracę w której nas docenią :)

      Ta odwieczna walka pomiędzy kobietami a mężczyznami jest już męcząca. Można się pogubić o co tak naprawdę walczą obecne feministki, komu one bardziej chcą dokopać: mężczyznom? kościołowi? rządowi? a może innym kobietom? Stwierdzeniem, że wychowywanie dzieci jest hańbiące dla kobiety o.O Czyli kobieta która decyduję się na dziecko to głupiutka istota, która jest gorsza od innych kobiet.


      Usuń
  7. A mogłabyś zrobić post o tym, dlaczego skłaniasz się ku poglądom feministycznym i jak pojmujesz feminizm? No i do jakiego nurtu siebie zaliczasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym chętnie przeczytała, bo (wstyd się przyznać) ale jak słyszę że ktoś jest feministką to nie wiem, co to właściwie dla niej oznacza ;)

      Usuń
    2. Jestem za tym, aby kobiety rodziły dzieci, aby trójka to była norma, na którą stać przeciętne małżeństwo. Najlepiej aby to mężczyzna był wstanie zarobić na utrzymanie rodziny, a kobieta miała możliwość wychowywania dzieci i zajmowania się domem bez martwienia się o przyszłą emeryturę. Chyba że oboje rodziców wolą pracować. Jeżeli kobieta woli by opiekunka spędzała czas z dziećmi w zamian za 8 godzin wolności od pieluch i płaczu, też rozumiem ;) Jednak jak wiadomo są role mężczyzny, do których jest stworzony. Tak jak rolą kobiety jest reprodukcja, więc jestem przeciwna aborcji i wybieraniu "wygodnego życia" w dwójkę. Przemoc fizyczna i gnębienie jest niedopuszczalne przez oboje partnerów (kobiety częściej pastwią się nad partnerami: rzucanie talerzami, policzkowanie, "do niczego się nie nadajesz" itp.). Kłótnie i kryzysy naprawia się w domu a nie w urzędach. To jak to ze mną jest - jestem kurą domową czy feministką?

      Usuń
    3. dzieci są zarówno mężczyzny jak i kobiety - więc nie jest powiedziane, że to ona ma zostawać w domu. Aha, no i może Twoją rolą jest reprodukcja, ale uwierz, że większość kobiet ma też inne ambicje ;)

      Usuń
    4. Yoxd czyli Twoim zdaniem nie jestem kobietą, bo nie chcę mieć dzieci? Bo nie czuję, że urodziłam się po to, by reprodukować? Bo nie czuję do tego powołania, dzieci nie kojarzą mi się z czułością, a jedynie z rykiem, rozstępami, pieluchami i nastolatkiem, który kłamie cię w żywe oczy i jest zdolny zabić cię za 50zł. Twoim zdaniem przepełnione domy dziecka i niemowlaki w okienkach życia są lepszym rozwiązaniem niż aborcja albo życie we 2 osób, które są pewne że dzieci mieć nie chcą. Widzisz, gdy ja leżę zmęczona z mężem top nie wyobrażam sobie, że jeszcze miałabym przed położeniem się usypiać dzieciaka. Jak dla mnie nie jestes kurą ani feministką, tylko osobą bardzo zaściankową/despotyczną.

      Usuń
  8. Anwen, jak możesz. Feministki to zło świata, a równość to coś, czego nigdy nie było i nigdy nie będzie. Bo mężczyzna i kobieta nie są równi! Równość to wymysł marksistowski, uwielbiany przez komunizm (aktualnie socjalizm). Oczywiście, że gotować czy wyjść z dzieckiem na spacer może i matka i ojciec, ale już stanowiska kierownicze powinny być obsadzane przez mężczyzn, ale to jeszcze zależy gdzie. Np. kobiety są lepszymi opiekunkami, bardziej wrażliwe, więc one powinny być nauczycielkami w młodszych klasach. Ale już np. dyrektorem banku czy politykiem powinien być mężczyzna, bo to on jest naturalnie zaprojektowany jako część, która lepiej radzi sobie z zarządzaniem i ma bardziej analityczny umysł (wyjątki się zdarzają i jest ich nawet dużo, dlatego nie wykluczam, że czasem większe jaja ma właśnie kobieta a facet to pizda). Anwen, dzięki feministkom mamy zrównany wiek emerytalny, parady nagich ekstremistek i rozporządzenia UE, które nakazują np. określone proporcje kobiet i mężczyzn w firmach i sejmie. Dzięki feministkom mamy liczne absurdy w prawie,... a co one zrobiły dla nas dobrego? Anwen, nie jesteś feministką, jesteś normalną kobietą o normalnych poglądach, i nie wiadomo dlaczego utożsamiasz się z feminizmem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalna kobieta o normalnych poglądach = feministka. No chyba że za normalne uważasz poglądy, jakoby kobieta była gorszą istotą od mężczyzny, nie powinna mieć żadnych praw, a jedynie robiła za obiekt rozpłodowy, sprzątaczkę i służącą swojego męża.

      Usuń
    2. to już nawet nie zacofane myślenie, ale czysta głupota ;p to jakie stanowiska powinny być obsadzane zależy od osoby i umiejętności, ale nie jej płci. Nie ma reguły, że kobiety są lepszymi opiekunkami a faceci lepiej zarządzają, a ludzie oceniający na podstawie stereotypów mają niskie IQ

      Usuń
    3. Według mnie większość kierowniczych stanowisk obsadzonych jest przez mężczyzn ponieważ kobiety mają za mało ambicji, żeby się rozwijać w zawodzie. Jest to przykra prawda. Wiele kobiet pracuje do momentu urodzenia dziecka a później przedłuża sobie bezrobocie kolejnym dzieckiem i wymyślonymi problemami. A jak już dziecko idzie do szkoły okazuje się że z ich kwalifikacjami nikt ich nie chce. Nie mówię, że to jest złe. Każda z nas ma inny pomysł na życie i inne wartości ja bym zwariowała z dzieckiem w domu bez możliwości pójścia do pracy a inna kobieta tylko o tym marzy. Fajne jest to, że teraz MAMY wybór (jeżeli nie ograniczają nas finanse). Możemy pójść do pracy albo wychowywać dziecko. Nie ma nacisku na kobiety, że w wieku 25 lat nie mają męża czy dziecka. Opis Anwen to opis szczęśliwej normalnej rodziny. Nie widzę w nim żadnego feminizmu :)

      Jestem za tym, aby każda z płci miała dostęp do tych samych zawodów i zarabiała tyle samo.

      P.S. Jeszcze niedawno kobiety były najlepszymi kucharkami a mężczyzna w kuchni był niemęski :) A jak jest teraz? Mężczyźni mają lepsze wyczucie smaku :)

      P.S.2 Proszę się nie oburzać na opis kobiet, które wychowują dzieci i nie wracają do pracy. Nie było moim celem "dowalić" innym kobietom. Każdy niech żyje jak chce i jak lubi :)

      Usuń
    4. Myslisz ze to brak ambicji powoduje ze kobiety nie wracaja do pracy po macierzynskim? no niestety nie zawsze. Sama tak myslalam dopoki tego nie przeszlam. Pogodzenie pracy i obowiazkow domowych jest naprawde trudne a dostosowanie godzin pracy do zlobka i pracy meza? Dziewczyny naprawde powinno sie bardziej docenic matki wychowujace dzieci. Im nie jest latwo siedziec w domu z dziecmi, ale czasami naprawde nie maja wyjscia.

      Usuń
  9. Nie da się tego czytać, łzy aż same ciekną na myśl, że taka młoda kobieta może mieć feministyczne poglądy. Dziewczyny! Każdy ma w życiu przypisaną jakąs rolę, po to są dwie płcie a nie jedna. Gdyby życie nas wszystkich wyglądało tak samo, to co to by było za życie? Mężczyźni są od jednego, kobiety od drugiego. Taka natura, po co w nią ingerować? A to, że kiedyś walczono o prawa dla kobiet, czy dalej się walczy w innych krajach to inna sprawa, tu jest zupełnie inaczej, jest tak jak powinno być. AMEN

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę liczę na to, że cały ten komentarz to taka zręczna, sarkastyczna uwaga, na którą dałam się nabrać.
      Jeśli nie... "Każdy ma w życiu przypisaną jakąś rolę (...)" - fantastycznie jest dać się wtłoczyć w schemat, włożyć w szufladkę, podporządkować swoje życie oczekiwaniom społeczeństwa... Smutne.

      Usuń
    2. Brawo, w pełni się zgadzam :)

      Usuń
  10. masz fajne życie :) szczególnie zazdroszczę białego stołu.

    OdpowiedzUsuń
  11. hej Anwen:) Mój blog też bierze udział, podlinkowałam Cię u siebie.

    ja też #jestemjednaznich

    http://aktywniezniedoczynnoscia.com/2015/08/29/feministki-sa-brzydkie/

    OdpowiedzUsuń
  12. myslalam ze tez pracujesz:))

    OdpowiedzUsuń
  13. "feminizm się kończy gdy trzeba wnieść szafę na 4 piętro" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto ruszyć głową i powiedzieć coś od siebie, a nie powtarzać coś, co już tysiące razy zostało powiedziane. :D
      Feminizm to nie jest pokaz siły. Ktoś tu nie rozumie pojęcia, z którego się wyśmiewa. :)

      Usuń
  14. Nie rozumiem co ta akcja ma na celu. Dla mnie to opis szczęśliwej rodziny o zdrowych relacjach. I super że tak fajnie Wam się życie układa, na prawdę miło się to czyta. Ale dla mnie takie życie jak opisałaś to po prostu norma. Co to ma wspólnego z feminizmem - nie rozumiem. Jeśli chodzi tylko o to żeby pokazać że kobiety walczące o prawa innych kobiet są ładne i zadbane to dla mnie to taka akcja po nic. Skupienie się na najmniej ważnych kwestiach. Anwen, uwielbiam Cię i Twoje blogi, ale tego wpisu nie rozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. tez nie rozumiem co twoje zycie ma do feminizmu...masz zdrowa relacje z mezem...

    OdpowiedzUsuń
  16. hmm, wciągnęły Cię kryminały? więc ja polecam książki Harlana Cobena :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Camilli LACKBERG :)

      Usuń
  17. Myślę, że sprawę rozumiem, więc wyjaśnię koleżankom, które nie potrafią skojarzyć faktów i są na tyle zmanipulowane przez media, że dla nich feminizm to bieganie topless po mieście.
    Anwen pisze o tym, jak wygląda zdrowa rodzina. Z podziałem obowiązków, z uporządkowanym planem dnia każdego z jej członków. Nie ma tak, że ona, jako żona i matka, biega i chucha na męża i córcię. Ona też jest częścią tej rodziny, jej też należy się taka sama uwaga, jak reszcie. Jest żoną i matką, ale pozostała sobą, kobietą, której jedynym celem nie jest wychowanie córki i nakarmienie męża.
    Dlaczego, do cholery, nie do wszystkich kobiet dociera ten sens...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dociera, bo jak już zauważyłaś: media, główne centrum kreowania opinii, przedstawia feminizm jako psychozę, nienawiść do mężczyzn, przymusowe aborcje, chodzenie nago po ulicy, a jeszcze często dochodzi do tego palenie kościołów, seks osób tej samej płci na rynku miasta i uczenie dzieci w wieku przedszkolnym pozycji seksualnych. Dlatego "jestem feministką" budzi grozę, dlatego nikt nie rozumie, dlaczego normalna kobieta, którą darzą sympatią i jest zrównoważoną osobą, nie pasuje do wizerunku z telewizora czy z monitora komputera.

      Może po prostu trzeba stworzyć nowe słowo na "mam jajniki, jestem człowiekiem"? Albo stworzyć zupełnie nowy nurt, który zajmie się ogółem prawami człowieka powiązanymi z płcią: nierówność płac kobiet i nierówność traktowania mężczyzn w sądach przy sprawach rozwodowych. Krzywdzące stereotypy wobec kobiet i mężczyzn, krzywdzące zmuszanie ludzi do robienia tego, czego nie chcą i nie muszą robić, a ktoś wywiera na nich presję, bo kiedy byliśmy prymitywnymi stworzeniami takie modele się sprawdzały. Nie wiem, co trzeba zrobić, żeby odczarować pomysł feminizmu, ale coś trzeba, bo nienawiść wobec tej idei niestety jest napędzana ze strony mediów.

      Usuń
    2. Myślę, że dlatego do niektórych nie dociera sens bo wydaje im się takie życie i takie relacje z mężem za normalne :) Normalne jest, że nie ma męża w domu to kobieta zajmuje się dzieckiem, posprząta, zrobi obiad, pobawi się z dzieckiem ale jak mąż wróci odciąża żonę i zabiera dziecko na spacer. To jest właśnie NORMALNA i ZDROWA relacja. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. No ale męża się wybiera a nie dostaje narzuconego z góry. Jak któraś wybierze takiego dla którego będzie służącą to nie ma co się użalać że potem jej życie tak wygląda. Nie feminizm tutaj potrzebny ale trochę rozsądku zanim się wyjdzie za mąż..

      Usuń
    4. Nieprawda. Kobiety same pod sobą dołki kopią. Mamusia wychowa synka na księcia, co to nic nie zrobi, bo tak została wychowana - że to kobieta lata za facetem i mu usługuje, a potem żona takiego delikwenta również musi znosić jego chore przyzwyczajenia. A on, co się tu dziwić!, będzie zdziwiony, gdy jego partnerka zażąda od niego podziału obowiązków.
      Anonimku z 1. września, z godziny 00:31 - Masz całkowitą rację! Dla mnie to jest jakaś tragedia, jak widzę,co same kobiety zrobiły z tego ruchu (a co media łapczywie podchwyciły, bo zawsze lepiej mieć jakiś temat zastępczy). Nie wiem, czy mam te parady i dziwne akcje traktować jako formę sabotażu, czy niektóre organizacje czy grupy naprawdę sądzą, że takie manifestacje komukolwiek pomogą, ale jednego jestem pewna - ciężko będzie kiedykolwiek przekonać społeczeństwo do tego, że feminizm nie oznacza totalnego chaosu i nienawiści do mężczyzn.
      Mam bardzo mądrego polonistę, on sam mówi,że jest feministą, bo nadal widzi ową niesprawiedliwość społeczną, jaka dotyka kobiety. Bardzo żałuję, że mało jest takich mężczyzn, którzy rozumieją, o co nam chodzi, a nie tylko ślepo powtarzają za telewizją czy internetem, że feministki to te, którym się w życiu nie udało, bo chłopa nie mają i nóg im się golić nie chce.

      Usuń
    5. "Odciąża żonę i zabiera dziecko na spacer" - właśnie, kobieta wcześniej odwala całą harówę w domu, a ojciec jest "dobrym tatusiem od zabawy" i nie rozumie dlaczego kobiety postrzegają opiekę nad dzieckiem jako ciężką. Oczywiście, mężczyźni w tym czasie pracują, ale nierzadko jest to praca lżejsza niż to, co kobieta robi w tym czasie w domu, a mimo to i tak wielu myśli, że ona wtedy leży i pachnie, a niemowlę słodko śpi. Jakoś faceci nie garną się u nas do urlopu ojcowskiego.

      Usuń
  18. W odniesieniu do pierwszego posta: wypowiadałam się wcześniej, że nie rozumiem nie dlatego że dla mnie feminizm to topless na mieście, ale walka o realne problemy kobiet, których na świecie dużo. Coś więcej niż: patrzcie nie jestem brzydka. Tylko tyle. Nie unoś się tak autorko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba wiadomość do mnie. :) Nie uniosłam się, po prostu przykro mi, że w przestrzeni publicznej istnieje taka nagonka na coś, czego większość ludzi nawet nie rozumie. :) Nie pisałam tylko w kontekście Twojego komentarza, ale wszystkich, które tu zamieszczono.
      Ale wracając do tego, o czym mówiłaś - nie rozumiesz posta Anwen, a ja myślę, że zręcznie podjęła temat feminizmu w życiu codziennym. Bo działanie na rzecz poprawy sytuacji kobiet to nie tylko głośne akcje dotyczące rynku pracy itd., ale też życia codziennego właśnie. W wielu domach, o dziwo, nigdy nie słyszano o czymś takim, jak podział obowiązków, a na dźwięk pojęcia "związek partnerski" zacofany procent społeczeństwa puka się w czoło. Myślę, że dziwi Cię ten wpis, bo dla Ciebie sytuacja opisana przez Anwen to po prostu norma - i to się chwali, masz szczęście. Ale ludzie są różni, dam sobie rękę odrąbać, że jakieś 70% kobiet wyprowadzających się z domu rodzinnego ma w głowie jasny, patriarchalny układ rodzinny: pierwsze miejsce należy do męża. Kobieta ma go uszczęśliwiać, to na jej barkach spoczywa ciężar dbania o dom, o rodzinę. Kobieta ma być ciepła, współczująca, oddana... Gdzie w tym wszystkim miejsce dla niej?
      Ciężko w to uwierzyć, ale większość kobiet została wychowana w poczuciu, że wszystkie obowiązki należą do niej. Myślę, że nagłośnienie takiej najbardziej przyziemnej, błahej, mogłoby się zdawać, sprawy, może stanowić fundament feminizmu. No, ale jeśli wszystko będzie nadal wyglądać w mediach tak, jak dotychczas, to nic z tego nie wyjdzie. Od siebie polecam książkę "Kalendarzyk niemałżeński", przyjemna i zabawna lektura. To właśnie jej autorki uświadomiły mi,że feminizm to nie jest zło wcielone, tylko ważna idea, którą warto popierać. Pozdrawiam :)

      Usuń
  19. Genialna akcja i świetnie napisane!

    OdpowiedzUsuń
  20. może napiszesz coś o swojej pielęgnacji twarzy/ makijażu? bo od ostatniego takiego posta minęło mnóstwo czasu a to dla każdej kobiety mega ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jesteś żywym dowodem że tytułowe zdanie jest czystą prawda. Szkoda ze nie są się odzobaczyć twojego zdjęcia, nocne koszmary gwarantowane.

    OdpowiedzUsuń

.

.