piątek, 26 czerwca 2015

Metamorfoza mojej szafy


Zaczęło się już kilka lat temu po przeczytaniu "Lekcji Madame Chic". Przejrzałam wtedy moją szafę i wyrzuciłam z niej wszystko co nie było w moim stylu czyli miało nieodpowiedni krój lub kolor. Pisałam Wam nawet o tym już kiedyś na tym blogu we wpisie o poszukiwaniu stylu i długo wydawało mi się, że moja szafa jest w porządku.


Potem przeczytałam jednak "Minimalizm po polsku", "W domu Madame Chic" i "Magię sprzątania" Marie Kendo. Wiedziałam już, że mam na pewno za dużo ubrań i stąd mój odwieczny problem z tym w co się ubrać, ale zupełnie nie wiedziałam jak zabrać się za porządki. Patrząc na rzeczy w szafie wszystkie wydawały mi się na tyle dobre, że żal mi się było z nimi rozstawać. Wszystkie były w miarę nowe, pasowały do mnie i krojem i kolorem, więc nie miałam pojęcia w jaki sposób przeprowadzić selekcję.

Przełom nastąpił w zeszłym tygodniu po przeczytaniu książki Asi z bloga Styledigger. Jej podejście do "Slow Fashion" w końcu otworzyło mi oczy. Zaczęłam patrzeć na to z jakich materiałów zostały uszyte poszczególne ubrania i jakiej są jakości. Za jej radą wyrzuciłam z szaf WSZYSTKO i podzieliłam na odpowiednie podgrupy: sukienki, góry (czyli bluzki, koszulki, sweterki, koszule itd), doły (spódnice, spodnie, legginsy), okrycia wierzchnie (kurtki, płaszcze, marynarki, itd), dodatki (czapki, szaliki, paski, chustki itp.) i każdą zaczęłam wnikliwie oglądać, a przede wszystkim liczyć.

Dopiero to mnie otrzeźwiło. Jakby mnie ktoś zapytał ile mam na przykład sukienek to pewnie powiedziałabym, że ok 10. Okazało się, że jest ich dokładnie 38! Nie wiem czy ta liczba zrobi na Was wrażenie. Domyślam się, że jest sporo osób, które ma jeszcze więcej rzeczy, ale dla mnie to był szok. Chcąc codziennie nakładać inną sukienkę to nawet w ciągu miesiąca nie dałabym rady nałożyć ich wszystkich, a tak szczerze mówiąc poza upałami sukienki noszę może ze 3-4 razy w miesiącu :/ Łatwo więc policzyć, że większość z nich miałam na sobie raptem kilka razy (a były i takie których nie miałam nigdy) mimo, że wisiały w szafie rok albo i dłużej. 

Zaczęłam więc selekcję i po długim zastanawianiu się, przymierzaniu i próbie obiektywnej oceny w czym wyglądam najlepiej w mojej 'nowej' szafie zawisło 17 sukienek. Przyznam się od razu, że 5 innych wylądowało jeszcze w "pudełku mięczaka" czyli specjalnym miejscu na te ubrania, z którymi przynajmniej na razie nie potrafię się jeszcze pożegnać. Pozostałe spakowałam do worka z myślą oddania ich bardziej potrzebującym. To też było dla mnie przełomowe. W końcu wymyśliłam co zrobię z rzeczami, których ja już nie potrzebuję. Do tej pory nie mogłam się przełamać, bo żal mi było wydanych na nie pieniędzy albo wspomnień, które za nimi stały. Wierzcie mi o wiele łatwiej pozbywa się ubrań ze świadomością, że będą komuś służyły lepiej niż mi (leżąc jedynie na półce). 

Jeśli tak jak ja macie z tym problem i wciąż odkładacie porządki w szafie, bo nie macie komu oddać, a w pobliżu nie ma odpowiedniego kontenera na takie rzeczy to spróbujcie poszukać najbliższego oddziału Caritasu i zadzwońcie z pytaniem czy nie potrzebują ubrań. Ja tak zrobiłam i skierowano mnie w odpowiednie miejsce w Częstochowie.

Bilans moich porządków wygląda następująco: zostawiłam 52 góry (z 77), 16 dołów (z 35) i 11 okryć wierzchnich (z 21). Do pudełka mięczaka trafiło w sumie 16 sztuk. Co prawda wciąż mam poczucie, że tych wszystkich rzeczy jest za dużo i planuję za jakiś czas kolejne porządki, ale już teraz moja szafa wygląda zupełnie inaczej. W końcu widzę w niej wszystkie ubrania i łatwiej jest mi zdecydować w co się ubrać. Zaczęłam też nosić rzeczy, które od dawna leżały zapomniane na dnie szafy :)

Obiecałam też sobie coś bardzo ważnego. Na razie nie kupię nic spoza listy rzeczy, których naprawdę potrzebuję, a i te planuję kupować powoli, niespiesznie i dopiero wtedy, gdy trafię na idealny egzemplarz :)


Pozdrawiam Was serdecznie,

45 komentarzy:

  1. Do książki się zabieram, jako, że w tematyce ubrań, a w sumie szycia, sama siedzę. Natomiast porządki w szafie... Parę lat temu zgadałam się z grupą dziewczyn i nasze ciuchy po prostu wędrują od jednej do drugiej, więc w szafie ścisku nie mam. Cały czas jednak mam parę rzeczy, których powinnam się pozbyć, a z sentymentu tego nie robię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi właśnie takiej grupy dziewczyn brakuje! Ja generalnie nie przywiązuję się do ubrań, a czas od czasu mam ochotę na coś nowego. To byłoby genialne rozwiązanie!

      Usuń
  2. Całkiem niezły wpis :) ja taką selekcję robię raz w roku, bo jestem zakupowym potworem... żal mi wydawać np. 150zł na bluzkę lepszej jakości, ale już 10 sztuk po 15zł to taniocha! Z czego są gorszego gatunku (chińczyki), człowiek się w tym poci, zaraz odrywa się guzik albo coś pruje... to samo mam z butami... i o ile ubrania mogę oddać, to z butami jest po prostu masakra :( ulubione 3-4 pary, a szafa liczy ich 70.... bo ładne, bo zawsze takie chciałam - tyle, że nie wygodne albo do niczego nie pasują... a oddawanie używanych butów wydaje mi się obleśne... macie pomysły może co zrobić z obuwiem..? Pozdrawiam, Angie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja swoje, jakieś 20 par raptem ;) wystawiłam obok śmietnika, do wieczora nie było po nich śladu, ale u mnie kręci się tu trochę bezdomnych, więc komuś po prostu się przydały, a mi było łatwiej pogodzić się z myślą, że niepotrzebnie wydałam tyle kasy

      Usuń
    2. Dużo fajnych przeróbek butów pokazuje na swoim blogu Antyweszka z Antywieszak.pl, natomiast moim zdaniem warto rozważyć też wzięcie udziału w swapie - prawie w każdym mieście organizuje się obecnie coś takiego :)

      Usuń
  3. Od ok roku pozbywam się zbędnych rzeczy z mojego otoczenia, staram się też uświadamiać rodzinę. Dopiero niedawno odkryłam, że taki styl życia ma nawet swoją nazwę - minimalizm - i wsiąkłam bez reszty. Czytam książki i blogi o tej tematyce. Odkryłam, bez ilu rzeczy można być szczęśliwym ;)Wielką radość sprawia mi odgracanie swojego domu i życia, skupiając się na tym, co daje mi w życiu radość. Zmiana tyczy się też włosów - na początku, jak każda włosomaniaczka popadłam w wir zakupów, kosmetyki ledwo mieściły się w szafkach. Teraz zaczynam odkrywać, że więcej, nie znaczy lepiej, i mając tylko kilka dopasowanych kosmetyków, można czuć się piękną ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja co najmniej 2 razy w roku robię generalne porządki a ubrań i tak mam dużo. Wrzucałam zawsze do kontenera niby na Caritas a zdarzyło mi się potem znaleźć ciuchy w miejscowym ciucholandzie. Moje zdziwienie było naprawdę wielkie, jak mogą ludzie tak oszukiwać. Teraz planuję sprzedaż na allegro a z zarobione pieniądze przeznaczyć na akcje charytatywną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślisz, że ludzie kupują używane ubrania na Allegro? Ja też mam nadmiar ubrań i właśnie rozważałam taką sprzedaż, ale ciągle nachodzą mnie myśli, że to pewnie bez sensu, że pewnie nikt nie kupi itd...

      Usuń
    2. polecam vinted jeśli chcesz sprzedać ubrania używane. :)

      Usuń
    3. Na pojemnikach jest napisane, że część ubrań trafia do sprzedaży, w ten sposób zamieniana jest na gotówkę. Poza tym warto sprawdzić czy taki pojemnik rzeczywiście należy do Caritas, bo wbrew pozorom, to takie oczywiste nie jest.

      Usuń
    4. Z tego co widzę, to dużo dziewczyn wystawia na Allegro i tego typu serwisach takie totalne szmaty - często już na starcie niezbyt ładne, poza tym najpierw kupione w second-handzie, a później doszczętnie zajechane... takie ciuchy praktycznie nie mają szans się sprzedać: niektóre moje znajome odświeżają regularnie te same aukcje na Facebooku, widać to jak na dłoni :] Natomiast jak macie jakieś rzeczy markowe, upolowane na wyprzedażach, faktycznie w dobrym stanie to próbujcie śmiało. Nie przejmujcie się tym, że nikt teraz czegoś tam nie nosi, bo kupujący mają różny gust :)

      Usuń
  5. To tak jest z przeciętnymi dziewczynami że mają całą szafę i gdy się otwiera to wszytko wylatuje a mówią że nie mają w co się ubrać , u mnie nigdy tak nie było , ja nigdy nie miałam w czym chodzić ale nie z racji jak inni ale na prawdę nie miałam , a moja szafa w połowie pusta , kilka staników , majtek , może parenaście skarpetek , jedna sukienka na lato , kilka bluzek i 2 pary jeansów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol, to ilość ubrań decyduje o tym, czy jesteśmy przeciętne?

      Usuń
    2. Polecam sprawdzić w słowniku znaczenie wyrazu przeciętny.

      Usuń
  6. Masakra. Ja mam tyle ubrań, że nawet w tygodniu muszę nakładać to samo. xD chętnie przyjmę kilka rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli jesteś z Częstochowy to daj znać :) może akurat coś dla siebie u mnie znajdziesz

      Usuń
  7. Ja już od dawna stosuję zasadę, że jeśli czegoś nie założyłam od poprzedniej selekcji to znaczy, że tego nie założę więcej i oddaję dla kogoś innego. Takie porządki robię dwa razy w roku, po sezonie zimowym i letnim. Mam naprawdę mało ubrań, kupuję rzadziej, ale rzeczywiście droższe i lepsze gatunkowo. Zyczę powodzenia:-))) i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, ze i u mnie stanie się to teraz normą :) bo dawniej zawsze mówiłam, że na pewno jeszcze mi "się przyda"

      Usuń
  8. a o co chodzi z tym minimalizmem? po co wyrzucać coś co nam się podoba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś co nam się tylko podoba a nie używamy, niepotrzebnie zajmuje miejsce, więc możemy oddać potrzebującym, albo sprzedać i pieniądze wydać, na coś co potrzebujemy naprawdę lub na przyjemności itd.

      Usuń
    2. no chyba, ze ktoś ma miejsce i potrzebę kolekcjonowania ubrań to wtedy jak najbardziej wyrzucanie nie ma sensu ;)

      Usuń
  9. Zdjęcie jest genialne ;) W stercie rzeczy ciężko znaleźć Zuzię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na żywo wyglądało to jeszcze gorzej ;)

      Usuń
    2. dopiero po przeczytaniu komentarza ogarnęłam że tam jest Zuzia :D

      Usuń
  10. I do takiego czegos naprawde potrzeba przecuytac ksiazke? toc to jest logiczna rzecz ... od zawsze robie w taki sposob porzadki w szafie jak i pewnie wiele innych osob... ;OO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie gratuluję ;) ja musiałam przeczytać książkę, a nawet jak widzisz kilka :)

      Usuń
  11. A czy w szafie masz teraz tylko rzeczy sezonowe czy wszystkie (całoroczne)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie :) i o dziwo wszystkie się zmieściły, a wcześniej co sezon upychałam ubrania w próżniowych workach ;)

      Usuń
  12. Na pewno większości z nas takie coś by się przydało :D

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny taki bobas w tym sajgonie :D świetne zdjęcie :D
    od dawna staram się zminimalizować swoją szafę, niestety zakupy (tylko potrzebnych rzeczy bo jakby inaczej) niweczą caly wysiłek i szafa znowu się nie domyka…

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio też wzięłam się za porządki w szafie. Skończyło się zakupami, bo niestety po ciąży wszystkie ubrania były albo za ciasne albo za wielkie. U mnie jest szmateks w którym przyjmują ubrania w komis, więc sukcesywnie wynoszę tam po parę sztuk. Może ktoś kupi, a każdy grosz się przyda. Super sprawą jest też olx, czasem aż się dziwię jakie rzeczy ludzie tam sprzedają ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam tak mało ubrań, że jak zrobie selekcje to mi do następnego prania nie wystarczy :) I nie chodzi o pieniądze. Ja po prostu nie umiem nic dobrać, ide do sklepu nic mi nie pasuje, chodze kilka godzin i nic nie kupię... Albo ostatecznie kupię taką samą czarna lub białą koszulke i jeansy. Jestem przypadkiem beznadziejnym... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Najważniejsze to cieszyć się swoją szafą, nie ważne jakimi krokami do tego dojdziemy. Mój cąły blog jest o tym jak ogarnąć swoją szafę, :) Taki maniak ze mnie.
    Ja najpierw wyrzuciłam dość sporo, dzięki temu odgruzowałam swoją przestrzeń i zobaczyła co sie u mnie nie sprawdza. Potem zaczęłam każdą rzecz oglądać dwa razy przed jej zakupem. Kupuje tylko rzeczy idealne, które perfekcyjnie pasują do opisu tego czego szukam, nie idę na kompromisy- przecież to nie moja wina, że w sklepie nie ma tego co mi się podoba? Prawda? ;)

    Wiesz, dobrym sposobem jest robienie zdjec rzeczą, których nie jesteś pewna. Ja tak robię i kiedy emocje opadną - NIE decyduje się na ich zakup, a parę miesięcy później bardzo sobie gratuluje tak rozsądnej decyzji.

    Taki długi komentarz wyszedł, ale oszczędzanie i ograniczanie swojego stanu posiadania to mój konik, mogę mówić o nim godzinami :) i nie szczędzę dobrych słów ludziom, którzy dostrzegają , że natychmiastowa gratyfikacja to nie jest sposób na życie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja niestety też mam za dużo ubrań, zdarza mi się kupić coś, co po pewnym czasie (gdy już nie mam możliwości zwrócić) z metką ląduje nieruszane w szafie. Oprócz tego o części ciuchów nawet tych lubianych zapominam, bo giną gdzieś w otchłani półki...

    A tak w ogóle to piszę ten komentarz w innym celu. Anwen, mieszkałaś w Krakowie i czy mogłabyś mi podpowiedzieć jak najłatwiej dostać się spod Dworca Głównego albo np spod Wawelu na słynne lody na Starowiślnej? Będę niedługo w Krakowie (drugi raz w życiu dopiero) i koniecznie chcę ich spróbować :) Na pieszo to chyba trochę daleko, czy niekoniecznie jeśli lubię łażenie? Jeśli nie to czym podjechać i na jakim przystanku wysiąść? Z góry dziękuję za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz chodzić to spokojnie dojdziesz na piechotę i z dworca i z Wawelu :) ale jeśli nie będzie Ci się chciało to musisz wysiąść na przystanku Św. Wawrzyńca (jadą tam tramwaje: 3,9,24,50), a kolejkę powinnaś widzieć już z tramwaju, więc na pewno trafisz ;)

      Usuń
  18. Sama praktycznie nie kupuję ubrań, ale bardzo dużo ich dostaję... w związku z tym moja szafa niezbyt oddaje mój gust mimo iż pęka w szwach :/ Wiele razy czytałam różne porady typu "pozbądź się tego, czego nie założyłaś w ciągu ostatniego roku" i robiąc coś takiego dwa-trzy razy w roku doszłam donikąd. Z przykładowych 70 ubrań robiło się 50, 40 czy 30, czyli i tak o wiele za dużo... a wśród nich niewiele takich perełek, w których czułam się jak milion dolarów. Na dodatek OCZYWIŚCIE trzymane na "te lepsze okazje"... Dopiero odkrycie bloga Asi, a obecnie lektura jej książki (którą jeszcze kończę) otworzyła mi oczy na rzeczy, które - może dla innych od dawna oczywiste - nigdy same nie przyszły mi do głowy.

    Właśnie pakuję moje bambetle ze stancji i jutro jadę z nimi do rodzinnego domu na wakacje. Podczas rozpakowywania się mam zamiar biorąc do ręki każdą z nich odpowiedzieć sobie na trzy pytania (te ze strony 64) i jeśli taka redukcja mi nie pomoże, to nie ma dla mnie ratunku ;)

    PS. Ja rzeczy do pozbycia się zamierzam podzielić na lepsze i gorsze. Te lepsze (nowe, z metkami itp.) zaniosę na swapa, a te gorsze przekażę właśnie do kontenera albo coś podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmeonautko mamy podobne figury wiec mozesz przekazac je mi :-)

      Usuń
  19. Ja zaczęłam od Marii z ubierajsieklasycznie, zrobiłam analizę i w końcu doszłam dlaczego jest mi kiepsko w czarnym :) a potem spojrzałam do szafy i zostawiłam 1 czarny żakiet, 2 czarne spódnice i 2 pary czarnych spodni, resztę czarnuchów wrzuciłam do worka. W tym samym czasie trafiłam na Simplicite i tam wpadłam w temat minimalizmu. W połączeniu tych dwóch cudownych blogów moja szafa się przewietrzyła, ogarnęła kolorystycznie. Porządki robię po sezonie zimowym i po letnim. Ubrania oddaję do zaprzyjaźnionej fundacji, która opiekuje się osobami potrzebującymi, samotnymi matkami i osobami samotnymi. Pełnia szczęścia :) W tym roku niestety opuszczam sprzątanie po lecie, bo w ciąży i tak noszę ograniczoną garderobę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Anwen napisz koniecznie coś więcej o swojej metamorfozie! :)
    pokaż nam "swoją szafę" ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzięki Twojemu wpisowi w mojej szafie pozostało: 11 z 15 sukienek, 30 z 40 dołów, 64 z 85 gór, 13 z 14 okryć, 12 z 13 torebek i 29 z 33 dodatków. Zamierzam przeprowadzić taką terapię szokową z bielizną, butami (to będzie prawdziwa operacja logistyczna!) i kosmetykami (tej operacji logistycznej to się dopiero boję) i biżuterią i akcesoriami włosowymi. Chociaż już od dłuższego czasu trwa u mnie wielki projekt denko, a kosmetyki w nim będące są jak na złość nad wyraz wydajne :). A czy u Ciebie Aniu ilość kosmetyków się zmniejszyła?

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajny wpis dla niezorientowanych! :)
    Ja na szczęście raz do roku, czasem dwa razy w roku robię w szafie porządki. Rzeczy które według mnie uznaję za nieładne składam do dużego worka i oddaję jakimś biedniejszym rodzinom, a te które możliwe że ubiorę jeszcze kiedyś odkładam. Na szczęście nie mam aż tak dużo rzeczy, bo od zawsze wychodzę z założenia, że lepiej mieć mniej ubrań, a porządnych gatunkowo, tak samo butów, torebek itd. Zdecydowanie wolę kupić sobie raz rok porządną torbę ze skóry, aniżeli częściej tanioszkę, którą rozwalę po półrocznym użytkowaniu. Co prawda brakuje czasem mi ubrań, bo idąc do sklepów moją zmorą jest jakość ubrań sprzedawanych, i potrafię iść x razy i wracać z pustymi rękoma, ale jakoś na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znałam wcześniej bloga StyleDigger, ale książkę zapragnęłam mieć, gdy ją tylko zobaczyłam. Kupiłam, przeczytałam, ale aż tak radykalnych porządków nie zrobiłam (bo mi się nie chciało tego wszystkiego później układać). Mam trochę rzeczy w "pudełku mięczaka" i teraz "docieram" rzeczy, których nie zabiorę ze sobą (przeprowadzam się do innego miasta na studia). Myślę, że to pomoże mi trochę ogarnąć moją szafę, może uda mi sie też odnaleźć własny styl :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja tam nie lubię oddawać ubrań dla biednych bo r
    To pasożyty przyzwyczajony żeby tylko brać. Mają dwie ręce i dwie nogi a zarabiać im się nie chce.Dlaczego ja mam im dawać ubrania kupione za swoje ciężko zarobione pieniądze? Oczywiście inaczej sprawa wygląda za granicą w krajach takich jak Sri Lanka czy Kuba gdzie ludzie na prawdę nie mają za co kupić mimo że ciężko pracują.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi też by się przydało takie porządne ogarnięcie szafy. Mam sporo ubrań, które mi się podobają, ale nigdy ich nie założyłam.

    OdpowiedzUsuń

.

.