poniedziałek, 9 lutego 2015

Powrót do figury sprzed ciąży - III miesiące


Zastanawiałam się ostatnio czemu pisanie na tym blogu sprawia mi taki kłopot :( Ilekroć zasiadam do posta to zwykle zdarza się coś co przeszkadza mi go napisać, a gdy po jakimś czasie do niego wracam dochodzę do wniosku, że to nic ciekawego i porzucam temat. Jeśli tak dalej pójdzie to nie pozostanie mi nic innego jak zamknięcie tego bloga, bo już teraz dziwi mnie, że ktokolwiek tu jeszcze zagląda ;) Z drugiej jednak strony pewnie jak to zrobię to stwierdzę, że teraz w końcu mam czas by pisać :P No nic, na razie nie będę się nad tym zastanawiać tylko cieszyć z każdej osoby, która do mnie zajrzy :)


Po trzech miesiącach niezbyt intensywnej walki o figurę sprzed ciąży muszę przyznać, że jest niestety słabo. Święta, Sylwester, kolejne wyjazdy, a przede wszystkim zima, która mnie osobiście zniechęca do jakiejkolwiek działalności poza jedzeniem (i to najlepiej wszystkiego co słodkie) sprawiły, że na wadze jest tylko -2,5 kg w stosunku do tego z czym zaczynałam. Biorąc pod uwagę plan "6kg w 6 miesięcy" to w tym tempie niestety nie mam szans na jego realizację.

W ramach motywacji zarezerwowałam już sobie przedwakacyjny wyjazd (dokładnie za 3 miesiące) i baaaardzo bym chciała do tego czasu wyglądać tak by po latach z przyjemnością patrzeć na zdjęcia z Lanzarote. Czy to możliwe? Na pewno! ale żeby tak było musiałabym o wiele bardziej przyłożyć się do diety i ćwiczeń. Jak na razie oszukuję się, że jak tylko zrobi się cieplej to będzie mi łatwiej, bo będę jeszcze więcej spacerować z Zuzią (w tej chwili staram się codziennie wyjść na godzinny spacer) i przy okazji zahaczać o osiedlową siłownię zewnętrzną, taką na świeżym powietrzu. Rozważałam nawet bieganie, ale wiem, że to nie dla mnie ;) Nigdy nie lubiłam takiej aktywności fizycznej i nie sądzę, żeby cokolwiek mnie do niej przekonało. Na wiosnę będzie mi też łatwiej pić więcej wody, bo teraz zdecydowanie wolę sięgać po ciepłą herbatę z pigwą czy zaparzony imbir z miodem. Będzie mi też, a przynajmniej mam taką nadzieję, łatwiej zrezygnować ze słodkich rzeczy. Co prawda u mnie są to głównie słodkie śniadania - takie jak te w ostatnim wpisie + płatki jaglane na słodko, którymi się ostatnio zajadam. Tylko takie gdybanie co będzie na wiosnę raczej nie pomoże mi w osiąganiu celu, a póki co moja motywacja wraz z temperaturą otoczenia spadła praktycznie do zera.

Wracając do tego co do tej pory udało mi się 'osiągnąć' to zgubiłam kolejne 2-3cm w obwodach brzucha (czyli łącznie jakieś 7-8cm), ale wciąż brakuje mi 6cm by przywrócić wymiary sprzed ciąży :( Zastanawiam się czy nie kupić po prostu hula hop, które kiedyś (jeszcze przed studniówką!) pięknie wymodelowało mi talię, ale boję się, że przy dziecku i tak będzie leżało nieużywane...

Przy okazji mogę się jeszcze 'pochwalić', że aż raz udało nam się pojechać z Zuzią na basen :D Pierwsza wizyta była nieco traumatyczna, w parku wodnym, do którego pojechaliśmy było strasznie dużo ludzi (głównie z dziećmi), a co za tym idzie głośno i malutka nieco się na początku zestresowała :( Potem już było niby lepiej, ale i tak stwierdziliśmy, że lepiej będzie pochodzić z nią najpierw na specjalne zajęcia dla niemowlaków. Niestety najbliższe takie mamy w Katowicach :/ więc jak na razie nie udało nam się jeszcze na nie dojechać. Znów obiecuję sobie, że może na wiosnę... ;)


Trzymajcie za mnie mocno kciuki, bo jak widzicie jest mi to potrzebne :) A może uda Wam się jakoś mnie zmotywować w komentarzach? :))


Pozdrawiam Was serdecznie,

49 komentarzy:

  1. Trzymam mocno kciuki za Ciebie! Z silną motywacją uda się osiągnąć każdy cel :) Tak jak piszesz, wystarczy zmienić swoje niektóre nawyki, a już po krótkim czasie zauważysz różnicę ;) Ale nie wprowadzaj dużo zmian na raz :) Powoli, stopniowo, a wszystko się uda, nawet się nie obejrzysz a osiągniesz to co planujesz! :) Grunt to dieta- bez tego ani rusz :) Jeszcze raz, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najciężej jest zacząć.. Mogę opowiedzieć Ci z mojego doświadczenia (wprawdzie nie walczyłam o figurę sprzed ciąży tylko tak poprostu postanowiłam się wziąść za siebie) po miesięcu mówienia sobie że od jutra zaczynam, jutro, jutro już napewno, jutro na 100% zaczne, wybrałam w kalendarzu poprostu dzień od którego zaczne, zakreśliłam go długopisem i zrobiłam zdjęcia i pomiary przed i zaczęłam od tego dnia ćwiczyć, motywację pomogły mi znaleźć profile na facebooku i zdjęcia metamorfoz, szukałam w internecie ćwiczeń, które najbardziej by mi odpowiadały i znalazłam Mel B. Od czego czasu zaczęłam prawie codziennie ćwiczyć, na końcu kazde dnia stawiać sobie + lub - w kalendarzu, po miesiącu końcu każdego miesiąca robiłam zdjęcia i pomiary, gdy spadło kilka cm wtedy już nie potrzebowałam motywacji, bo motywacją były te pomiary i zdjęcia, niedawno dokupiłam hula hop i teraz ćwicze na zmiane hula hop albo Mel B :) Biegać też nie lubię, do diety też ie umiem się zmobilizować.. jedyne co to staram się jeść więcej warzyw, ograniczyłam słodycze i piję tylko herbatę bez cukru (najczęściej zieloną) i wodę , czasami lemoniadę cytrynową, którą sama przyrządzam :) A więc trzymam kciuki i życzę powodzenia w dążeniu do celu ! Najtrudniej zacząć, jak już się zacznie reszta przyjdzie sama :) Trzymam za Ciebie mocno kciuki !

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu jak to możliwe? Motywujesz zawsze nas, pomagasz dbać o włosy a co za tym idzie zdrowo się odżywiać a samej Ci ciężko, nie wierzę. ALE BARDZI MOCNO TRZYMAM KCIUKI TYM BARDZIEJ, ŻE SAMA WALCZR O PIĘKNĄ SYLWETKĘ NA LATO. Trzymam mocno kciuki i czekam na kolejne centymetry! ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na ten wpis! :) Wielka szkoda, żebyś rezygnowała z pisania tego bloga. Zawsze z przyjemnością czytam to, co masz do powiedzenia, nie tylko na włosowe tematy. Twoje poprzednie efekty z paleo były baaaardzo inspirujące! I nie mam wątpliwości, że uda Ci się osiągnąć cel, bo jesteś dla mnie wzorem systematyczności, dzięki której masz nie tylko cudowne włosy,ale osiągnęłaś także w zeszłym roku wymarzoną figurę. I z pewnością do niej wrócisz! ;) To mój pierwszy komentarz na Twoim blogu, aż musiałam zgłosić swój sprzeciw :D Ja także trzymam kciuki, jesteś moją motywacją! :)

    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jest źle! Mimo że nie trzymasz diety i nie masz chęci na ćwiczenia, to zrzucasz powoli zbędne kilogramy. Trzeba się cieszyć, że zawsze to kg na minus, a nie na plus :) I bierz się za hula hop! Dziecko będzie spało, a Ty pokręcisz trochę kółkiem. Kręcić można nawet przy wieczornym oglądaniu filmów czy seriali. Choćby te kilkanaście minut, to zawsze coś na początek. Pamiętaj tylko, żeby kręcić w obie strony! :D
    Poza tym, dodam, że wiem co czujesz. Ja chociaż nie mam do zrzucenia pociążowych kilogramów, to w taką pogodę ciężko jest się zabrać za jakąkolwiek aktywność fizyczną. Jako postanowienie noworoczne miałam ćwiczenie 2-3 raz w tygodniu i na razie ciężko to idzie :( Też liczę, że cieplejsza pogoda będzie skutkowała większymi chęciami.
    Myślę, że wyjazd na pewno da Ci duuuużo motywacji. 3 miesiące to dość dużo czasu, nawet żeby zrzucić 6 kg! Tylko trzeba się wziąć 'do roboty' a będziesz pięknie wyglądać w stroju kąpielowym i później z uśmiechem na twarzy spoglądać na zdjęcia z wyjazdu.
    Trzymam kciuki i daję wirtualnego kopniaka na zachętę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, karmisz piersią? Z doświadczenia wiem, że wtedy kilogramy szybciej giną i to bez specjalnych zabiegów ;)
    Mam pytanie o imbir - stosowałaś go (np. w herbacie) w trakcie ciąży, w czasie karmienia?

    Pozdrawiam!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie karmię, a imbir stosowałam w ciąży na mdłości :)

      Usuń
  7. Słyszałam kiedyś takie zdanie, że w ciąży ciało kobiety zmienia się przez 9 miesięcy i tyle samo czasu kobieta powinna dać sobie na dojście do siebie po ciąży:) Także droga Anwen, ważne, że przez te kilka miesięcy chociaż część zamierzonego planu udało Ci się zrealizować i z tego się ciesz - przecież to Twój mały sukces:) Rób to, co lubisz, przy czym dobrze się czujesz, niech to będą np. jakieś ćwiczenia, które sprawiają Tobie przyjemność, przy muzyce, która Cię relaksuje - z czasem może nie będziesz mogła się bez nich obejść:) Często oglądam zdjęcia metamorfoz dziewczyn, które ćwiczą z Ewą Chodakowską - jest to na pewno ogromny motywator. Ćwiczenia te można znaleźć na YT. Trzymam za Ciebie kciuki - najważniejsze, żebyś sama czuła się dobrze w swojej skórze. Jesteś piękną kobietą! Powodzenia i buziaki:) Nie likwiduj bloga, na pewno będę tutaj zaglądać:)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. przynajmniej na wyjeździe odpoczniesz od pieluch ;p ja bym chciała w te wakacje pojechać na trochę dłużej, do pracy, może jako animatorka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czemu miałabym odpoczywać od pieluch? ;) mnie one nie męczą i Zuzia oczywiście leci z nami :)))

      Usuń
    2. ale egoistyczne podejście, ludzie jadą na wakacje odpocząć a przez takie rodzinki spokoju nie mają. No i dziecko oczywiście też się męczy, nie raz to widziałam.

      Usuń
    3. Egoistyczne bo z dzieckiem? To lepiej dziecko zostawić np. u rodziny a samemu pojechać na wakacje? Chyba jeszcze dzieci nie macie, nie wiecie co piszecie. Ja osobiście nie wyobrażam sobie wyjazdu bez mojej pociechy.

      Usuń
    4. to wypoczniesz z pieluchami, nie ma co romantyczny wyjazd ;D

      Usuń
    5. egoistyczne to jest podejście, w którym zabrania się robienia czegokolwiek z dziećmi ;) Twoim zdaniem skoro jestem matką to powinnam się zamknąć w domu i nigdzie nie wychodzić by przypadkiem komuś nie przeszkadzać? Zresztą nie widzę czemu to moje dziecko miałoby komukolwiek przeszkadzać w odpoczywaniu, przecież nie będę prosić obcych by się nią zajęli ;)

      a co do drugiego anonimowego - to czemu to miałby być romantyczny wyjazd? :D to już normalnie nie można pojechać na wakacje tylko od razu musi być romantycznie?

      Usuń
    6. Bo wyją na plazy, rozumiem anonimy wyzej tez mnie to drazni

      Usuń
    7. Nie ma nic gorszego niż 2h podróży samolotem z rozwrzeszczanymi dziećmi, a potem ryki w hotelu o każdej porze dnia i nocy. Powiecie pewnie, ze to nie tylko domena niemowlaków, ale jak pokazują moje doświadczenia - jednak tylko one są tak głośno.

      Usuń
    8. Romantyzm, zwłaszcza ten w wydaniu amerykańskim, jest hołubiony zwłaszcza przez nastolatki i osoby niedojrzałe. A potem rozwodzą się po roku albo dwóch, bo mąż już nieromantyczny. Ale zazdroszczą babciom, co przez 60 lat męża tego samego mają. I zwalają winę z siebie oczywiście. Zamiast zmienić sposób myślenia. Ja nie znoszę chronicznie takich płytkich postaw. Trzeba wiedzieć, że prawdziwa miłość, dojrzała miłość przetrwa pieluchy, nudę i brak romantyzmu, tylko nad taką miłością to się obydwie osoby muszą natyrać przez lata. Nic w życiu ni jest za darmo. Nawet miłość!
      A do tego Anonima, co mu dzieci na plaży wyją: są plaże tylko dla samolubów, więc wynocha i nie narzekać. Dzieci (w postaci portfela rodziców) wydają na takiej plaży więcej, niż dorośli i mają większe prawo na niej przebywać!

      Usuń
    9. ''samolub'' przynajmniej nikomu nie przeszkadza, a sypiące piachem i wrzeszczące dzieci już tak, więc to one się powinny wynosić jak już :)

      Usuń
    10. Moje "dziecko" ma już 21 lat i zawsze i wszędzie było z nami, wtedy też ludzie różnie reagowali (np. jak na weselu spało na krzesłach), ale dzięki temu syn był przyzwyczajony do hałasu, niewygód, śniegu, deszczu, nie chorował nawet jak potem poszedł do przedszkola. Wyszliśmy z założenia, że nasze dziecko, to nasz "kłopot". Z opieki dziadka korzystaliśmy owszem- w te dni kiedy obydwoje mieliśmy tę samą zmianę w pracy i w paru innych sytuacjach, ale kiedy planuje się mieć dzieci, to jak można od nich brać urlop? Dziecko dobrze wychowane, a kiedy jest małe-zaopiekowane i nie nudzące się nie przeszkadza ani nam, ani innym wypoczywającym-wręcz wzbudza powszechne zainteresowanie i sympatię. Nie ma złych dzieci, są tylko "nawiedzeni" rodzice. Zaznaczam, że z drugim synem mieliśmy tak samo, mimo tego, że chłopcy mają zupełnie inne charaktery i jest między nimi 8 lat różnicy, wiec to nie był przypadek. Pozdrawiam Anwen!

      Usuń
    11. Powaliły mnie te komentarze... Na tyle, że chcę zabrać "głos".

      Wrzeszczące dzieci, sypiące piaskiem to efekt braku zainteresowania ze strony rodziców, którzy pozwalają im na absolutnie wszystko.

      Nudzące się dziecko = niegrzeczne dziecko, ten fakt niestety często jest prawdą.

      Moje dziewczyny nie dość, że zajmą się sobą (4 i 3 lata) to zajmą się innymi dziećmi uszczęśliwiając pobliskich Rodziców - plażowiczów.

      Tak więc Aniu - bierz Zuzię gdzie tylko masz ochotę. Ja Wam kibicuję :)

      Mama Ania

      Usuń
  9. Nie zamykaj bloga!

    Mi zimą też nie chcę się ćwiczyć mimo, że to bardzo lubię, ale walczę ze sobą i czekam na marzec, mam nadzieję, że będzie ciepły i będę mogła zacząć biegać :) Dzisiaj jest mój 40 dzień bez słodyczy, mój rekord :) W tłusty czwartek oczywiście jak będę chciała to zjem pączki, a później do końca lutego też bez słodyczy :) Czuję się lepiej, tak lekko no i sporo zaoszczędziłam, ale mimo to od marca chcę wprowadzić 'słodycze 2 razy w miesiącu' chyba zrobię to co 2 tygodnie. Po prostu zbyt lubię slodycze, żeby je tak całkowicie wyeliminować, no i będę jeść tylko te moje ulubione a nie wszystkie, które będą pod ręką :) Jakby co ja się nie odchudzam, tylko lubię zdrowy styl życia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostan z nami :(
    Uwielbiam wchodzic na twojego bloga i dowiadywac sie nowych rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Anwen, moze zmotywuje Cie to ze inni zabiegani tez walcza? :) ja poki co mam na glowie dom i 2 malych braci (mama pracuje calymi dniami, z ojcem nie mieszkamy), studia i prace w weekendy i codziennie staram sie znalezc, chocby na sam koniec dnia przed kapiela, poznym wieczorem, pol godzinki na cwiczenia (Cwicze skrocony program callanetics, wracam do niego w potrzebie juz od kilku lat, bardzo polecam). Nie mowie ze zawsze mi sie udaje :) niemniej od dzis bede sobie mowic: Anwen majac Zuzie "na glowie" tez walczy :)
    Takze nie poddawaj sie bo jestes tez motywacja dla innych hihi :)
    Powodzenia,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  12. Anwen, a dlaczego nie karmisz piersią? Jeśli uznasz, że to za wścibskie pytanie, to przepraszam i nie odpowiadaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! Wścibskie. Anwen ma rację! Nigdy nie znosiłam tego pytania, choć wychowałam 3 zdrowych, pięknych dzieci na butelce.

      Usuń
  13. Ja miałam 30 kilogramów do zrzucenia po ciąży i dopiero po 2 latach byłam w stanie schudnąć, ale niestety zostały mi jakieś 3, których za nic ruszyć nie mogę. Nie przejmuj się, bo ja miałam dużo problemów ze zdrowiem i dalej mam, ale wszystko przyjdzie z czasem ;-) ciąża dużo zmienia i nie zawsze na dobre. Wszystko da się zrobić, tylko trzeba dać sobie czas.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też jestem ciekawa dlaczego... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aniu naprawdę czekałam na ten wpis! :) może z Twoje perspektywy niektóre rzeczy tu nie będą nas interesować, ale ze strony czytelników którzy tu zaglądaja wpisy są naprawdę ciekawe! Świetnie mi się Ciebie czyta, i motywujesz mnie do walki o figurę razem z Tobą, pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki o kolejne kg oraz cm w dół :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniu dla mnie wszystkie Twoje wpisy są ciekawe i inspirujące, dlatego często tu zaglądam żeby sprawdzić czy dodałaś nowy wpis :-) rozumiem Cię gdy piszesz, że ciężko Ci się zmotywować i choć moje hula hoop stoi w kącie nie używane to zmobilizowałam się do codziennych ćwiczeń głównie z Mel B. Może nie są one długie i intensywne ale jestem z siebie dumna że chociaż trochę się rozruszam każdego dnia :-)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Asia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najważniejsze, że robisz postępy! Mam nadzieję, że uda Ci się zmobilizować i osiągnąć swój cel do wyjazdu - życzę powodzenia i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Droga Anwen a myslałaś o Pilatesie albo ćwiczeniach Mel B ?:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Radze Ci spróbować biegania! Ale na wiosne jak będzie ładna pogoda żebyś się szybko nie zniechęciła ;) ja też kiedyś nienawidziałam biegać i po 2 minutach byłam już zdychana, ale powoli, marszobiegi robiłam i teraz uwielbiam biegać ;) jest to moja ulubiona aktywność fizyczna ;p jak to się mówi- od nienawiści do miłości jeden krok (właściwie to całkiem spoko kroków ;D). Więc spróbuj w ładną pogodą podczas spaceru pobiegać kilka minut, znowu spacerować, zronu potruchtać i tak w kółko. Nie obiecuje Ci, że to polubisz, ale próbowanie jeszcze nikogo nie zabiło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabiło, nie zabiło, ale do kalectwa doprowadziło. Bieganie absolutnie nie jest dla wszystkich. Porozmawiaj z rehabilitantami! Dla wszystkich to jest basen i joga. Reszta sportów może więcej zaszkodzić, niż pomóc. I wiem, co mówię!

      Usuń
  20. Mnie najbardziej mobilizują efekty... np. obwód kucyka czy bioder. Nieważne czy to u siebie czy u kogoś innego, jak widzę, że coś działa i są efekty to mnie motywuje. A tak z innej beczki... czy stosujesz np. profilaktycznie kuracje oczyszczające np. na grzyby lub inne ustrojstwa, które potrafią żyć w naszym ciele? Chodzi mi o jakieś sprawdzone mieszanki, czy to ziołowe czy inne. Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  21. nawet nie wiesz jak mocno trzymamy kciuki! ja tez mam zamiar schudnac do wakacji. Ćwicze przeróżne zestawy Chodakowskiej, Mel B i Tiffany (SUPER na brzuch i boczki!), do diety juz sie przyzwyczaiłam, niedawno dorzuciłam hula hop i jestem juz calkiem zadowolona :D oby Ci sie udało :* powodzenia i nie poddawaj się !

    OdpowiedzUsuń
  22. He he Aniu, ja dopiero teraz wróciłam praktycznie do wagi sprzed ciąży, a Kubuś ma już 3 latka ;) Ale u mnie doszły problemy zdrowotne, na szczęście już je ogarnęłam i waga leci :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aniu, tylko gdy pojawił się wpis o tym, że planujesz powrócić do figury sprzed ciąży pomyślałam "Tak! To jest ta chwila - będę chudnąć razem z moją ulubioną blogerką - Anwen". I mimo, że po tych trzech miesiącach też nie jestem nie wiadomo jak odchudzona, to jestem z siebie dumna, ponieważ regularnie ćwiczę. Moim celem jest poprawa siły - bo nawet jak na dziewczynę to jestem baardzo słabiutka :( I właśnie w tym jest rzecz - nie dążę do tego, aby schudnąć. Chcę być silniejsza, a żebym taka była to muszę zdrowo się odżywiać i ćwiczyć.
    U mnie jest -2 kg, a wszystko przez to, że czasami przychodzą momenty, w których zjadam chyba z pół lodówki (ale to już mam na tle psychicznym).
    Ogólnie - motywujesz mnie Aniu! I dziękuję Ci za to. :)
    Powodzenia w dalszej walce o figurę sprzed ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  24. Anwen, skoro tak sie nam tu zwierzasz prywatnie na tym blogu, to moze napiszesz dlaczego porzucilas Krakow i wybralas akurat Czestochowe?

    OdpowiedzUsuń
  25. Anwen nie rezygnuj z tego bloga! będzie mi baaardzo smutno :( dziewczyny codziennie dostarczają Ci tyle pomysłów na posty :) np pielęgnacja dziecka (nie tylko włosków :P) , dbanie o ciało, twarz itd patenty (tak jak chociażby z oszczędzaniem pieniędzy) no i oczywiście TYDZIEŃ w ZDJĘCIACH :P czekam na tę serię już tyyyle czasu :D a i jakbyś mogła wrócić do "miesiąc w lusterku em" :D jesteś taka mega inspirująca :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Czy to jest ważne, że teksty wydają ci się nieciekawe? Nam się podobają, bo sam twój sposób pisania jest ciekawy. Tematyka obojętna:) Co do wody, to teraz w zimie możesz pić mocno ciepłą: rozgrzejesz organizm i rozhulasz przemianę materii. To z kuchni pięciu przemian i naprawdę działa!
    A tak w ogóle, to wyglądasz super, jak na kilkumiesięczną mamę. Nie stresuj się za bardzo, tylko chudnij powoli, żeby skóra miała czas na dostosowanie się do zmiany wagi. Inaczej obwiśnie i wtedy jest dopiero problem. I pisz, pisz, co ci tylko do głowy przyjdzie. Chętnie poczytamy

    OdpowiedzUsuń
  27. Aniu, są w Częstochowie zajęcia dla maluszków w Taurusie na Brzeźnickiej http://www.taurusclub.pl/basen/oswajanie-niemowlat-z-woda

    OdpowiedzUsuń
  28. Aniu, ja z całego serca polecam Ci callanetics :) Dwa lata temu ćwiczyłam regularnie i naprawdę widziałam poprawę. Wielkim plusem tych ćwiczeń jest to, ze wystarczy kilka godzin, żeby zobaczyć efekty. Znów zaczęłąm ćwiczyć dzięki temu wątkowi na vitali :) http://vitalia.pl/forum24,807793,0_Callanetics-czyni-cuda-zdjecia-porownawcze.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz przypomniał mi, że rozmawiałam kiedyś z moją mamą o takich babskich sprawach i ona powiedziała mi, że po swojej ciąży błyskawicznie wróciła do poprzedniej figury ćwicząc właśnie callanetics - a dodajmy, że było to 23 lata temu z okładem, kiedy świadomość na temat diety i dostęp do różnego rodzaju wspomagaczy był znikomy... :)

      Usuń
  29. Nie przejmuj się, ja urodziłam ponad 2lata temu i wciąż pracuje nad sylwetką. Nie wszyscy mają organizm, który szybko się regeneruje. Trzeba być systematyczny i wytrwałym. Powodzenia życzę i determinacji w osiąganiu celu.

    OdpowiedzUsuń
  30. Trzymam kciuki żeby Ci się udało osiągnąć wymarzony cel jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  31. "ale boję się, że przy dziecku i tak będzie leżało nieużywane... (hula hop)"

    Ej no przestań ;) Kupuj to hula hop i bez wymówek! W sklepie z zabawkami kosztuje może 10zł, no i w najgorszym razie będzie leżeć w kącie, ale jak nie kupisz to już na pewno nie użyjesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Anwen napisz wpis o modelowaniu twarzy

    OdpowiedzUsuń
  33. Na pewno Ci się uda, im bliżej wiosny tym będziesz miała większą motywację :)) Ja nie jem słodyczy już od 4 dni i codziennie mówię sobie, że dzisiaj zrobię sobie wolne i coś zjem, ale cały czas myślę, że może jeszcze wytrzymam jeden dzień i tak zleciało mi już 4 dni:) W 2.połowie kwietnia zaczynam dietę, bo dostałam bardzo fajną od dietetyka, która praktycznie nie różni się niczym od normalnego jedzenia, nie ma jakieś wydziwiania no i jest tam tylko to, co lubię :) Ułożyłam już sobie ćwiczenia, będę ćwiczyć HIIT i Tobie też polecam, bo efekty widać już po 2 tygodniach, ja zauważyłam taka różnicę rok temu, kiedy go ćwiczyłam i znowu wracam :) Tobie też polecam go robić, niekoniecznie tak intensywnie jak mówią, ale robić, bo daje bardzo fajne efekty :)) Możesz zacząć od hula-hop, wystarczy nawet 10min dziennie, też kiedyś nim ćwiczyłam i chcę powtórzyć sobie takie wyzwanie, żeby dokładnie sprawdzić ile mi ubędzie :))
    ,,moja motywacja wraz z temperaturą otoczenia spadła praktycznie do zera" hahahaha, rozwaliło mnie to :p
    Na pewno Ci się uda! Powodzenia, trzymam kciuki :))!
    momento-de-aliento.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Hula-hop jest absolutnie najlepsze. Ćwiczyłam przez pół roku z Chodakowską, wylewałam hektolitry potu, katowałam się skalpelem, killerem i... może obwód talii zmniejszył się o 1cm. Stwierdziłam, że nie ma sensu się męczyć, widocznie te zestawy ćwiczeń nie są dla mnie. Później próbowałam różnych rzeczy, począwszy od steppera i orbitreka w domowym zaciszu, poprzez zajęcia w klubie fitness i siłowni. Rezultaty były niewspółmierne do wysiłku. Aż na początku tego roku przypomniałam sobie o tym magicznym wynalazku zwanym hula-hop. Zamówiłam, zaczęłam ćwiczyć i jestem zachwycona: talia węższa o 4 cm, widoczna redukcja cellulitu, wymodelowane, smukłe ciało - jednym słowem bajka. I najważniejsze - po tych ćwiczeniach nie czuję się jak zbity pies, nie czołgam się po podłodze, a pot mi oczu nie zalewa. Wręcz przeciwnie, mam mnóstwo energii. Tak więc polecam tę formę ćwiczeń wszystkim, nie tylko młodym mamom ;)

    OdpowiedzUsuń

.

.