niedziela, 4 stycznia 2015

Mój 2014 rok - w zdjęciach i nie tylko

Podobnie jak i w zeszłym roku postanowiłam zrobić taki wpis przede wszystkim dla siebie... Nie tylko po to by stał się moim osobistym kalendarzem wspomnień, ale także po to by był motywacją do robienia kolejnych zdjęć.




Styczeń to miesiąc, w którym przede wszystkim dowiedziałam się, że jestem w ciąży, ale nie tylko to będę wspominać z przyjemnością. W styczniu mój związek przeżywał prawdziwy renesans (i to nie ze względu na Zuzię, która miała się pojawić), co po prawie 10 latach bycia razem było dla mnie niesamowitym zaskoczeniem. Nie przesadzę jeśli napiszę, że znów się w sobie zakochaliśmy.


W lutym najważniejszym wydarzeniem było podpisanie umowy z wydawnictwem. Wtedy też zaczęłam pisać książkę i wiedziałam już, że ten rok będzie dla mnie podwójnie wyjątkowy.


Marzec był miesiącem spotkań. Przyjechali do nas znajomi z Warszawy i z Londynu. Z tymi pierwszymi zaliczyliśmy rekordowy - 11km spacer po Krakowie. Być może dla kogoś innego nie byłoby to dużo, ale dla mnie był to wtedy niezły wyczyn. Do dziś pamiętam te zakwasy na drugi dzień. Pod koniec marca dowiedziałam się, że moja Zuzia może urodzić się chora :( Od tego czasu ta myśl prześladowała mnie każdego dnia. Było mi naprawdę ciężko i dużo czasu upłynęło zanim udało mi się z tym pogodzić i zacząć znów normalnie funkcjonować.


Jeśli chodzi o kwiecień to nie pamiętam nic poza tym, że wtedy były święta. Spędzone tradycyjnie już u mojej i mojego Krzyśka rodziny. Nowością był wyjazd do Zwierzyńca - niewielkiej i bardzo urokliwej miejscowości pod Zamościem, gdzie zabraliśmy moich rodziców w 2 dzień świąt - myślę, że w tym roku to powtórzymy, bo to miła odmiana od spędzania całego dnia przy stole.


Maj był baaaardzo pracowitym miesiącem. Wtedy to kończyliśmy remont mieszkania, który trwał z przerwami od września i trzeba było ostatecznie zdecydować się jakie kolory, płytki, meble i wszystkie te mieszkaniowe sprawy mają wyglądać. Potem czekała nas jeszcze przeprowadzka do innego miasta - Częstochowy i układanie sobie na nowo życia tutaj. Ta tęcza ze zdjęcia pojawiła się nad Krakowem w dniu naszej wyprowadzki.


W czerwcu poznawałam nowe miasto i okolicę. Codziennie wychodziłam na bliższe i dalsze spacery, a praktycznie co weekend oprowadzałam po nim odwiedzających nas znajomych. Dzięki temu dosyć szybko poczułam się w Częstochowie jak w domu, ale przede wszystkim mój dom, pierwsze w życiu własne mieszkanie małymi kroczkami doprowadzałam do 'idealnego' stanu. Do tego ideału, który mam w głowie jeszcze daleka droga, ale odkryłam jak wielką przyjemność sprawia mi urządzanie własnych wnętrz.


Lipiec był miesiącem podróży. W jednym tygodniu udało mi się być w Czeskim Cieszynie, nad polskim morzem - w Gdańsku i na Helu i w Poznaniu, a pod koniec lipca jeszcze w Łodzi. To tam świętowała swoje 30-te urodziny. Dzięki tym wszystkim wyjazdom trochę mniej żałowałam, że nie udało nam się pojechać na zaplanowane na maj wakacje w Czarnogórze.


W sierpniu już nie mogłam tyle podróżować, ale udało nam się jeszcze odwiedzić Warszawę. Pojechaliśmy do znajomych na rocznicę Powstania Warszawskiego. I choć nigdy nie byłam przesadnie patriotyczna to muszę przyznać, że "Godzina W" kiedy zatrzymuje się ruch uliczny, wyją syreny, a tysiące ludzi nagle nieruchomieje zrobiła na mnie ogromne wrażenie.


W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć oczywiście i Zuzi. To jedno z pierwszych zdjęć jakie jej zrobiłam po powrocie do domu. Wrzesień już zawsze będzie jej miesiącem, a ja po cichu liczę, że kiedyś zapomnę o tym jak wyglądał jej poród.


W październiku powoli dochodziłam do siebie i dzięki sprzyjającej pogodzie chodziłam na długie spacery. Najbardziej jednak pamiętnym dniem tego miesiąca był piątek 31, bo wtedy też byłam pierwszy raz w telewizji. Ogromny stres przed i ogromną radość po będę pamiętała do końca życia. I choć nigdy mnie do telewizji nie ciągnęło to dzięki ludziom, którym tam poznałam (Agnieszka i Marta jeśli to czytacie to wiedzcie, że mówię przede wszystkim o Was :*) z przyjemnością pojadę tam jeszcze nie raz jeśli mnie zaproszą oczywiście ;)


Na ten dzień czekałam prawie tak jak na urodziny Zuzi. Moja książka jest trochę takim jakby moim drugim 'dzieckiem' i właśnie w listopadzie miała swoją premierę. Pamiętam moment jak pierwszy raz wzięłam ją do ręki, jak pierwszy raz zobaczyłam ją na półce w księgarni i jak pierwszy raz przeczytałam jej recenzję. Znów miałam sporo stresu, zwłaszcza przed dwoma spotkaniami autorskimi w Krakowie i Warszawie, ale było warto. To niesamowite uczucie gdy spełnia się jedno z naszych dziecięcych marzeń.


Grudzień to przede wszystkim pierwsze święta Zuzi. Dzięki niej jeszcze mocniej je przeżyłam i jeszcze bardziej cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z rodziną czy przyjaciółmi. Wiem, że to zabrzmi banalnie, ale naprawdę dzięki niej nauczyłam się doceniać i celebrować takie momenty, których zupełnie nie zauważałam dotychczas.

2014 był dla mnie na pewno jednym z ważniejszych lat. Trzydzieste urodziny, przeprowadzka do własnego mieszkania, skończenie drugich już studiów podyplomowych, wyprowadzka z Krakowa, własna książka, a wreszcie i urodzenie dziecka bardzo mnie zmieniły. Nie powiem, że dojrzałam, bo to miało miejsce już kilka lat temu, ale na pewno stałam się bardziej świadoma i nauczyłam się czegoś bardzo ważnego - tego, że warto marzyć, bo nawet te zdawałoby się najbardziej nieosiągalne plany mogą się zrealizować. 

W tym roku chciałabym móc sięgać jeszcze wyżej, spełniać się w każdej z nowych ról i nigdy się poddawać. I tego właśnie sobie i Wam życzę w Nowym Roku :)

Pozdrawiam Was serdecznie,

65 komentarzy:

  1. Przeczytałam i muszę zostawić komentarz. Dużo szczęścia w kolejnym roku i powodzenia :) K.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale pięknie!:) Aniu a co sądzisz o urodzeniu dziecka w wieku 30 lat?:) bo niektorzy uwazają, że jest to za późno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niektórzy, że za wcześnie. Ludziom nigdy nie dogodzisz! Trzymaj się Aniu, pozdrowienia dla Ciebie, Krzysia i Zuzi, i o ile to możliwe, jeszcze więcej szczęścia w 2015!

      Usuń
    2. Lol, naprawdę? Większość znanych mi kobiet, które decydują się na świadome macierzyństwo rodzi po 30-tce.Sama mam prawie 28 lat i myślę, że to jeszcze za wcześnie :)

      Usuń
    3. Ja wyznaje.zasade ze zyjesz dla siebie a nie dla innych :-) Lepiej tez myslec o macierzynstwie majac stabilna sytuacje zyciowa a nie "jakos bedzie"

      Usuń
    4. 30 to wcześnie? nie w dzisiejszych czasach...;) dla niektórych to 30 to wcześnie (np dla mnie) ;)

      Usuń
    5. ja sobie kiedyś obiecałam, że urodzę dziecko przed 30 :) i jak widać prawie mi się to udało ;) kiedyś mówiło się właśnie, że tak jest najlepiej ze względu na nasz organizm i rzeczywiście chyba coś w tym jest, że młodszym matkom łatwiej znieść ciążę, poród i początkowe zmęczenie, organizm szybciej się wtedy regeneruje. Ale w dzisiejszych czasach ta granica zdecydowanie się już przesuwa i myślę, że nie ma co jej sztywno stawiać czy to w wieku 30 lat czy później :) Niech każdy sam decyduje kiedy jest dla niego odpowiedni na to moment

      Usuń
    6. a ja z kolei nie wyobrażam sobie mieć dziecka przed 30, po skończeniu studiów chce jeszcze trochę pożyć bez takiego zobowiązania :) nie ma co patrzeć na innych tylko samemu decydować :)

      Usuń
    7. Każda ciąża powyżej 35 roku życia z punktu widzenia lekarskiego a także prawnego/ustawowego jest uznawana za tzw. "ciążę wysokiego ryzyka"

      Usuń
  3. Bardzo spodobał mi się ten wpis :)
    Wszystkiego dobrego!!

    OdpowiedzUsuń
  4. w życiu czasem się tyle zmienia i dzieje, że ciężko w to uwierzyć...smutno mi się zrobiło jak napisałaś o tym, że dziecko mogło urodzić się chore, ja bym pewnie usunęła...;( ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłabyś dziecko? No co ty... u mnie w rodzinie mialo sie urodzic dxiecko i okazalo sie, ze ma sie urodzic z wieloma chorobami powaznymi i mimo namówień lekarzy ciocia nie usunela dziecka, Antosia urodzila sie bez zespołu downa i bez wodogłowia, jedynie miala niewyksztalcona lewa komore serca, żyła przez dwa tygodnie a w ostatnich chwilach zycia oddychala samodzielnie.

      Usuń
    2. ja też bym się nie podjęła urodzenia takiego dziecka ;/

      Usuń
    3. Do anonima z godz. 0:03: czy naprawde uważasz, że urodzenie dziecka, które żyło 2 tygodnie jest lepszym rozwiązaniem od aborcji? Moim zdaniem, podkreślam - moim, aborcja jest mądrzejszym wyborem w takiej sytuacji. Co to dziecko użyło dobrego? Czy rodzice czuli się szczęśliwi, że ich dziecko żyło 2 tygodnie i musieli je pochować? Myślę, że pogrzeb własnego narodzonego dziecka jest jednym z najgorszych rzeczy jakie mogą się w życiu przydarzyć.. Dlatego jestem jak najbardziej za aborcją w takich przypadkach..

      Usuń
    4. Założę się, że Każda z Was, która twierdzi, że usunęłaby ciążę z powodu informacji chorobie dziecka nie jest matką. Oczywiście każda z Was ma prawo mieć swoje zdanie nt. aborcji jednak jestem wręcz pewna, że żadna matka, która zna smak macierzyństwa nie napisałaby takich słów. Osobiście jestem mamą 10 letniego chłopca, który jest na szczęście zupełnie zdrowy i 2 letniej dziewczynki, która... no właśnie. Lekarze nie dawali jej szans. Mówiono że albo urodzi się już martwa, albo umrze tuż po porodzie. Lekarze wykryli szereg chorób wrodzonych, które są generalnie nieuleczalne. Sugerowano aborcję o której nawet nie chciałam słyszeć, a później było już za późno (całe szczęście!!). Spędziłam około tygodnia szukają ratunku dla mojej kochanej córeczki. Niczego nie znalazłam. Pogodziłam się z tym, że Paulinka będzie z nami krótko. Planowałam ten czas bardzo długo, aby wykorzystać ten czas w 100%. I wiecie co? Moja córeczka urodziła się ZUPEŁNIE zdrowa i jedyną chorobą w pierwszych dniach jej życia była... żółtaczka. Wiem, że takich przypadków jest niewiele, ale chyba nie mogłabym żyć ze świadomością, że nie pozwoliłam przyjść na świat nowemu człowieczkowi tylko dlatego, że nie chciałam podjąć walki z jego chorobą. Dziecko to cholerna odpowiedzialność, a ta wiąże się z koniecznością mierzenia się ze swoimi czynami i słabościami.

      Usuń
    5. uwielbiam ludzi, którzy myślą że jak oni tak postąpili i im się udało to wszyscy muszą zrobić identycznie. Ludzie są różni i każdy ma prawo decydować sam

      Usuń
  5. śliczne zdjęcia ;-)
    wszystko po trochu o Tobie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post :) Podczas czytania kolejnych miesięcy sama robiłam własne podsumowanie. :) Czekamy na kolejne wpisy !

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę Tobie żeby ten 2015 był równie udany, jezeli nie lepszy. Dla mnie 2014 nie był łaskawy. Podobnie jak ty w styczniu dowiedziałam się, że jestem w ciąży jednak w lutym poronilam...Teraz z nadzieją patrzę na ten 2015. Dbam teraz o zdrowie, w tym o zdrowe włosy, co umozliwia mi czytanie twoich rad na blogu. Odkrylam go 2 miesiace temu, a już widzę poprawę. Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, wspaniały rok za Tobą, a ten będzie jeszcze piękniejszy! Tego Ci życzę w tym Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzialam Cie w DDTVN w sylwestra :) to takie uwienczenie roku :)
    Na pewno urodzenie dziecka stawia caly swiat na glowie nic wiec dziwnego ze ten rok byl dla Ciebie przelomowy :) wszystkiego dobrego dla Ciebie i twojej rodziny w Nowym Roku, oby byl jeszcze bardziej owocny

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo intymny post. Cudowny rok za Tobą i życzę Ci aby co najmniej tak dobry przed Tobą:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie mam Twoją książkę na kolanach i ciągle ją wertuję, czytam, zaznaczam, podkreślam. Mam nadzieję, że moje włosy kiedyś ożyją :)
    Ale przede wszystkim życzę kolejnych sukcesów i trzymam kciuki za realizację planów!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje, widać, że miałaś naprawdę intensywny, ale i udany rok :)
    A z Zuzią ostatecznie wszystko w porządku? Jest śliczna, mam kuzynkę starszą od niej tylko o 2 miesiące i jest taka kochana, na szczęście zdrowa, ale jak tylko były jakieś problemy z biodrami wszyscy się martwiliśmy, nie wyobrażam sobie nawet, jak Tobie musiało być ciężko. Na co chora mogła być Zuzia?

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie Ci się powodzi i oby tak dalej :) nie wiem czego jeszcze mogłabyś chcieć od życia w 2015 :) . Życzę Wam dużo zdrówka!
    PS. Wiem, że może to pytanie nie jest na miejscu, ale skoro już napisałaś o tym to spytam. Zuzia miała urodzić się chora ale wszystko jest dobrze? Jeśli mogę spytać to co mogło być nie tak i jak to wykluczyliście?
    Też miałam taki problem w ciąży (podejrzenie poważnej choroby córki) i pewnie dlatego jestem ciekawa :)

    mama Ali

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze znam ten mural, chodzę do liceum do Częstochowy :)
    Życzę Ci dużo szczęścia w nowym roku :) Masz prześliczną córeczkę, niech mała włosomaniaczka rośnie zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Anwen, Ty masz 30 lat? Kochana, w ogóle nie wyglądasz na swój wiek!!!! Pięknie wyglądasz! :) A Zuzia jest przesłodka. :) Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku. :) Buziaki :)
    Kate

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję z całego serca wszystkich osiągnięć - byle tak dalej :)
    Dużo zdrowia i szczęścia :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Strasznie miło się czyta takie posty :) dużo szczęścia w nowym roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. zmotywowałaś mnie do pisania swoich podsumowań ''życia'' i robienia więcej zdjęć :P wydaje nam się, że będziemy pamiętać a potem się okazuje że wszystko ucieka

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękny rok za Tobą Aniu :) Teraz każdy będzie cudowny, bo masz Zuzię :)
    Dobrze, że wszystko z nią w porządku, bo aż mi się tak smutno zrobiło, jak napisałaś, że mogła być chora.
    Pozdrawiamy całą Waszą trójeczkę :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Rewelacyjny rok, sporo wydarzeń, gratuluję :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniałe, pełne ciepła podsumowanie Anwen! To musiał być dla Ciebie ciężki, ale i wspaniały rok :)

    Buziaki dla Małej!

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekałam na Twojego malucha i kibicowałam na końcu już z moją córką na rękach ( urodziłam w sierpniu) ! Dziecko to wielki skarb! A o porodzie zapominasz jeszcze trochę. Też porodu nie wspominam dobrze a komplikacje poporodowe przeżyłam gorzej niż sam poród ale w jakimś poradniku dla rodziców przeczytalam " aby nie przeżywać porodu poraz kolejny w pamięci" niby banalne ale pomaga. Nawet koleżankom mówię, że było super, że było warto!

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękny rok! Gratuluję spełnienia marzeń i życzę Ci by kolejny jeszcze bardziej obfitował w szczęśliwe chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  24. aby ten rok był dla Was czasem sięgania po kolejne marzenia i radością z każdego dnia, szczęścia i miłości życzę :) :* piękne zdjęcia i super wpis

    OdpowiedzUsuń
  25. Aniu, gratuluję sukcesów ;)
    Po raz pierwszy jak zobaczyłam to zdjęcie http://instagram.com/p/tVQpqbHIq1/?modal=true pomyślałam, że Zuzka nie ma rączki, ale ja widać na szczęście to tylko takie zdjęcie było... :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. Niech zgadnę, że byliście na konsultacji u innego lekarza (być może w renomowanym krakowskim szpitalu) i usłyszałaś coś, czego żadna matka nie chce usłyszeć, popartego wskaźnikiem, o którym prawie nic nie można znaleźć w internecie, bo jest w fazie wczesnych badań... W tym roku to była plaga, wiele takich historii się słyszy. Jedna trafiła się również mojej bardzo bliskiej rodzinie i niestety mieliśmy długo obawy. Nie wiem jak można kobietom tak niszczyć radość z ciąży :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Zazdroszczę Ci. Odwagi by jednak zaryzykować mimo złej prognozy. I jak widać decyzja okazała się dobra. Piękna zdrowa córeczka. A dla mnie niestety jest już za późno. Przespałam właściwy czas na urodzenie dziecka. A teraz tylko żal. Nie warto odkładać wszystkiego na "po 30-tce".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze wszystko zależy od nas. Nie będąc w związku trudno jest postanowić "chcę mieć dziecko". I to jest niezależne od wieku.
      Ale smutno mi się zrobiło jak przeczytałam Twój komentarz.

      Usuń
    2. To ciesz się wolnością, znajome z dziećmi pewnie Ci zazdroszczą :)

      Usuń
  28. Tak myślałam,że się widziałyśmy na szkole rodzenia :) Jak zobaczyłam zdjęcie Babelu od razu zatrybiłam,że jednak mi się nie wydawało ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Widać zatem, że to był intensywny ale bardzo udany rok :) Masz Aniu śliczną, zdrową córeczkę, napisałaś książkę, przeprowadziłaś się, odbyło się pierwsze spotkanie z Czytelniczkami, wystapiłaś i nadal wystepujesz w tv(a tego nigdy dość, uwielbiam na Ciebie patrzeć i Ciebie słuchać w tv:)) Piękne życzenia, dodałabym jeszcze zdrowia i pogody ducha!

    OdpowiedzUsuń
  30. Tyle się u Ciebie działo a Ty nadal mimo wszystko dzielnie tu zaglądałaś. Możesz być z siebie dumna Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Intensywny i udany rok! ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Tyle pięknych przeżyć w jednym roku wspaniałe ze można jednak spełnić swoje marzenia!gratuluje córci śliczna jest myślę że dla każdej kobiety spełnieniem wszystkich pragnień jest przede wszystkim zdrowie dziecka i podziwiam Cię ze dałaś rade, wyobrazilam sobie przez chwile siebie w takiej sytuacji pewnie strasznie bym się bała i tak nnaprawdę często nie doceniamy tego całego wysiłku jaki nasze mamy musiały przetrwać przed i w czasie porodu wszystko zaczynamy rozumieć kiedy same zostajemy matkami a to coś wspaniałego sama nie jestem mamą choć 30 aby patrzeć jak stuknie ale marzenia podobno się spelniaja:) życzę Ci Aniu kolejnych sukcesów podziwiam tak wyjątkowego człowieka jakim Ty jesteś. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dużo, dużo miości i zdrowia dla małej Zuzi i mamy ;) I wiele sukcesów na nowy rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ciężko uwierzyć, ze masz 30lat. Wyglądasz na młodszą :) super, że Zuzia jest zdrowa. Życzę całej waszej rodzinie dużo zdrowia, usmiechu i samorealizacji. Mam jeszcze jedno pytanie, jeśli nie jest zbyt intymne to byłabym wdzięczna jeśli byś napisała - czy obecnie pracujesz/jesteś na urlopie macierzyńskim? Bo ja sama jestem w ciąży (początek) i nie wiem kiedy powiedzieć pracodawcy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem na urlopie macierzyńskim i planuję być na nim cały rok :) teraz na szczęście jest już taka opcja

      Usuń
    2. najlepiej powiedzieć tak w 4 miesiącu bo wcześniej dużo ciąż się nie utrzymuje. A za długo odwlekać też nie jest fair, bo pracodawca jak każdy nie lubi być stawiany przed faktem dokonanym i to by dobrze o nas nie świadczyło..

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za odpowiedź;) właśnie nie wiedziałam kiedy powiedzieć, ale myślę że czwarty miesiąc bedzie ok- no chyba, że z przyczyn zdrowotnych będę musiała iść na l4 (choć mam nadzieję, że nie bedzie to konieczne)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  35. Super podsumowanie! Wyobrażam sobie jak ciężko musiało Ci być jak się dowiedziałaś że córeczka może się urodzić chora. Nie mam dzieci ale często sobie ze strachem myślę co to będzie gdyby tak się stało.
    Fajnie że na nowo się w sobie zakochaliście :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten rok to prawdziwy roller-coaster! Podziwiam, że martwiąc się o zdrowie córki, dałaś radę wywiązać się z umowy. Ja też byłam w takiej sytuacji, czekałam 2 miesiące na wynik badań prenatalnych i to były najgorsze dni w moim życiu. Ale nie żałuję, głęboko pokochałam wtedy swoje dziecko. Myślę, że trochę dzięki temu doświadczeniu inaczej patrzę na ograniczenia, które niesie macierzyństwo, mam naprawdę dużo cierpliwości (zaskakuję siebie i innych) i nigdy nie czułam, że dziecko jest dla mnie ciężarem, choć oczywiście dawało popalić budząc się przez kilka miesięcy po kilka-kilkanaście razy na noc ;)
    Niech 2015 przyniesie Tobie i Twojej rodzinie dużo szczęścia!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  37. Droga Anwen, śledzę Twoje oba blogi od jakiegoś już czasu. Ostatnio tego czytam chętniej, bo na tamtym jakoś w komentarzach jest zbyt wiele jadu, nie na moje nerwy. Jesteśmy z tego samego rocznika, więc jakoś czuję, że myślimy podobnie :) Podziwiam Cię bardzo, że miałaś siłę na pisanie, pomimo tego, co Ci się w życiu przytrafiało. Cieszę się, że mimo wszystko się nie poddajesz, że w końcu urodziłaś zdrowe dziecko i spełniłaś swoje marzenie. Życzę Ci także wielu sukcesów w tym roku, abyś znalazła w sobie siłę do pokonywania wszelkich przeciwności losu! Pozdrawiam!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  38. W takim razie mieszkasz 60 km ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  39. czyżby poród naturalny...?

    OdpowiedzUsuń
  40. ja ze swojego doswiadczenia muszę Ci powiedziec ze jesli chodzi o aktywnosc fizyczną to lepiej byc ostroznym. Ja po dłuższej przerwie od aktywnosci fizycznej zaczełam bardzo duzo biegac bez rozgrzewek i przez to nadwyrężyłam sobie ściegno achillesa i teraz muszę ograniczać ruch :( bo jak za długo chodzę albo stoje nawet to mnie zaczynają boleć nogi.

    OdpowiedzUsuń
  41. Życzę szczęścia, pociechy z maleństwa i kolejnych, jeszcze lepszych lat!

    OdpowiedzUsuń
  42. To czy masz dziecko przed czy po trzydziestce zależy od wielu czynników. Mianowicie czy rodzice cię utrzymują, dokładają do waszego życia, czy nie. Bo jeśli nie, dodatkowo ty nie pracujesz, lub zmuszona jesteś po raz setny odejść z pracy, bo znasz swoją wartość i nie chcesz być traktowana jak ścierka od podłogi (przecież masz skończone nie jedne studia) to uwierz mi raczej sobie na dziecko nie pozwolisz :( bo was nie stać, jak twój połówek zarabia niewiele (także po studiach). Jak na wszytko musicie sami zbierać, nawet na swój ślub...to troszkę inna bajka. Chciałoby się mieć nawet dwie pociechy, ale jak sami ledwo się utrzymujemy...no to jak. Nikt nam nie da przecież. A pracy nie ma, marzę o niej od prawie roku już. Gratuluję córki, niech zdrowo rośnie i mam nadzieję że będę mieć jeszcze własne...trzydziestka czwórka.

    OdpowiedzUsuń
  43. W tym roku też sobie zrobię takie zestawienie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Aniu, możesz napisać co jest na zdjęciu z czerwca? Pod tęczą? Wygląda bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasiona chia http://www.anwen.pl/2014/06/wosowa-dieta-nasiona-chia.html :)

      Usuń
    2. Super, dzięki! Przypomniałam sobie że już kiedyś o nich czytałam na Twoim blogu :))
      Pozdrawiam, Sylwia

      Usuń

.

.