poniedziałek, 8 grudnia 2014

Powrót do figury sprzed ciąży - I miesiąc


Trochę ponad miesiąc temu opublikowałam posta o mojej walce o dawną figurę. Obiecałam sobie, że co miesiąc podsumuję moje zmagania i pochwalę się ewentualnymi sukcesami, ale nie myślałam, że przez ten miesiąc nie będę miała czasu by napisać na tym blogu o czymkolwiek innym. Teraz trochę mi głupio (przede wszystkim przed sobą samą), że znów tak zaniedbałam tego bloga. Pomysłów na nowe wpisy mi nie brakuje, ale zwykle kończy się na tym, że niczym Scarlett O'Hara powtarzam tylko 'napiszę o tym jutro' i to jutro jakoś nigdy nie nadchodzi.

Dziś rano po raz kolejny weszłam na wagę, zanotowałam cyferki w moim notatniku i dotarło do mnie, że moja waga rzeczywiście minimalnie spadła. Nie jest to sukces, którym można by się chwalić, ale na pewno jest to pierwszy krok do wyznaczonego celu. Konkretnie ubył mi 1 z 6 zaplanowanych do zrzucenia kilogramów :) Biorąc pod uwagę to, że założyłam sobie dojście do wymarzonej wagi w 6 miesięcy to mogę powiedzieć, że plan na 1 miesiąc wykonałam w 100% ;)

Niestety nie udało mi się to wszystko o czym pisałam w poprzednim poście. Listopad był dla mnie miesiącem wyjazdów (Warszawa, Kraków, a potem tydzień w Zamościu), a te nie sprzyjają ani aktywności fizycznej ani trzymaniu diety. Nie wiem jak Wy, ale ja mam tak, że jak jestem u kogoś w gościach to nie wybrzydzam i nie rezygnuję z posiłku, bo 'nie jest on paleo' tylko zjadam to co mi podadzą, bo szanuję wysiłek gospodarza :) Pewnie gdybym trąbiła na prawo i lewo o mojej diecie to i znajomi i rodzina by wiedzieli, że nie jem konkretnych produktów, ale z zasady się tym nie chwalę. W listopadzie zdarzało mi się jeść i pizzę i spagetti a nawet i ciastka ;) więc nie spodziewałam się żadnego spadku wagi. Grudzień pod tym względem też nie będzie lepszy, bo jak wiadomo święta to chyba najgorszy czas na trzymanie diety. Do tego czasu jednak mam zamiar pilnie przestrzegać wszystkich zasad :)

Jak już jesteśmy przy mojej diecie to jak na razie udało mi się z niej wyrzucić gluten (poza tymi kilkoma wyjątkami), ale nie jest ona jeszcze w 100% zgodna z paleo. Póki co nie jestem w stanie zrezygnować z nabiału - poranna kawa bez mleka to nie to samo, a do tego raz na jakiś czas mój ulubiony owczy ser dojrzewający w formie rolady. Drugie odstępstwo to kasze, po które co jakiś czas jeszcze sięgam. Ostatnio zakupiłam mąkę jaglaną, o której Wam pewnie w najbliższym czasie napiszę, a ona też zgodna z paleo nie jest.

Dodatkowo kupiłam jednak taki pas poprodowy. W końcu namówiła mnie na niego moja mama, której ponoć pomógł po pierwszej ciąży :) Noszę go codziennie po kilka godzin już od prawie 2 tygodni i mam wrażenie, że skóra wygląda minimalnie lepiej. Zanotowałam też spadek ok. 5 cm w obwodach brzucha, ale to raczej zasługa rezygnacji z glutenu niż pasa. W każdym razie będę się dalej 'ściskać' i obserwować i może za jakiś czas napiszę jakąś recenzję, bo za wiele ich w sieci nie ma, a wiem, że sporo kobiet ma po porodzie taki dylemat jak ja - czy nosić pas czy nie.

Wiem, że ten wpis pewnie nikomu się nie przyda i w sumie nic nowego nie wnosi, ale tego rodzaju 'pamiętniki' bardzo mnie motywują i mobilizuję, więc z góry uprzedzam, że będą pojawiały się co miesiąc ;)


Pozdrawiam Was serdecznie,

22 komentarze:

  1. Karmisz piersią? To ponoć pomaga w traceniu dodatkowych kg :) mnie to czeka za miesiąc, jednak ponoć jest to 'taka wielka katorga', że nie wiem jak uda mi się przez to przejść..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety już nie karmię, ale u mnie akurat wpływu na wagę nie miało, a jak już to na plus bo ciągle byłam głodna i miałam ochotę na słodkie ;)

      Usuń
    2. Ja karmiłam piersią i nic nie schudłam. Wiele osób pisze, że przy karmieniu się chudnie, ale to nie prawda. Może i są jakieś wyjątki, ale ja takowych osób nie znam. Tak samo jak mit, że "karmienie piersią to katorga". Też o tym słyszałam i też obalam. Bzdura, bzdura, bzdura. Teraz już nie karmię i czasami mi tego brakuje. To niesamowita więź z dzieckiem.

      Usuń
    3. prawda prawda, w ciąży przytyłam 23 kg (wcześniej ważyłam 47 kg)- po porodzie błyskawicznie zrzuciłam zbędne kilogramy - a jadłam bardzo dużo karmiąc.

      Usuń
    4. Wszystko zależy od predyspozycji danej osoby - jedna może przytyć w ciąży 30 kg i zrzucić wszystko chwilę po porodzie, inna z 5kg się meczy kilka miesięcy... Nie ma jednej cudownej rady, która zadziała na każdego :)

      Usuń
    5. Ja schudlam szybko karmiac piersia bo karmienie jest wymagajace obciaza organizm , inna dieta, masz mniej czasu na jedzenie , bo dziecko ssie czesto i spi kroccej niz po butelce. I jak jeszcze ma bunt na cyca to walczysz o to karmienie i stresujesz sie. Schudlam moje18 kg w 5 mies. Zalezy czy ktos ci zrobizakupy i masz co ugotowac czy czekasz az maz wroci albo z dzieckiem latasz po sklepach.

      Usuń
    6. A ja karmiąc piersią (7,5 miesiąca, potem moja córeczka odmówiła takiego karmienia) strasznie wychudłam, na twarzy aż wyglądałam dziwnie niekorzystnie, taka wychudzona. Jadałam dość sporo, byłam często bardzo głodna. Wszytskie kiecki na mnie wisiały jak na wieszaku. Przestałam karmić, a nie przestałam sobie niczego odmawiać, wieć przytyłam, wracając do wagi sprzed ciąży - ale wyglądam dobrze, jak kobieta a nie jak wychudzony gimnazajalista :-)
      Więc ja jestem potwierdzeniem teorii, że karmienie piersią odchudza!

      Usuń
  2. Bardzo żałuję Aniu, że sama nie nosiłam takiego pasa poporodowego, ale przez synkowe kolki zupełnie o nim nie myślałam. Przez to skórę na brzuchu mam mniej jędrną i muszę naprawdę o nią dbać, żeby jako tako wyglądała ;)
    Będę tu zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wspolczuje kolek, Zuzie jak na razie omijają, ale wiem co to znaczy, bo sama w dzieciństwie mialam i ostatnio mama mi opowiadała jak to wygląda

      Usuń
  3. Mnie się udało najwięcej schudnąć po odstawieniu dzieci od piersi. Jednak jak się karmi to cięzko być na diecie i łatwiej sobie wmówić: ech zjem to ciastko,mleko będzie lepsze (ha, każdy powód dobry)
    Jedzenie w gościach wszystkiego bardzo pochwalam, sama tez nie lubie robic kłopotu gospodarzom:)
    No i wydaje mi się że że za szybo chudnąć tez nie ma sensu, łatwiej wtedy o efekt jojo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano właśnie u mnie przy karmieniu było dokładnie tak samo + to, ze ciagle bylam glodna ;)

      Usuń
    2. To tez zależy od tego ile sie karmí. Ochota na slodycze i wilczy apetyt sa normalne w pierwszych msc po porodzie przy kp. Potem warto przystopowac,dieta matki karmiacej powinna byc zdrowa i roznorodna, słodycze raczej nie. Chudłam powoli bez diety, po poł roku wazyłam prawie tyle co przed ciaza. Jak syn zaczał raczkowac,chodzic i jesc (2połrocze) to musiałam wskoczyć na takie obroty ze schudłam do wagi z LO. Mysle ze bez karmienia piersia w tym drugim połroczu nie zleciałam bym tak z wagí. Syn za to jest ogromny i wielu osobom trudno uwierzyc ze na mleku mamy taka bula sie wychowała :-)

      Usuń
  4. Moja Śp. Babcia zawsze podkreślała, że pas trzeba nosić od samego początku i że jest gwarantem ładnego brzucha po ciąży, a znała się na tym na pewno, bo urodziła 9cioro dzieci. ;) Ja na pewno będę to robiła.

    Pozdrawiam, Magda. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że wiele z nas lubi poczytać takie "pamiętniki" osób, do których czują już jakąś sympatię i mimo iż np. dla mnie tematyka dzieci i porodu to póki co science-fiction, to jednak z przyjemnością czytam Twoje teksty tutaj :) I również mam ochotę przybić Ci wielkie high five za to, że "w gościach" nie wybrzydzasz... Kiedyś myślałam, że nie ma nic gorszego niż pójście do knajpy np. z wegetarianinem, który owszem, zamówi sałatkę, ale przez całe posiedzenie kręci nosem i kwęka na zapach mięsa i potępione dusze nie-wegetarian... A potem zdarzyło mi się wpaść do kogoś na wizytę i zobaczyć, co taka osoba na wybiórczej diecie potrafi zrobić ze starań i dobrego humoru gospodyni :]

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie karmienie piersia to byla najlepsza dieta, mimo ze jadlam jak chlop od kosy a slodycze wrecz na potege to waga leciala w dol w oczach i pol roku po porodzie mialam jakies -6kg w stosunku do wagi sprzed ciazy. Z perspektywy wspominam to z rozrzewnieniem, no tyle slodyczy to w zyciu nie wciagnelam :) ale znam tez dziewczyny karmiace u ktorych na wage wcale to nie wplywalo.
    gratuluje sukcesu i trzymam kciuki za dalszy spadek kg

    OdpowiedzUsuń
  7. A co jest złego w kaszach? :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Anwen, najważniejszą prawdę pokazuje centymetr, a nie waga :-) Ja gdy dużo ćwiczyłam, straciłam w pasie 8 cm, a na wadze 1.5 kg ;-)
    Masz dobre i mądre podejście- jak się jest u kogoś w gościach, to należy uszanować jego wysiłek i nie grymasić :-)
    Najważniejsze by walczyć dalej i się nie poddawać :-) :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to w 100% racja, bo mięśnie są ciężkie, a tłuszcz lżejszy niż woda! 5cm ubytku to dużo. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów!

      Usuń
  9. Powodzenia Aniu i mocno trzymam kciuki, bo to dzięki Tobie zaczęłam paleo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A właśnie że to bardzo ciekawy wpis, sama jestem 3 tygodnie po porodzie i też za moment zaczynam walkę z kilogramami. Pas noszę od wczoraj ;) Powodzenia życzę i Tobie i sobie, czekam z niecierpliwością na dalsze wyniki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm, to ja w takim razie wsadzę kij w mrowisko - organizm wydatkuje dużo energii na produkcję pokarmu, więc jeśli nie zwiększa się ilości jedzenia, to bilans energetyczny sprzyja odchudzaniu. Mi zostały tylko 4 nadmiarowe kilogramy po porodzie, znikły po 2 miesiącach, a potem jeszcze kolejne 2. Pasa nie nosiłam i niestety brzuch jeszcze jakieś 1,5 roku był wystający (choć bez specjalnego tłuszczu).
    Sukcesów i zdrowia!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda, że karmiąc piersią się chudnie, ale waga nie zaczyna spadać od razu. U mnie, przy każdym dziecku, spadek wagi zaczynał się po trzech miesiącach karmienia. Po pół roku od porodu ważyłam już mniej niż przed ciąża. Tak bylo przy każdym dziecku, a mam czwórkę. Pozdrawiam, Meg.

    OdpowiedzUsuń

.

.