wtorek, 16 września 2014

Jak oszczędzać pieniądze?


O tym jak naprawdę oszczędzać pieniądze nie dowiecie się z mojego wpisu, ale nie dlatego, że nie mogłabym lub nie chciałabym o tym pisać, tylko dlatego, że jest już blog o takim właśnie tytule, którego autor jest absolutnym mistrzem w tej dziedzinie i to tam odsyłam tych z Was, których naprawdę interesuje temat oszczędzania i wszystkiego co z tym związane. 


Ja bloga Michała będę polecać absolutnie każdemu kto chciałby 'ogarnąć' swój domowy budżet i dobrze zarządzać swoimi pieniędzmi, ale przyznam szczerze, że sama zaglądam do niego sporadycznie. Nie dlatego, że mnie nudzi czy coś mi w nim nie odpowiada, ale zwyczajnie go nie potrzebuję. Od ponad 4 lat prowadzę 'domową księgowość', spisując i analizując wszystkie swoje zarobki i wydatki, a studia podyplomowe i kilka lat pracy w bankowości i doradztwie finansowym dały mi podstawy do dosyć swobodnego wybierania różnych instrumentów finansowych :) 

Dziś za to chciałabym Wam napisać o pewnym sposobie, który ja traktuję bardziej jako zabawę niż realny sposób oszczędzania, ale która o dziwo sprawdziła się u nas bardzo dobrze i myślę, że Wam też może się spodobać. Nie wymaga ona żadnych skomplikowanych operacji, nie potrzeba mieć dużych nadwyżek finanowych czy specjalistycznej wiedzy i co najważniejsze nie wymaga od nas większych wyrzeczeń ;)


Potrzebujemy jedynie słoik, dobry cel i silną wolę. Słoik - by móc w nim przechowywać wszystkie odłożone pięciozłotówki. Dobry cel - bo wtedy mamy większą motywację i "zabawa w oszczędzanie" staje się przyjemniejsza. Silną wolę - która przydaje się np. w sytuacji, gdy jedyne pieniądze jakie mamy prze sobie to właśnie moneta pięciozłotowa, a do bankomatu droga jest daleka. Zasada jest prosta: 

każda pięciozłotówka, która trafi do naszego portfela MUSI trafić do słoika. 

I właściwie na tym mogłabym skończyć mój wpis, ale opowiem Wam jeszcze jak to wyglądało u nas :) O tym sposobie dowiedzieliśmy się jakoś wiosną tego roku od znajomych, którzy śmieli się, że jadą na pięciozłotowe wakacje. Od jakiegoś już czasu odkładali pieniądze w taki właśnie, małoinwazyjny sposób i udało im się uzbierać na całkiem niezły wyjazd. Jeszcze tego samego wieczoru postanowiliśmy, że my też spróbujemy :) Nie musieliśmy się nawet zastanawiać nad tym na co będziemy zbierać, bo od razu wiedzieliśmy, że muszą to być wakacje ;) Oboje uwielbiamy gorący klimat, palmy, plaże, baseny, ciepłe morze i wszystko to, co kojarzy się z urlopem, ale przez lata odkładaliśmy takie wyjazdy, bo zawsze były inne wydatki, które okazywały się ważniejsze.

Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy i już następnego dnia każde z nas śmiejąc się wrzuciło po piątce do słoika. Od tamtej pory uskładaliśmy już ok. 1000zł (wiem, bo policzyłam ;) ) i nawyk niewydawania piątek wszedł mi już w krew do tego stopnia, że odruchowo specjalnie płacę tak by dostać w reszcie 5zł :D Zaczęliśmy też częściej kupować w biedronce czy lokalnych targach, gdzie można płacić jedynie gotówką. I choć może wydawać się to śmieszne to bardziej cieszy mnie widok rosnącej górki monet w słoiku niż odsetki na koncie oszczędnościowym ;)

Zdaję sobie sprawę, że w tym tempie pewnie nie zdążymy uzbierać całej niezbędnej kwoty do przyszłych wakacji, ale na pewno łatwiej nam będzie dołożyć brakujące pieniądze niż jednorazowo wyłożyć całość. Poza tym dla nas to przede wszystkim świetna zabawa i właściwie żadne obciążenie dla naszego budżetu.

Postanowiłam Wam o tym napisać, bo choć sposób może nie jest nowy, to niewiele osób go stosuje. Sama poleciłam go już kilku moim znajomym i co jakiś czas chwalą mi się ile to już uzbierały :)) Mam więc nadzieję, że może i kogoś tutaj, na blogu zainspiruję do założenia słoika.

Pozdrawiam Was serdecznie,

67 komentarzy:

  1. My z mężem od pewnego czasu do piątek dorzucamy też dwójki, żeby szybciej uzbierać jakąś ładną kwotę. Jak na razie celem są meble do przyszłego mieszkania. Niestety zbyt często płacę kartą, nawet w Biedronce :( Ostatnio wrzucam też do osobnej "skarbonki" wszystkie drobne poniżej 1zł. Ja mam lżej w portfelu, a jakaś sumka się zawsze uzbiera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwójki też ostatnio rozważaliśmy ;) ale ostatecznie zostaliśmy przy samych piątkach

      a ten drugi sposób stosowałam jak jeszcze pracowałam, codziennie rano w pracy wrzucałam wszystkie drobne do szuflady, niestety po roku była "pełna", a ja do tej pory nie wiem co z tym teraz zrobić :D 50, 20 i 10 groszówki już wydałam, ale te niższe nominały leżą...

      Usuń
    2. A żaden sklep nie przyjmie takich drobnych na wymianę? Przecież zawsze brakuje im grosików :)

      Usuń
    3. Wsypuj po trochę "miedziaków" z powrotem do portfela. W sklepie nigdy nie płacisz równej kwoty, a sklepowe często proszą o drobne.

      Usuń
    4. pewnie niewielką ilość by przyjęli, ale ja mam już tego kilka kilogramów :D myślałam o automatycznych kasach w tesco, ale boję się, że taką ilością je zablokuję ;)

      Usuń
    5. Ja wymieniłam"złote"monety w rosmanie,pytałam w biedronce i paru osiedlowych sklepach i nic,a w rosmanie bez problemu Panie wymieniły:)

      Usuń
    6. Anwen, podobno można te grosze oddać do skupu metali. Oni to przetapiają i wartość tego przewyższa wartość grosików.
      Pozdrawiam i zaczynam zbierać na Australię :)

      Usuń
    7. W niektórych sklepach wymieniają te żółciaki ;D Możesz popytać ;)

      Usuń
    8. SusieBe - to jest chyba jakieś wyjście dla mnie ;) muszę się zorientować! Dziękuję i trzymam kciuki za Australię :))

      Usuń
    9. też stosuję taki sposób i ładna sumka się potrafi nazbierać :) Anwen co do najniższych nominałów ja pozbywam się ich w osiedlowych sklepikach czy aptekach - zawsze chętnie przyjmują drobne :) tylko liczę wcześniej i składam w ruloniki np. po 1 zł itp.

      Usuń
    10. Ja zawsze pozbywam się miedziaków w kasach samoobsługowych :)

      Usuń
    11. Uskładane drobniaki ( groszaki do 50 groszy) oddaje na WOŚP.Ja ma spokój a idą na szczytny cel.

      Usuń
    12. Zawsze możesz zanieść je do banku i wymienić na większe nominały.

      Usuń
    13. Nie można przetapiać, to niszczenie pieniędzy, jest to zakazane :/

      Usuń
    14. w banku nie wymieniaj bo biorą prowizję (!!!) ale w tesco Panie najczęściej są szczęśliwe gdy im się zaproponuje taką wymiankę :)

      Usuń
    15. Nie wiem jak to jest w Polsce, ale w Niemczech monety wrzuca sie do specjalnych plastikowych woreczkow, zanosi do banku w ktorym mamy konto, gdzie jest specjalna kasa i za kilka dni mamy pieniadze na koncie :)
      Cytaty z Rzeczpospolitej :)
      "W Polsce, by na bilonie nie stracić, można wymienić go na wyższe nominały na poczcie lub w banku. Na poczcie jest wymóg, by pieniądze były wcześniej poskładane w rulony, np. po 100 monet."
      "Żeby na wymianie nie stracić, najlepiej wymienić grosze w banku, w którym mamy konto. Wówczas, nawet gdybyśmy przytargali ze sobą wiadro monet i wpłacili na własne konto, bank nie ma prawa odmówić liczenia ani pobrać za tę usługę ani grosza."
      Tu ciekawostka:
      "NBP natomiast zastanawia się, czy nie zmienić stopu, z jakiego wytwarzane są drobne monety na tańszy. Dziś wyprodukowanie 1 grosza kosztuje 5 groszy".

      Pozdrawiam
      Magdalena

      Usuń
    16. Magdalena pracowałam w banku więc tę opcję z wpłatą na konto akurat dobrze znam, ale wiem też jaki to problem dla kasjerki (z autopsji) i po prostu nie chciałam nikomu robić takiego świństwa :P

      Usuń
    17. Haha, a to juz inna sprawa ;) Nigdy nie oddawalam monet do banku w Polsce, dopiero po przeprowadzce kilka lat temu do Niemiec. Tutaj to nie zaden problem, bo monety liczy sie pewnie maszynowo.
      A jak bys poskladala te groszowki w rulony i sprobowala je oddac na poczcie? Moze Ci sie uda w taki sposob, bo nawet z 2 groszy mozna uzbierac duza kwote :)

      Usuń
    18. W rossmanie możesz oddać monety 5groszowe, nie musisz nawet liczyć :) Mają tam taką specjalną maszynę, która przleicza szybciutko. Wiem, bo sama zanosiłam. A 2groszowe są często potrzebne w sklepach odzieżowych, W Żabce wezmą wszystko z ucałowaniem ręki :)

      Usuń
    19. z Chłopakiem od kilku lat zbieramy dwójki, każdy uzbierany tysiak zanosimy do banku (przepraszam panie kasjerki że muszą to co jakiś czas liczyć) i wpłacamy na konto oszczędnościowe a potem z dziką frajdą wydajemy na przyjemności :)

      Usuń
  2. W biedronce można już płacić kartą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem wiem :) odkąd wprowadzili płatności kartą nasze oszczędzanie nieco zwolniło ;)

      Usuń
  3. Ja mam taką skarbonkę, której nie można otworzyć. Wrzucam do niej wszystkie nominały powyżej 2 zł . Czasem i nawet 50 zł uda się odłożyć :) Otworzę ją dopiero jak będzie pełna po brzegi. A na co te pieniądze przeznaczę to jeszcze nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na szczęście nie mam problemu z tym, że słoik jest otwierany :) jeszcze nie zdarzyło mi się z niego nic wyciągnąć, ale wiem, że niektórych to kusi ;) Trzymam w takim razie kciuki, żeby udało Ci się odłożyć na coś wyjątkowego :)) Powodzenia!

      Usuń
    2. Ja jestem taka ''skąpa'' że puszkę po Helence przerobiłam na skarbonkę. A tak na serio nie było ładnych skarbonek w sklepach. A przede wszystkim swoje chciejstwa analizuję i jak po kilku/kilkunastu dniach dalej uważam że coś mi jest potrzebne to kupię. Nie robie juz spontanicznych zakupów bo akurat cos jest na promo lum w ''cnd'' :D

      Usuń
  4. Ja w styczniu postnowiłam zrobić taki własnie słoik i wrzucałam każdego dnia do niego monety do 50gr :) Po pół roku, gdy wypełnił się po brzegi okazało się, że uzbierało mi sie tam ok. 42 zł :) Może to nie jakaś pokaźna suma, ale jak na takie miedziaki to zawsze coś :)
    Także sposób na zaoszczędzenie bardzo fajny, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja zbieram od około 2 lat. W sumie uzbierałam jakieś 6 tys. bez myślenia o oszczędzaniu. Część wymieniłam w zeszłym roku i niestety rozeszły się nie wiem kiedy... Ale teraz czekam z wymianą do wakacji w listopadzie (Dominikana!). 'Zaraziłam' takim oszczędzaniem kilku znajomych, łącznie z mamą koleżanki :) Narzeczony też zaczął zbierać od początku roku ale nie wiemy ile już ma bo zrobił sobie skarbonkę po wieelkiej puszce od piwa, którą trzeba rozciąć. Ale waży już sporo. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny wpis i świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  7. My też tak robimy! :) Zbieramy na lepszą gitarę - pod koniec roku otworzymy puszkę i zobaczymy, na co nas stać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam nieco inny sposób z racji tego, że dużo wydaje w knajpach i "na mieście" na różne zachcianki (a to kawka, a to lody, kanapka, soczek wyciskany). Odmawiam sobie tych przyjemności, a kwota, której NIE wydalam na nie wrzucana jest do skarbonki. Dzięki temu nauczyłam się przygotowywac jedzenie w domu i zabierać je ze sobą, żeby nie wydawać zbędnych pieniędzy. A tak się wydaje, ale po zsumowaniu są to spore kwoty!
    Metodę 5 zł moja ciocia stosuje od 10 lat i faktycznie jest baardzo skuteczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak robie. W przeciągu paru miesięcy uzbierałam 600 zł :) Zapłaciłam dzieki temu za kurs angielskiego :)

      Usuń
  9. Witaj Anwen, ja odnoszę się do komentarza SusieBe- oddawanie polskich monet na złom jest prawem zabronione. odsyłam do artukułu : http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/572795,grosz-do-grosza-to-sie-juz-raczej-nie-oplaca,id,t.html
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tez tak zbieram 5. Tylko ja zbieram na drozsE kosmetyki :) np. Perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jejku , czy Ty jestes z Anwen jakos spokrewniona ? jestescie takie podobne :)

      Usuń
  11. moja mama również zbiera pięciozłotówki na wyjazdy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. super pomysł! ja zaczne odkładać po 1 funcie do mojego słoika:)

    OdpowiedzUsuń
  13. W ten sposób kupilam sobie ostatnio bardzo drogie buty i zegarek Omega dla męża na walentynki. Dodam tylko, że zbieraliśmy również oboje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. My mamy taką skarbonkę dla Naszej córeczki,która wiedząc,że jak nazbiera większą kwotę będzie mogła z Nami wybrać coś konkretnego w sklepie zabawkowym, nie "wyciąga" tak od Nas codziennie na małe rzeczy :)
    I tylko pyta się czy mamy €5,żeby Jej wrzucić do skarbonki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja bratowa też tak robi. Najśmieszniejsze jest to, że jak zabieram gdzieś 5-letnią bratanicę, to nudzi mi żebym jej coś kupiła i ona mi "odda", kiedyś mojemu mężowi powiedziała, że jak jej kupi dmuchanego dinozaura, to ona postawi mu piwo :D Przynajmniej ma świadomość, że długi się spłaca ;)

      Usuń
    2. Dokładnie ,dzieci w tych czasach są o wiele mądrzejsze niż kiedyś,albo raczej teraz bardziej się ich słucha i liczy z ich zdaniem ;) Dmuchany dinozaur za piwo to i tak dobra negocjacja :P

      Usuń
  15. Mogę powiedzieć, że skarbonki to moje hobby :D Mam ich pięć i każda rządzi się innymi prawami... Jeśli chodzi o kontrolowanie wydatków to od lat sprawdza się u mnie "zeszycik" ze spisem wpływów i wydatków, który kiedyś tam sobie zaprojektowałam i z biegiem lat udoskonaliłam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny pomysł! Cieszę się, że dodałaś tego posta, bo przydał mi się. Ma problem ze zbieraniem pieniędzy, bo zawsze wymyślę sobie jakiś wydatek. Pora to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja polecam swój sposób na oszczędzanie :) jeśli często płacicie kartą, nawet te małe kwoty to załóżcie sobie konto oszczędnościowe które automatycznie po naszej zapłacie pobiera kilka groszy/złoty zaokrąglając nasz rachunek. Przykładowo ustalasz zaokrąglenie do 5 zł i za każdym razem gdy płacimy 4,99 bank zciąga z naszego konta grosz i przerzuca na to oszczędnościowe. Można trochę oszczędzić właściwie nie zwracając na to uwagi. Kiedy płacisz np. 10,50zł to pobiera 4,50zł. Moim zdaniem super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, jak miło znów poczytać wpisy na niewłosowym bogu! :) Ciekawy sposób, który zachęcił mnie do wypróbowania i oszczędzania, dziekuję!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam już jedną taką skarbonkę, ale na drobne ( 1gr, 2gr, 5gr, 10gr i 20gr) mam już ich pełno ale właśnie nie mogę się zebrać żeby je wymienić. Ale dzisiaj zakładam nową ;d i tez będę zbierać na wakacje. tylko muszę się zastanowić czy 5zł czy 2 zł będę wrzucać ;) a może to i to :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny pomysł ! Spróbuję wdrożyć w życie :) Marlena

    OdpowiedzUsuń
  21. Sposób fajny, chyba zacznę składać na wózek, mam jeszcze kilka miesięcy.
    PS. Nie czepiam się, ale Anwen błagam Cię "śmiali", a nie "śmieli".

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja zbieram jednogroszówki. Tylko i wyłącznie. Nie pytajcie dlaczego. :-D

    P.S. Tak, tak, żeby 'sypnąć' Nowożeńcom po ślubie jeśli będzie jakieś wesele wśród znajomych lub rodziny :-P

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej! Kiedy wyniki konkursu Ekopiekno.pl ? :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Sama w ten sposób oszczędzam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja kolezanka ma sposob odkladania codziennie zlotowki. A ja zwyczajnie odkladam wszystko co zostaje po miesiacu na konto oszczednosciowe

    OdpowiedzUsuń
  26. zachęcona przez kolegę przerobiłam kiedyś ten temat z dwójkami i udało się uzbierać okrąglą sumkę, która była "kieszonkowym" na wyjeździe do Paryża. Muszę chyba powrócić do tego pięknego zwyczaju:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajną opcją jest też odkładanie co tydzień sumy niższej o 1 zł od poprzedniego tygodnia.
    http://zorganizowanydom.blogspot.com/2013/12/52-tygodnie-oszczedzania-zaczynamy-nowa.html

    Ja dodatkowo odkładam codziennie wszystkie monety co mam w portfelu do słoika. Również staram się płacić banknotami by miec więcej bilonu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oszczędzanie - bądź co bądź, trudna sprawa. Nie każdy ma z czego, nie każdy ma jak, a i czasem po prostu nie każdy potrafi. Co jest najważniejsze w oszczędzaniu? Mieć cel :) Wtedy wszystko idzie o wiele prościej, bo przecież zbieramy - na coś konkretnego i będziemy widzieć efekty. To zawsze motywuje, a przynajmniej mnie :).

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochana, jesli znajdziesz chwilke, podziel sie prosze tym, jak i czym pielegnowalas cialo podczas ciazy. Taki post bardzo by sie przydal (inne ciazowe, czy tez zwiazane z opieka nad Malenstwem rowniez). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  30. A jak ładnie te piąteczki wyglądają w słoiku! ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też zbieram o 1 do 5 zł i raz poszłam do banku PKO wymienić na papierkowe a tu pani w kasie mi wyskakuje że taka wymiana 5 zł kosztuje. Normalnie skandal.

    OdpowiedzUsuń
  32. A co kiedy bym chciała 5 zł na drobne zamienić? Te banki przesadzają na całego.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja do słoika wrzucam wszystkie 1,2,5-złotówki :D A mój mąż traktuje go jak rozmieniaczkę - wrzuca mi papierek i wyjmuje sobie drobne :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja odkładam piątaki do kolorowego pudełeczka z kwiatowym wzorem :) Ładnie tam wyglądają, zwłaszcza, że dzięki temu dno pudełka coraz bardziej się "opuszcza" :D Zdarzało mi się odkładać także dwójki, ale to już nieco rzadziej :) W ciągu kilku m-cy mam uzbierane ok. 500 zł. Jeszcze troszkę i spełnię marzenie o kupnie aparatu cyfrowego, nie nadwyrężając stanu konta :) Na widok 5 zł mordka mi się zawsze cieszy. Ostatnio nawet proszę w sklepie, by reszty wydawano mi właśnie w tym nominale :) Jest satysfakcja :)

    OdpowiedzUsuń
  35. świetny sposób z tymi piątakami, spróbuję na pewno :D

    OdpowiedzUsuń
  36. o proszę nie tylko ja i moja mama zbieramy pieniążki w ten sposób ;)
    hm w przeciągu nie całego roku uzbierało mi się 900 zł, z tym że nie zawsze płacę gotówką, raczej częściej kartą, ale jeśli już do portfela wpadnie piątak, to automatycznie leci do innej przegródki ;) i faktycznie wchodzi to w krew, szkoda by mi było wydać piątaka :D wolę rozmienić grubsze ^^
    pozdrawiam i ps świetny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Niezły sposób, chyba też będę musiał spróbować, hihi tylko kto mi zrobi taką piękną wstążkę!

    OdpowiedzUsuń
  38. Zbieranie piątek też weszło mi już w nawyk.
    Tak, jak Ty staram się tak płacić, żeby została piątka:)

    Ja przyjęłam następujący system: piątki można wybrać dwa razy do roku:
    1 stycznia - w Nowy Rok i
    1 czerwca - w Dzień Dziecka
    A przeznaczyć to trzeba na coś, na co było szkoda pieniędzy. Nie cieszą mnie za bardzo materialne rzeczy, czyli meble czy buty.
    U mnie piątki pójdą na coś szalonego, spontanicznego. Podróżuję sporo i tanio i to już zawsze mam wpisane w budżet jak rachunki, ale piątki będą biletem lotniczym, na który zawsze było mi szkoda np. do Kazachstanu, na kolej Transsyberyjską, do Wietnamu, czy sprzętem potrzebnym przy wspinaczce na kaukaski Kazbek.
    Albo też pojadę po Dniu Dziecka do Wiednia do tamtejszego parku rozrywki i całą piątkową kwotę przejeżdżę na karuzelach :-D

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  39. fajny artykuł - dużo o oszczędzaniu na weselu też tutaj http://jakoszczedzacjakzarabiac.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny artykuł, ja pod koniec miesiąca robię sobie wyliczenia i podsumowanie ile na co wydałam, a zaoszczędzone pieniądze wrzucam na inne konto - żeby nie kusiło :)

    OdpowiedzUsuń

.

.