niedziela, 14 września 2014

Domowe lody czekoladowe - tylko 2 składniki! :))


O tym, że jestem Włosomaniaczką pewnie nie muszę nikomu mówić, ale zapewne nie każdy, kto tu trafia, wie o innej mojej 'manii' jaką są lody. Jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, od której czuję się uzależniona to poza prowadzeniem bloga ;) niewątpliwie byłyby to właśnie lody i to nie byle jakie, ale te z jednej, konkretnej lodziarni w Krakowie, znajdującej się na ulicy Starowiślnej. Co roku, mniej więcej od kwietnia do października, byłam tam bardzo częstym gościem. Średnio raz w tygodniu ustawiałam się w kolejce (nieraz tak długiej, że spędzałam w niej po 40 minut) by móc rozkoszować się ulubionymi smakami... Poziomkowe, truskawkowe, waniliowe, kawowe, bakaliowe... nie miały sobie równych! Teraz, gdy już nie mieszkam w Krakowie intensywnie szukam lodów, które choć częściowo mogłyby mi zastąpić tamte. Niestety do tej pory mi się to nie udało, więc postanowiłam zacząć robić własne! Dziś pierwszy (ale na pewno nie ostatni) przepis na lody, które można łatwo zrobić samodzielnie w domu :)) Do ich przygotowania nie potrzebujemy żadnych, specjalnych maszyn, ani skomplikowanych składników. Wystarczą tylko dwie rzeczy i chwila wolnego czasu.


Co potrzebujemy:

200g czekolady 
200ml śmietany 30%

Czekoladę (jeśli zależy Wam na bardziej wyrazistym smaku to wybierzcie gorzką) połamaną na kawałki wrzucamy do garnka z grubym spodem razem ze śmietaną i podgrzewamy na minimalnym ogniu aż do całkowitego rozpuszczenia. W tym stanie możemy podać ją na gorąco (np. z bananami czy malinami i bitą śmietaną) i na pewno będzie przepyszna, ale nie będzie obiecanymi lodami ;) Po całkowitym ostygnięciu masy i mocnym schłodzeniu jej w lodówce przystępujemy do ubijania. Musicie uzbroić się w cierpliwość, bo trochę to trwa, ale w końcu naszym oczom ukaże się puszysty, sztywny, czekoladowy mus, który również możemy natychmiast skonsumować, bo jest równie pyszny jak czekolada na gorąco. Jeśli jednak uda Wam się powstrzymać to wystarczy schować mus do zamrażalnika i po jakimś czasie (w zależności od ilości, która Wam została mogą to być 1-3 godziny) wyjmiecie z niego cudowne, aksamitne lody czekoladowe :))

Powiem Wam szczerze, że nie raz próbowałam robić własne lody i zwykle kończyło się na twardej bryle, którą nie dało się swobodnie wyjąć łyżką z pojemnika. Te nie są ani trochę za twarde i z łatwością dają się nakładać, a co najważniejsze mamy 100% pewność co dokładnie jemy i że nie pakujemy w siebie całej masy konserwantów i sztucznych aromatów :)

Mam nadzieję, że będą Wam smakowały!


Pozdrawiam Was serdecznie,

26 komentarzy:

  1. Co do lodów w Częstochowie, to polecam Lodziarnio-Kawiarnie Carmelito. Znajduje się na skrzyżowaniu ulicy Jagielońskiej i 11 Listopada. Wchodzi się do takiej niewielkiego centrum usługo-handlowego, głównie jest tam Rossman i zaraz obok niego jest ta kawiarnia. Rzadko się kuszę tam na te lody, bo ceny mają bardzo wysokie, o ile dobrze pamiętam to 5 zł za gałkę.
    Pzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam już tam kilka razy :) lody rzeczywiście smaczne, ale to nie to czego szukam ;) te ze Starowiślnej są przede wszystkim bardzo naturalne, jak jesz truskawkowe to czujesz w nich wyłącznie smak śmietany, cukru i truskawki i absolutnie nic poza tym, dlatego zaczęłam myśleć nad robieniem własnych :)

      Usuń
  2. Robiłam już lody bez maszyny, ale w taki sposób nigdy :) A Twój przepis jest jeszcze lepszy bo 3 funkyjny, zapisuje do ulubionych i na pewno wykorzystam! Jak nie lody to mus ;) A co do Starowiślnej to lody faktycznie pyszne, szczególnie bakaliowe mi smakowały mimo, że za bakaliowymi średnio przepadam ;) Jak będziesz kiedyś w Krakowie to spróbuj lodów z Krościenka na Karmelickiej, uwielbiam wszystkie smaki stamtąd, ale czekoladowe to już mają w ogóle najlepsze ever ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jadłam oczywiście :))) ale i tak wolę te ze Starowiślnej, pewnie to kwestia przyzwyczajenia ;) jem je już od ponad 10lat

      Usuń
  3. A mozna takie lody zrobic a wersji np.pistacjowej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że tak :) trzeba by tylko opracować odpowiednio proporcje

      Usuń
  4. Super że reaktywowałaś drugiego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wreszcie jakieś nowości na tym blogu :D Mniam, narobiłaś mi ochoty na czekoladowe lody!!! :) Jestem akurat w Krakowie i wybiorę się do polecanej przez Ciebie lodziarni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też lubię lody na Starowiślnej, ale jak nie chce mi się czekać w kolejce, idę do Marysi z Krościenka ;) Ostatnio odkryłam też pyszne lody domowe na Podgórzu, mają lody o bardzo ciekawych smakach, np. piwne :D albo kasztanowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kasztanowe!!! szukam takich już od kilku (jak nie kilkunastu lat), jak byłam mała to u nas takie sprzedawali i potem już nigdy, nigdzie nie mogłam ich dostać :( chyba muszę się w takim razie wybrać do Krakowa :)) a gdzie dokładnie jest ta lodziarnia?

      Usuń
  7. ja też lubię robić lody

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten mus był w przepisie do jakiegoś ciasta ;) nie pomyślałabym żeby zrobić lody w taki sposób ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W Krakowie na rogu ul Józefa i Bartosza mają przepyszne lody.. dla mnie najlepsze to mango, cynamonowe, i różane a i pomarańczowe :D mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cynamonowe i różane to lubię nawet od Grycana, bo to takie 'moje smaki' ;) muszę w takim razie kiedyś tam podjechać!

      Usuń
  10. Anwen! Jeśli lubisz lody włoskie polecam niewielką, różową budkę pod Jasną Górą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz na myśli tą przy parku? :) jeśli tak to smakowały mi tam raz - jagodowe, ale później już nigdy na nie nie trafiłam :((

      Usuń
  11. dzięki za świetny pomysł z tym ubijaniem. a myślałam, że jedyna rada na domowe lody to co pół godziny wyciągać z zamrażalnika i miksować/blendować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak kiedyś robiłam, ale problem pojawiał się w momencie ich przechowywania później (nie byłam w stanie zjeść całej porcji od razu :P ), bo niestety robiły się znów twarde jak kamień, te nawet na 2-3 dzień wciąż mają przyjemną konsystencję :))

      Usuń
  12. A ja byłam niedawno w Krakowie z moim chłopakiem i specjalnie poszłam na Starowiślną, żeby spróbować tych osławionych przez Ciebie lodów ;) i niestety byliśmy strasznie rozczarowani :( bakaliowe były dla mnie zbyt przesycone bakaliami, a borówkowe za słodkie. Truskawkowe, które wziął mój chłopak jeszcze by się obroniły, ale spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Zdecydowanie najlepsze lody w życiu jadłam w Zakopanem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Anwen, musisz to częściej pisać bo tematy około wlosowe nie bardzo mnie kręcą a czytać Ciebie lubię bardzo! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :))) teraz jak już skończyłam pisać książkę i zamknęłam kilka innych projektów to w końcu mogę sobie pozwolić na pisanie na obydwu blogach

      Usuń
  14. A jak będziesz w Warszawie polecam lodziarnie Limoni a w szczególności smak pistacjowy :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomysł genialny muszę dzieciaki zatrudnić do roboty, tylko czy dotrwają do końca czy lody znikną już po rozpuszczeniu czekolady.

    OdpowiedzUsuń
  16. Próbowałam robić takie lody, ale nie podgrzewałam śmietanki i niestety zamrożone wydawały mi się zbyt tłuste, jakby ten tłuszcz ze śmietanki 30% dosłownie się rozwarstwiał i zostawał na łyżeczce :/

    OdpowiedzUsuń

.

.