piątek, 7 marca 2014

Tydzień w zdjęciach (16, 17)


Zakładając tego bloga miałam ambitne plany pisania na nim regularnie o wielu sprawach, które nie dotyczą włosów, a są dla mnie, a potencjalnie i dla Was ciekawe. Niestety tym razem 'życie' mi pokazało, że o niektórych swoich planach mogę zapomnieć. W między czasie wyskoczyło mi tyle innych superważnych i absorbujących spraw, że niestety jeden z blogów musiał pójść w odstawkę :( Padło oczywiście na ten młodszy, ale nie planuję go póki co zamykać. Być może za jakiś czas, jak trochę lepiej sobie poukładam wszystkie obowiązki do niego wrócę i będę mogła zaskoczyć Was czymś więcej niż Tygodniem w zdjęciach. Dziś jednak mam 'tylko' TwZ, ale przynajmniej z większą ilością zdjęć ;)



Jak zwykle zimą (choć ostatnie dni można już było nazwać wiosną) moja aktywność w wolnym czasie ograniczała się głównie do oglądania filmów/seriali i spędzania czasu w domu. Odkryliśmy nowy, fantastyczny serial, o którym pewnie i tak już słyszeliście, ale nie zaszkodzi jak i ja go polecę :D Mam na myśli "True Detective" z Matthew McConaughey (który jak wiecie zgarnął w tym roku Oskara) i Woodym Harrelsonem w rolach głównych. Serial jest krótki, bo ma tylko 8 odcinków, ale jest naprawdę dobrze zrealizowany i przede wszystkim zagrany. Nas wciągnął już od pierwszego odcinka, ale rozkręca się z każdym tygodniem. Wielkim plusem jest na pewno historia jaką opowiada, bo serial jest bardziej pełnometrażowym (8 godzinnym!) filmem podzielonym na odcinki niż typowym telewizyjnym serialem, który możemy zacząć oglądać w połowie i spokojnie domyślimy się o co chodzi. Historia dwóch detektywów i tajemniczego morderstwa, do którego wracają po latach jeszcze się nie skończyła, a ja już nie mogę się doczekać finałowego odcinka (żeby móc się przekonać czy moja teoria się sprawdzi ;) ). 


Drugi serial, na który z utęsknieniem czekałam przez prawie rok to Hannibal czyli bardzo mroczna, ale przepięknie pokazana (uwielbiam taki sposób kręcenia, gdzie praktycznie każda scena jest estetycznie piękna, a już mistrzostwem są te ukazujące kulinarny kunszt tytułowego bohatera). Druga seria dopiero się zaczęła, ale liczę na to, że nie będzie gorsza od pierwszej. Jeśli jeszcze nie widzieliście Hannibala, a lubicie takie klimaty to koniecznie zobaczcie. 

To zimowe zasiedzenie przed komputerem nadrobiliśmy za to w sobotę ponad 10 kilometrowym spacerem po Krakowie z naszymi znajomymi :) Chcieliśmy im pokazać taki trochę inny obraz naszego miasta, choć nie obyło się bez wizyty na Wawelu ;)

Spacer zaczęliśmy od okolic Bonarki i Pomnika Ofiar Faszyzmu, który znajduje się na terenie dawnego Obozu Koncentracyjnego w Płaszowie. Od ponad 4 lat pracuję w okolicy, ale dopiero pierwszy raz wybrałam się w to miejsce. Nie będę pisać jakie wrażenie ono robi, bo to chyba oczywiste...


Stamtąd piechotą przeszliśmy pod Kamieniołom Liban, w którym kręcone były niektóre sceny Listy Schindlera i dookoła aż pod Kopiec Kraka:


Pogoda była niestety gorsza niż zapowiadali (strasznie wiało), więc tramwajem podjechaliśmy na Podgórze do naszej ulubionej Cafe Rękawka :) Po pysznej (jak zwykle) kawie i słodkim ciastku (tym razem wybrałam sernik) spacerkiem przeszliśmy przez obwieszoną kłódkami Kładkę Bernatkę


aż pod Wawel.



Poza oglądaniem smoka po-przymierzaliśmy sobie dłonie w naszej lokalnej Alei Gwiazd. Przy okazji odkryłam, że moje dłonie nie tylko są duże (a palce długie) jak na kobietę, ale że mam wyjątkowo długie kciuki :D Nawet jeśli jakaś ręka mi pasowała to kciuk zawsze okazywał się dłuższy od oryginału :D


Po takim spacerze wszyscy uznaliśmy, że jesteśmy już strasznie głodni i poszliśmy na burgery :) Niestety traf chciał, że kilka dni wcześniej znajomy polecił nam nową burgerownię, która okazała się bardzo słaba :(( Co prawda sam lokal, obsługa i ceny rzeczywiście są godne polecenia, ale już najważniejsze czyli jedzenie absolutnie nie. Burger był słaby, bułka sztuczna i strasznie sucha, mięso niedoprawione i też bardzo suche, a sałatka Colesław (serwowana w zestawie z burgerem i frytkami) wręcz niejadalna. Nie będę może wymieniała nazwy lokalu, bo i po co ;) Na szczęście wieczorem zamazałam to przykre burgerowe wspomnienie cudowną, bardzo późną kolacją prosto z ciężarówki Streat Slow Food czyli najlepszym jaki dotąd w Krakowie jadłam burgerem :)


Po obiedzie zawitaliśmy oczywiście na Kazimierz i oczywiście wylądowaliśmy w naszej ulubionej knajpie czyli Omercie. Po kilku pysznych piwach i wspomnianym wcześniej burgerze daliśmy radę jeszcze w domu obejrzeć film "W imię..." (nie polecam!) i dosłownie padliśmy :D


Cały zeszły weekend był podobnie (choć już nie tak jak sobota) intensywny, więc od poniedziałku nie mniej intensywnie odpoczywam ;)

W domu pojawiły się pierwsze wiosenne (ale jeszcze nie dzieńkobietowe) kwiaty:


a na poczcie zdjęcie specjalnie dla mnie zrobionego (chyba nie macie wątpliwości patrząc na tę szczotkę) aniołka :)) Mam go dostać w ramach forumowej, kosmetycznej wymiany od niezwykle uzdolnionej autorki bloga szczyptamagii.blogspot.com Jeśli lubicie tego typu rękodzieło to koniecznie do niej zajrzyjcie! :))

Na koniec oczywiście jeszcze skrót Instagramowy :)


1. Ukochana książka z dzieciństwa (jak widać wielokrotnie przeczytana nam przez Mamę) :) Ostatnio do niej wróciłam i byłam w szoku jak brutalne są te bajki! W dzisiejszych czasach pewnie nikt by jej nie wydał.

2. Tłusty czwartek - w tym roku ograniczyłam się tylko do dwóch :D

3. Dalej namiętnie oglądam Gilmore Girls (5 sezon) i nie mogę oderwać wzroku od krótkiej, pokręconej wersji Rory! aż mnie kusi takie cięcie ;)

4. Przepyszny grzaniec! Co prawda zima już za nami, ale ja mogę je pić cały rok :))

5. Nowa tapetka na komórkę/komputer od Pauli - co miesiąc czekam na kolejną wersję i co miesiąc jestem zachwycona jej pomysłowością i wykonaniem! :)

6. Włosy po podcięciu :) Od razu nabrały lekkości, a teraz kusi mnie kolejne...


Pozdrawiam Was serdecznie,

81 komentarzy:

  1. Też mam wielkie dłonie :D Długie palce i czasami na prawdę czuję się jak Yetii, zwłaszcza, że cała jestem duża :D Zazdroszczę niskim, drobnym kobietkom :)) Aż nabrałam ochoty na grzańca :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja poczułam się jak Yeti jak na studiach koledzy próbowali podnieść piłkę do kosza jedna ręką i tylko mi się to udało :D dziękuję i wzajemnie :*

      Usuń
    2. Ja mam gigantyczne dłonie :D Naprawdę, większe niż niektórzy moi kumple :P A cała jestem raczej przeciętnej wielkości :P Tylko stopy jeszcze całkiem spore, bo 40 :P

      Usuń
  2. Tez lubie Omerte, i lana tam Wisnie w Piwie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z wiśniowych próbowałam ostatnio jakieś zagraniczne (z tego drugiego baru), którego nazwy oczywiście nie pamiętam ale pobiło na głowę Wiśnię w Piwie :) z tego co pamiętam to nie było piwo z dodatkiem wiśniowego aromatu, ale już robione z wiśni... (czyżby coś jak cydr?) - jak będziesz następnym razem w Krakowie spróbuj koniecznie :))

      ja muszę się wybrać do Makaroniarni o której ostatnio pisałaś bo to na przeciwko cafe Rękawki i nawet zastanawiałam się ostatnio jakie tam jest jedzenie :)

      Usuń
    2. Sprobuje na pewno, jestem fanka wszelkich piw smakowych. Moim najwiekszym ulubiencem jest Cornelius Grejpfrutowy:)

      Usuń
    3. idealny na lato :)) ja lubię jeszcze wersje bananową i piwo śliwkowe (chodzi za mną ostatnio, ale takie czeskie, więc nie wiem czy się do Cieszyna nie wybiorę...)

      Usuń
    4. Pewnie belgijski Kriek, czyli piwo typu lambic - spontanicznej fermentacji, z dodatkiem naturalnego soku z wiśni :-) Uwielbiam je! Z tej samej linii jest jeszcze Pecheresse (do kupienia w butelkach, lanego nie widziałam), czyli brzoskwiniowe, i Framboise, czyli malinowe.

      Usuń
  3. Uwielbiam Kochane Kłopoty, mogę do nich wracać i wracać! Jednak zawsze zwracałam większą uwagę na "Dużą Rory". Piękna kobieta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda :) po cichu liczyłam, że obsadzą ją do 50 twarzy graya :D na którego co prawda nie czekam i pewnie nie obejrzę, ale dawno nie widziałam Rory na ekranie i chętnie zobaczyłabym ją w jakiejkolwiek produkcji :))

      Usuń
    2. Grała w kilku odcinkach "Mad Men" :-)

      Usuń
    3. A wg mnie ona do Anastazji by nie pasowala za bardzo. I ja na film czekam bo chce porownac i licze ze przez liczne negatywne opinie na temat ksiazki film zrobia lepszy bo ksiazka byla tak slaba ze szkoda gadac :D

      Usuń
    4. Ja również uwielbiam Rory :) I kibicowałam jej i Loganowi bardzo bardzo. a Gilmore Girls wszystkie sezony w jeden miesiąc połknęłam i też nie mogłam się oderwać :)

      Usuń
    5. na czym oglądacie? Bo nigdzie nie umiem znaleźć :x

      Usuń
  4. O szkoda, że nie byłaś wcześniej na Wawelu, bo ostatnio zwiedzałam Kraków i też tam byłam, a taką miałam nadzieję Cię wtedy zobaczyć...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak byłam mała, miałam identyczne wydanie tej baśni! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia i widoki, tym bardziej dla mnie, bo nigdy nie byłam w Krakowie. Aniu, nigdy nie mam dość oglądać Ciebie na zdjęciach, jesteś nie tylko piękną kobietą, ale i sądzę, że sympatyczną osobą(taka laurka na Dzień Kobiet;)). A z blogiem Pauli zapoznam się na dłużej, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :* a dzień kobiet dopiero jutro :))

      Usuń
  7. Dlaczego nie polecasz "W imię..."?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo film jest moim zdaniem baaaaaaardzo kiepski... nie będę wdawać się w szczegóły, bo praktycznie wywaliłam go już całkowicie z pamięci, ale nic poza historią (z której rzeczywiście można by zrobić dobry film) nie jest w nim dobre (dialogi, zdjęcia, scenariusz, gra aktorska, itd)

      Usuń
    2. Nie nazwałabym go kiepskim... Każdy film Szumowskiej porusza inny trudny i kontrowersyjny temat, także tym razem (ostatnio zresztą na topie w mediach). Niestety takie rzeczy się dzieją :( Mnie podobała się gra aktorów, Chyra świetności swego warsztatu udowadniać nie musi a Kościukiewicz to moim zdaniem jeden z najlepszych aktorów młodego pokolenia. Ale oczywiście każdy ma swoje zdanie i gust :) Pozdrawiam! :)

      Usuń
    3. dokładnie tak jak piszesz - temat jak to zwykle u Szumowskiej kontrowersyjny, trudny i potencjalnie ciekawy, niestety sam temat i Chyra filmu moim zdaniem nie pociągnęli :(

      Usuń
    4. W Polsce niestety tak jest, że filmowcy uważają, że aby zrobić dobry film trzeba poruszyć kontrowersyjny temat. Śmieszą mnie tego typu opinie: bardzo dobry film, taki temat poruszyć to wogóle wielka sztuka itp. Moim zdaniem lepiej sie skupić na jakości filmu a nie na tym, żeby koniecznie poruszał jakiś trudny temat.

      Usuń
  8. moje gratulacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anwen to prowokacja. Chcia cie zachecic do zwierzania czy juz zaciazylas czy moze zamierzasz jutro. Smieszne to :D Mam wrazenie ze siedza tu ciotki klotki ze stereotypowym mysleniem-wyszla za maz po to zeby dziecko robic hah :))))))

      Usuń
    2. he he też pomyślałam o takiej prowokacji jak przeczytałam ten komentarz ...
      a propo "takich ciotek klotek",to ja jestem w szoku,że w tych czasach niektóre kobity mają takie ograniczone myślenie.Ja np.spotykam się często z takim myśleniem,ze kiedy młoda dziewczyna wyjdzie za mąż,to natychmiast powinna rzucić pracę i siedzieć w domu tj prowadzić dom,czyli być gospodynią domową.ŻAL.Ja nie wiem w jakim świecie te panie żyją

      Usuń
    3. No bo niestety polska to taki zascianek...

      Usuń
    4. A jednak miał racje anonimek :-)

      Usuń
    5. I wykrakal

      Usuń
    6. Albo prepowiedział.
      Przecież Ania cieszy się z ciąży, więc słowo "wykrakał" nie jest tu odpowiednie ;)

      Usuń
    7. Wiekszosc kazdemu mowi ze sie cieszy, dla swietego spokoju.

      Usuń
    8. ciężko mówić o wykrakaniu czy przepowiedzeniu czegokolwiek skoro już od dawna wiedziałam, ze w ciąży jestem ;) co najwyżej anonimowa się domyśliła, zresztą nie ona jedna

      a co do tego cieszenia to nie mam powodów by się nie cieszyć :) to nie 'wpadka' tylko zaplanowane dziecko ;)

      Usuń
    9. No to w takim razie naprawde gratuluje tak ogromnej odwagi. :)

      Usuń
  9. pięknie by Ci było w takiej krótszej fryzurce :), a dziewczyny, czy wy też zauważyłyście, że zaczęła się moda na obcinanie na krótko włosów? no przynajmniej w moim otoczeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee to nie moda, na wuosne wiele kobiet lubi zmieniac, odswiezac wizerunek. Ja wlasnie to zauwazam ze jak ktos scina to zwykle na wiosne-lato. Sama tak tez mam ostatnio scinalam w maju teraz mam juz takie dlugie za zapiecie stanika ze mam ich dosc i chce boba, tez w maju :)))

      Usuń
  10. na ostatnim zdjęciu "zdjęcia instagramowe" widze tylko twój nos. teraz masz go strasznie nie proporcjonalny do reszty ciała, serio. Nie pisze tego chamsko, ale taka jest prawda, jest wielki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście to wcale nie było chamskie :D

      Usuń
    2. każdy ma jakieś niedoskonałości,ja np mam trochę garbaty nos:)
      a poza tym ten Anwenowski nosek wcale nie rzuca się w oczy.Ja dopiero po przeczytaniu tego komentarza zwróciłam uwagę,a jestem raczej spostrzegawcza.
      Ty anonimku pewnie jesteś idealnie piękną kobietą,masz super figurę,cudne kształty,twarz jak z photoshopa i w ogóle jesteś chodzącym ideałem.

      Usuń
    3. Ale się uśmiałam czytając ten komentarz! :D
      Ostatnimi czasy nie mogę się nadziwić co internet zrobił z tymi ludźmi? ^^ Gdzie nie spojrzę, tam wszędzie takie "kwiatki" typu: "Nie chcę być niegrzeczna, ale masz strasznie tłusty tyłek albo (i to jest jak na razie mój osobisty numer jeden internetowo-anonimowego chamstwa) wolałam kiedy byłaś z tym pryszczatym kolesiem, niż teraz z tym kwadratowym pakerem!".
      Rozumiem to, że poprzez upublicznianie niektórych prywatnych informacji, ktoś może czuć się zaproszonym do komentowania cudzego życia, ale nie zrozumiem nigdy, dlaczego tak wielu ludzi obraża w internecie np. Ciebie Anwen, a przy rzeczywistym spotkaniu ta sama osoba udawałaby wielkiego fana Twojego bloga, jak i Twojej osoby. I z uśmiechem na ustach przewinęłoby się jej w głowie: "hmm... niby taka ładna, zgrabna, ale te włosy...? takie niby sławne, a nic ciekawego...", a przez usta przeszłoby: "Ah Anwen, jakie Ty masz piękne włosy, no i w ogóle jesteś taka śliczna".

      Boże Drogi, co się porobiło z tym społeczeństwem? ;)

      Przepraszam za zawiłość moich myśli, ale czasem myślę, że jestem takim niewydarzonym filozofem, który nie umie w jasny sposób przekazać swoich myśli ^^

      Pozdrawiam serdecznie
      Magda

      Usuń
    4. Nos nosem, ale za to jaka figura! Anwen, widać naprawdę ogromną zmianę, i gratuluję Ci sukcesu, bo sama o marzę o takim efekcie :)

      Usuń
    5. Moim zdaniem to nie bylo chamskie. Szczera opinia i tyle. Chamskie by bylo np "Ale masz wielki oblesny nochal jak baba jaga i pinokio razem wzieci".
      Sama tez uwazam ze mam duzy nos i jak chudne wtedy wydaje sie wiekszy wiec moze dlatego anonim tak zauwazyl bo Anwen schudla i moze tak wygladac teraz. Sama nie wiem jakie to zdj wiec nie wypowiem sie czy podzielam opinie. Widze tylko ze chamstwa w niej nie ma nic a nic :) Naprawde.

      Usuń
    6. Magda zgadzam się z Tobą w 100% - mam wrażenie, ze ludzie przestali rozumieć co jest chamskie a co nie, a raczej co wypada, a co nie. W tej chwili w sieci nie ma żadnych zasad, każdy pisze co chce i uważa, że ma takie prawo :/ dziwne właśnie, że te same osoby na żywo "czułyby", że zachowują się nie w porządku... To co w realu zostawiłaby dla siebie i nawet jeśli w duchu pomyślałaby sobie "o jaki wielki nos" to nie powiedziałaby mi tego wprost, a w sieci zupełnie nie wiem czemu uważa, że powinna mi powiedzieć... Anonimowa z 00:33 ok opinia była szczera i tyle, ale po co mi ona? Myślisz ze nie mam lustra? Ja wiem jak wygląda mój nos, bardzo go lubię i nie potrzebuję opinii na jego temat :) Co innego gdybym się zapytała czy uważacie, ze mój nos jest za duży, bo panuję operacje i nie wiem czy się na nią zdecydować to wtedy taka opinia miałaby sens. A tak? jest zwyczajnie chamska mimo, że wyrażona w niewulgarny sposób.

      Usuń
    7. Tak samo jak opinie o twoich wlosach. Tez nie pytasz co o nich myslimy a jednak wiele osob pisze ze sa ladne itd itp. Wiec po co ci te opinie? Masz lustro i je widzisz. Dlatego uwazam ze trzeba umiec przyjmowac zarowno te pozytywne jak i negatywne opinie.

      Usuń
    8. te pozytywne zwykle poprawiają nam humor, dodają energii i np. w przypadku włosów motywacji do dalszego pisania o nich, a co Twoim zdaniem daje mi komentarz np. o wielkim nosie? ;)

      To wytłumacz mi jeszcze dlaczego trzeba umieć przyjmować negatywne opinie? ;) w życiu się z nimi nie spotykam (nie mówię tu o konstruktywnej krytyce oczywiście), więc po co mi taka umiejętność? Może zamiast tego Ty i inne tego typu osoby powinny umieć te negatywne opinie zachować dla siebie. Chyba nie ma w tym nic trudnego...

      Usuń
    9. Ja? Ja o twoim nosie ani niczym innym nie pisalam. Przylaczylam sie tylko do dyskusji, tyle. Tak pozytywne opinie poprawiaja humor (chociaz z tym tez bym sie zastanowila bo ja kazdy komplement traktuje lekko, z mysla ze wcale on szczery nie musi byc, a z uprzejmosci ot tak, zeby sie komus milo zrobilo to sie mu powie ladna bluzka itd, wiec ja nie wierze ze wszystko co mowia mi inni). A nefatywne z kolei daja do myslenia, osobiscie wolalabym zeby zamiast komplementow inni mnie krytykowali bo to sprawia ze zaczynamy sie nad soba zastanawiac, daja takie komentarze do myslenia i zmieniania sie czy to chodzi o charakter czy wyglad, nie zawsze to co widza inni my dostrzegamy wiec krytyka jest bardzo potrzebna. Akurat mowie ogolnie a nie o przypadku nosa bo tego zmienic sie nie da, ale jesli mi ktos powie ze mam duzy nos to zaczynam sie zastanawiac ze myslalam ze tylko ja go dostrzegalam, ze wyolbrzymialam, a tu jednak wada jest widoczna rowniez dla innych i moze warto zmienic makijaz/czy fryzure zeby zniwelowac. Taki przyklad, absolutnie nie chodzi mi o to zeby ci w ten sposob sugerowac zzmiane czegokolwiek. Pisalam ze swojej perspektywy i jak ja odboeram krytyke i jakbym sie czula gdyby ktos mi napisal ze mam duzy nos. Takze podtrzymuje, krytyka potrzebna jest, bo tylko i wylacznie przesadne wazeliniarstwo niekoniecznie. Tak uwazam. Pozdrawiam ;)

      Usuń
    10. To współczuję podejścia :) bo widocznie jestem naiwna, ale komplementy traktuje jako komplementy nie doszukując się od razu w nich fałszu. To o czym tym Ty piszesz to tak zwana konstruktywna krytyka, z którą komentarz o nosie nic wspólnego nie miał. Owszem taka ma sens i jest potrzebna jeśli dotyczy czegoś co dana osoba może i przede wszystkim chce zmienić. Bo jeśli nie chce to moim zdaniem również powinnyśmy zachować ją dla siebie. To, że Tobie się coś nie podoba nie daje Ci jeszcze prawa do tego by swoją subiektywną opinię na siłę komuś podtykać pod nos. Polecam wpis Pawła: http://pl.paweltkaczyk.com/hejt-w-internecie/ i Michała: http://michal-gorecki.pl/2014/03/syndrom-chronicznego-bolu-dupy/ bo idealnie moim zdaniem trafili w sens krytykowania

      ps nigdzie nie napisałam, że to Ty skomentowałaś mój nos ;)

      Usuń
    11. No cóż. Jestem w miarę obiektywny bo jestem mocno dojrzałym chłopcem. (Znalazłem się na tym blogu bo coś nacisnąłem na tzw fejsie (tfu) bo moja córka to lubi). Poza tym jestem fotografem. Niektórzy lubią komuś dowalić jak w powyższym komentarzu. Inni z czystej sympatii tworzą np wirusy komputerowe. Otóż o urodzie nie decydują pojedyncze detale tylko pewna harmonia całości+ sympatyczność człowieka. Na skutek tego ostatniego osoby piękne wychodzą paskudnie na zdjęciu. Ale pomijając te teorie ta nosowa złośliwość jest nietrafiona. A modne ostatnio podpinanie włosów w górę strasznie mi się podoba. Temat marcowy mocno podgrzewany. Być może mojego wpisu nie przeczytasz bo masz już bobasowe szaleństwo w domu. Ale ile to szczęścia!

      Usuń
    12. przeczytałam :) bardzo dziękuję za komentarz, a bobas póki co jeszcze fika w brzuchu ;)

      Usuń
  11. "a teraz kusi mnie kolejne..." ????????? jakieś zmiany na wiosne? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Duży nos? haha :D Ja zauważyłam piękne usta.
    I następnym razem jak będę w Krk to na pewno wstąpię do Streat Slow Food z ciekawości :)

    A dziewczynka na zdjęciach z Instagramu, ma przepięknie ułożone włosy

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie moze byc nawet 20stopni a wiosne uwazam za otwarta dopiero 21 marca :D
    Paczkow w tlusty czwartek nigdy nie jadam celowo, z przekory :)) Jestem zdania ze jem kiedy chce a nie kiedy mi kalendarz pozwala czy nakazuje, taka jestem zlosliwa haha ;)) Smazylam paczki w tym tygodniu w srode i wyszly pycha z adwokatem tylko takie lubie :)))
    Ala.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najpierw piszesz ze masz tyle obowiązków że nie masz czasu na pisanie bloga, a potem że zima i jesień to dla ciebie zasiedzenie przed serialami i filmami. Nie mówię, że nie masz mieć życia prywatnego, ale po prostu powiedz, że ci się nie chce pisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem jak Ty, ale ja wyznaję zasadę, że choćbym nie wiem ile miała zajęć i obowiązków to każdego dnia wieczorem muszę mieć trochę czas dla siebie, właśnie na serial/film/książkę/kąpiel czy cokolwiek innego co pozwoli mi się zrelaksować i wyciszyć, inaczej bym nie usnęła ;)

      Usuń
    2. Brawo! Zgadzam się!
      Nie jesteśmy robotami, chwilka na naładowanie akumulatorów jest niezbędna. Pozdrawiam.ps.Twoj nosek jest śliczny i mowię serio, uwielbiam taki kształt, żaden to komplement ani nic po prostu lubie :-)

      Usuń
  15. Jak jest czas na oglądanie seriali to czasu się ma za dużo.
    Ale zdjęcia ładne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uważam, że świetnie byłoby ci w krótszej fryzurze. Nie mówię o jakimś bobie, ale tak 15cm mniej na przykład. Zwykle gdy moje długowłose koleżanki ścinają włosy "przed biust" to jest to taki powiew świeżości i każda wygląda dużo lepiej po metamorfozie. Do odważnych świat należy :D.

    OdpowiedzUsuń
  17. Anwen,jak się mieszka w nowym mieszkaniu?
    ciekawa jestem czy polubiłaś się już z tymi japońskimi lalkami;) ja bym chyba nie dała rady,bo były nieco mroczne :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polubić to za duże słowo ;) po prostu przestałam je zauważać, a mieszka nam się baaardzo dobrze! :))

      Usuń
  18. wg mnie jesteś bardzo podobna do Lorelai :) poważnie!! Dziwie się, że nikt Ci tutaj tego wcześniej nie pisał.

    OdpowiedzUsuń
  19. kochana Aniu, myśle że nie warto publikować takich wrednych i głupich komentarzy, które nic nie wnoszą a tylko mają na celu ranić uczucia innych. Mówię tutaj o anonimie , który wytyka Ci nos , który tak naprawdę jest śliczny :) i wydaje mi się że wielu wielu osobą również się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć Aniu. Oba Twoje blogi czytam od dłuższego czasu, włosowy z wiadomego względu (problemy z włosami, których jeszcze nie udało mi się rozwikłać), a ten z racji cyklu TwZ (lubię notki gdzie co warto zjeść w Krakowie czy dokąd pójść - kiedy odwiedzam Kraków, który bardzo lubię, te wskazówki są dla mnie cenne). Jestem "z tych" nieudzielających się w komentowaniu, ale dziś po prostu nie mogę się nie odezwać. Jestem zszokowana tupetem niektórych komentujących. Na uwagi dotyczące wyglądu, że to czy tamto się którejś nie podoba, czy wyrzuty że masz albo nie masz czasu na pisanie bloga, pozwolić sobie mogą tylko rozpieszczone lub zakompleksione osoby... Nie rozumiem jakim prawem ktoś rozlicza Cię z Twojego czasu...(!). Podobnie jak Anonimowy z 10/03 18:41 uważam że nie warto publikować tak bezsensownych komentarzy.
    Ja uważam że jesteś atrakcyjna, natomiast to jaki masz nos czy coś innego - nikomu nic do tego!!!
    Drogie Panie Komentujące, trzymajcie poziom!!!!! Mona

    OdpowiedzUsuń
  21. Grzaniec w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie :) ale bezalkoholowy z przepisu Pauli z justmydelicious

      Usuń
  22. jak Ty masz duży nos, to ja jestem królową angielską. Naprawdę, ludzie to już nie mają się czego czepiać, nie przejmuj się tym :):) wyglądasz przepieknie i kwitnąco :) i GRATULACJE :):):)
    ania

    OdpowiedzUsuń
  23. Anwen,tak z ciekawości zapytam czy myślałaś już nad imieniem dla dzidziusia? :)
    pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  24. Pijasz piwo w ciąży? Moja ciocia popija takie delijatne na wymioty tak jej lekarz doradzil . Mozna spytać ktory tydzień ? :) i oczywiście gratuluje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie nie :) w ciąży nie wolno pić żadnego alkoholu

      Usuń
    2. Oczywiscie ze wolno. Nie hektolitrami, ale wolno.

      Usuń
    3. jasne,wszystko wolno,wolno też ćpać,palić itp
      o szkodliwości alkoholu nie trzeba chyba nikogo przekonywać,a na takie maleńkie dziecko w łonie mamy nawet kropelka ma już jakiś wpływ,poza tym po co od samego poczęcia przyzwyczajać dziecko do tego smaku,będzie miało w życiu jeszcze wiele okazji na spróbowanie alkoholu

      Usuń
  25. Szkoda, że ten blog umarł. Chyba lepiej by było, jakby jeden blog był bardziej aktywny (anwen.pl), zamiast jednego aktywnego i drugiego nieżywego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie umarł, tylko został chwilowo zawieszony :) zakładając go nie przewidziałam, ze zajdę w ciąże, zacznę studia i rozpocznę jeszcze kilka bardzo pracochłonnych projektów... wierzę jednak, ze za jakiś czas znów do niego wrócę :))

      Usuń
    2. Anwen, w ogóle się nie powinnaś tłumaczyć. Twoje blogi są zwykle tak aktywne, że ja zawsze nie mogłam wyjść z podziwu jak znajdujesz na nie czas. Dla mnie coś takiego to byłby pełen etat :) i na nic innego, wliczając pielęgnację włosów (sic!) nie miałabym czasu. Nic się nikomu nie stanie, jak trochę odpuścisz na kilka miesięcy. Na popularności Twoje blogi i tak nie stracą, bo są świetne - obronią się jakością. A Ty teraz możesz sobie pozwolić na to, żeby myśleć tylko o swoim samopoczuciu i o nie dbać. Przy okazji - gratuluję! jeszcze nie miałam okazji. To wspaniała nowina :) /zuzia

      Usuń
  26. Anwen skąd ten piękny płaszczyk z futrzanym kołnierzem/kapturem? Jest śliczny, zakochałam się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z carry: http://carry.pl/ona/136-plaszcz.html :) ale płaciłam za niego dużo mniej we wrześniu, ok. 200zł

      Usuń
  27. Serialowo- u mnie bardzo podobnie, Hannibala wyczekuję, a True Detective wciągnęłam niemal na raz :)

    Z blogowaniem - daj sobie troszkę czasu, nie ma sensu się spinać i biegać z jęzorem przy ziemi. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ależ piękna Audrey! To w tej kawiarni czy nieudanej burgerowni?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiedziałam że masz jeszcze jednego bloga, ale niespodzianka :) Fajnie że chcesz też pisać na niewłosowe tematy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jeśli chodzi o prawdziwe jedzenie to polecam burgery i frytki kanadyjskie na Gołębiej, chyba pod 10tką. Fryty, jak belgijskie, ale z dobrym serem (sosu zazwyczaj odmawiam, bo jest pieczeniowy i paskudzi smak). Burgery ze świeżo mielonej wołowiny (biorę bez bułki), mocno doprawione i z warzywami. Wołowina najwyższej jakości, ziemniaki i pozostałe warzywa też. I jestem klientką, nie reklamuję tego, jako właściciel, czy cóś:)
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń

.

.