niedziela, 26 stycznia 2014

o prawdziwym minimaliźmie w pielęgnacji twarzy


O tym jak dbam o skórę mojej twarzy mogłabym napisać w jednym, krótkim zdaniu, a wszystkie kosmetyki, których do tego używam zmieściłyby mi się w jednej dłoni. Ale wtedy ten wpis nie miałby sensu, a osobie, która mnie o to ostatnio pytała mogłam odpisać w komentarzu. Problem w tym, że jeszcze rok temu moja pielęgnacja twarzy była prawie tak bogata jak ta włosowa, a produkty, które stosowałam dawno już przestały mieścić się na jednej półce. Co zatem takiego się stało, że to zmieniłam i jakie są konsekwencje takiego absolutnego minimalizmu opiszę właśnie dziś :)


Wszystko zaczęło się w maju od rozmowy z Aliną, która opowiadała mi o jakimś artykule, w którym to pewna kobieta udowadniała, że można utrzymać cerę w dobrym stanie nie używając absolutnie niczego poza wodą. W pierwszej chwili podeszłam do tego bardzo sceptycznie i nawet nie przyszło mi do głowy by coś takiego na sobie próbować, ale im dłużej o tym myślałam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że przynajmniej w moim przypadku to może mieć sens. W końcu sama będąc jeszcze w LO miałam cerę prawie idealną nie stosując praktycznie żadnych kremów ani innych pielęgnacyjnych kosmetyków. Oczywiście od razu wykluczyłam opcję 'tylko woda', bo przy pełnym makijażu jaki noszę każdego dnia nie dałabym rady nawet się dobrze umyć. Postanowiłam więc stosować tylko płyn micelarny. Dokładnie TAKI. Przez pierwsze kilka dni wydawało mi się, że skóra jest mniej nawilżona czy nawet lekko przesuszona, ale dałam jej czas. Mniej więcej po tygodniu zauważyłam, że się unormowała i wyglądała tak samo jak wcześniej przy stosowaniu tych wszystkich kremów (na dzień i na noc), masek, serum, olejków i wszystkich innych jak widać zupełnie zbędnych mojej skórze produktów.


Po mniej więcej miesiącu takiego absolutnego minimalizmu do mojej pielęgnacji dołączyłam TEN krem, który okazał się idealny na wszelki niedoskonałości, które sporadycznie gościły na mojej skórze. Nie było ich dużo, ale jednak wciąż się pojawiały (zwłaszcza przed okresem). Krem stosowałam głównie punktowo, bo moja skóra wciąż nie potrzebowała niczego więcej poza demakijażem.


Tak upłynęły mi kolejne miesiące i dopiero zimą, kiedy temperatury na zewnątrz spadły, a w domach grzejniki zaczęły dawać czadu, moja skóra się zbuntowała i zaczęła delikatnie przesuszać. Przypomniałam sobie wtedy, o produkcie, który najlepiej jak dotąd nawilżał moją twarz: Kuracji nawilżającej, Lano-krem z Ziai. Ten niepozorny i niedrogi (ok. 12zł za 50ml) kremik rzeczywiście działa i to już po pierwszym użyciu. Świetnie łagodzi podrażnienia, koi skórę, ale przede wszystkim długotrwale ją nawilża. Nie muszę nakładać go codziennie, robię to dopiero wtedy, gdy czuję, że skóra go potrzebuje czyli zwykle tak co 2-3 dni. Od razu uprzedzę, że krem choć dość lekki i nie zapychający to jednak nie wchłania się za dobrze i zostawia na skórze tłusty film. Dla mnie to jednak nie problem, bo stosuję go wyłącznie na noc.


W tej chwili to już wszystko czego używam. Przez ten czas nie miałam nawet potrzeby robić skórze peelingu, bo z delikatnymi, suchymi skórkami na nosie radzi sobie zwykły płatek kosmetyczny, który stosuję przy demakijażu. Jeśli jednak zauważę, że skóra potrzebuje oczyszczenia to na pewno sięgnę po gąbkę konjak - najlepszy jak dotąd peeling, bo skuteczny, a przy tym wystarczająco delikatny dla mojej wrażliwej i skłonnej do podrażnień skóry.

Co w takim razie dała mi taka minimalistyczna pielęgnacja?

1. moja skóra jest mniej problematyczna (nie przetłuszcza się ani nie jest sucha)

2. rzadziej pojawiają się niedoskonałości

3. ilość zaskórników na nosie się zmniejszyła

4. nie jest przesuszona (jak po kwasach)

5. nie jest podrażniona (jak po większości maseczek i serów - zwykle niestety właśnie TAK reagowałam na różne eksperymenty)

6. ilość zmarszczek mimicznych jest taka sama, nie widzę objawów starzenia się skóry

7. zaoszczędziłam trochę czasu i sporo gotówki ;)


Chcąc być z Wami uczciwa muszę napisać o czymś jeszcze. Jestem prawie pewna, że ten eksperyment nie udałby mi się tak dobrze, gdyby nie to, że w zeszłym roku bardzo zmieniłam moje podejście do odżywiania. Nauczyłam się w końcu pić wodę, zaczęłam jeść dużo więcej świeżych warzyw i owoców,  a także codziennie piłam koktajle. Jak widać dobra dieta i nawilżanie od wewnątrz potrafią zdziałać więcej niż niejeden, drogi krem.

Wiem oczywiście, że taka pielęgnacja nie będzie każdemu pasowała i absolutnie nikogo do niej nie namawiam, ale może warto zrobić skórze detoks i zobaczyć jaka jest naprawdę? Może wcale nie potrzebujecie aż tylu super produktów by wyglądać tak samo dobrze? Przy okazji Wam się przyznam, że podobny eksperyment próbowałam jakiś czas temu zrobić i z włosami, ale niestety w ich przypadku nie do końca się to sprawdziło, ale pozwoliło mi mocno ograniczyć ilość zabiegów i produktów, które obecnie na włosy stosuję.


Pozdrawiam Was serdecznie,

98 komentarzy:

  1. Nie wiem czy dobrze rozumiem - przez ten pierwszy miesiąc używałaś tylko płynu miceralnego, bez kremu jakiegokolwiek? :)
    Również bardzo go lubię, jednak stosowałam go tylko do demakijażu oczu i jako tonik, do mycia używam żelu biedronkowego. Z chęcią wypróbuję tego detoksu kiedy w końcu uda mi się ponownie zakupić płyn BeBeauty, ostatnio mam problem ze znalezieniem go :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet dłużej :) bo przez kilka miesięcy, krem Himalaya stosowałam tylko punktowo jak coś mi wyskoczyło, a na całą twarz wciąż nie nakładałam żadnego kremu

      Usuń
    2. U mnie w miescie jest kilka Biedronek w jednej do której oczywiscie mam po drodze rzadko bywa albo jak jest to w mgnieniu oka znika, ale sa takie jak by to powiedziec mniej odwiedzane gdzie nawet te po 400ml mozna kupic;D Wiec warto czasami zajrzec do innych ciut dalej Ja ostatnio specjalne (na szczescie autem jechałam na drugi koniec miasta) i było wszystko ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. zaskoczyłaś mnie, muszę tego wypróbować :) w te wakacje z pomocą dermatologa praktycznie wyleczyłam trądzik, jedynie wyskakują mi 'okresowe' niespodzianki i wciąż zaskórniki na brodzie, nosie :(
    Jednak obawiam się wysuszenia przez makijaż, podkład i puder( dzięki Tobie postanowiłam wypróbować Synergen i jestem na TAK! :D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz a mi po zmianie opakowanie (i chyba składu) synergen już tak nie pasuje :( teraz mocniej się pyli i jest nieco bardziej widoczny na twarzy, ale wciąż go używam, bo i tak jest dobry :))

      Usuń
  3. napisałaś, że nie zrezygnowałaś z makijażu. Używasz fluidu? Jak twoja skóra w nim wygląda? Ja nie wiem czy dałabym radę nałożyć fluid bez kremu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używam :) wcześniej był to Estee Lauder Doble wear, który ostatnio właśnie zaczął mnie nieco przesuszać, więc kilka dni temu przestawiłam się na wersję Light, o której pewnie wkrótce na blogu napiszę :))

      Usuń
  4. Płyn miceralny bebeauty 400ml będzie w ofercie od 30.01.14 w Biedronce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam jeszcze spore zapasy, ale dzięki za cynk! :))

      Usuń
    2. Właśnie też chciałam wam tu napisać. :P

      Usuń
    3. I mnostwo ciekawych kosmetycznych rzeczy bedzie :) mam ochote na okolo 10produktow :D

      Usuń
    4. Już ponad tydzień temu był płyn bebeauty 400 ml

      Usuń
    5. W mojej biedronce jest dostepny caly czas ten duzy. Od wakacji albo juz wczesniej. Normalnie stoi na kosmetycznym obok malego.

      Usuń
  5. Dla mnie pod hasłem minimalizm kryje się "świadomość" i mimo że też używam tylko niezbędnych kosmetyków, to jest ich trochę więcej niż Twoich. Niestety za bardzo zakochana jestem w kwasach i nie ma szans, bym na dobre z nich zrezygnowała :). Ale jeśli doprowadzę kiedyś swoją buźkę do ideału, to why not?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też byłam na początku zakochana w kwasach, niestety mojej cerze na dłuższą metę nie służyły, więc w tym roku już do nich nie wracałam :)

      Usuń
  6. Ja też ograniczyłam swoją pielęgnację, postanowiłam za radami Aliny nie używać niczego na noc- po oczyszczeniu twarzy żadnego kremu. I o dziwo moja skóra też bez niego sobie radzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dokładnie o to chodzi :) po co używać czegoś skoro jest zbędne? :)))

      Usuń
  7. Mój minimalizm w pielęgnacji twarzy jest bardzo podobny do Twojego. Płyn micelarny z biedronki jest moim hitem i używam tylko jego, sporadycznie nawilżającego kremu (u mnie najlepiej sprawdza się wtedy nivea soft). Dopiero po wprowadzeniu takiej pielęgnacji, a właściwe po wyrzuceniu dotychczasowej, moja skóra na twarzy odżyła i chyba nigdy nie miała się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu jakiego TY masz genialnego bloga! Żałuję, ze dopiero teraz do Ciebie trafiłam i lecę nadrabiać :))

      Usuń
    2. Naprawdę masz super bloga:) Muszę przejrzeć go całego:)

      A.

      Usuń
  8. Anwen, pod oczy też stosujesz krem Ziaja, czy zostawiasz ten obszar zupełnie bez niczego? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli już nakładam Ziaję to również i pod oczy :)

      Usuń
    2. A dziewczyny co ze skora na powiekach??? Nakladacie tam cos? Ja nie uzywam kremow pod oczg itd. Zawsze uzywam jednego kremu na calutka twarz i klade wszedzie nawet pod oczy na powieki w ogole wokol oka wszedzie... Zle robie??? Od lat tak postepuje ale ostatnio kolezanka oburzona jaak ja tam noge przeciez pod oczy sie naklada inny krem?! No, ona ma 40lat a ja 24 wiec roznica jest, moze jej konieczny inny pod oczy ale dalo mi to do myslenia moze faktycznie zle robie... Powinnam zostawic tam pusto, nakladac specjalny czy tak jak robie nie jest zbrodnia dla skory wokol oczu...?
      :)

      Usuń
    3. Ostatnio dirtymakeup zrobiła recenzje kremu pod oczy z Ziajki Jasmin;) Warto spróbować;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Moja pielęgnacja nie jest aż tak minimalistyczna, ale właściwie też nie używam zbyt wielu kosmetyków do twarzy. Stosuję płyn micelarny (a do mocniejszego makijażu oczu również płyn dwufazowy), krem (na dzień i na noc), peeling (1-2 razy w tygodniu)... i tyle. :) Również nie mogę narzekać na stan cery :) Z pewnością wpływa na to również nawadnianie od wewnątrz. Akurat z piciem dużych ilości wody nigdy nie miałam problemów, a od niedawna pijam również zdrowe koktajle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to jest właśnie klucz do sukcesu, ja w tej chwili nie wyobrażam sobie jak mogłam żyć bez wody, a nie piłam jej praktycznie wcale przez 28lat :D

      Usuń
    2. A ja jestem zła na siebie, że wydałam tyle kasy na kremy, peelingi kosmetyczne i inne zabiegi żeby pozbyć się poziomych linii na czole. Od jakiegoś tygodnia piję butelkę wody dziennie (wcześniej jak wypiłam pół szklanki, nie licząc herbat, to był sukces), zaczęłam używać też toniku do twarzy i linie na czole prawie zniknęły! Niby wszędzie się słyszy o tym piciu wody i w ogóle, a jakoś wcześniej o tym nie pomyślałam i żałuję. Bałam się o koszty, ale niegazowana oaza z biedry ma lepszy skład niż niejedna woda 'znanej marki' a w dodatku nie kosztuje nawet złotówki:) Kasia

      Usuń
    3. Oaza z biedry rzadzi! :)) tez je pijam, ale butelka mi starcza nawet na tydzien ja pije baaardzo malo plynow max litr na dobe :D

      Usuń
  10. Ciekawy wpis Anwen :) Odkąd czytam blogi przerzuciłam się głównie na ziołowe kosmetyki: żel i tonik z Fitomedu, krem nagietkowy Sylveco, a płyn miceralny z Biedronki to także mój hit :) Również uważam, że im mniej tym lepiej, ale najważniejsza jest również zmiana odżywiania i stylu życia, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja tez od pewnego czasu używam tylko tego płynu micelarnego i olejów, sporadycznie kremu - to działa. miałam problemy z trądzikiem, a teraz właściwie sporadycznie coś wyskoczy i to jakies drobne krostki :) dobrze, że o tym napisałaś, bo uważam, że większość kobiet używa tony kosmetyków - totalnie bez sensu :) co do peelingu to też już nie używam, bo nie potrzebuję :) po prostu podpisuję się pod tym postem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie wiem czy dałabym radę tak minimalistycznie, ale faktycznie chcę zacząć pić wodę, bo wiem, że wtedy stan cery się poprawi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A używasz czegoś do mycia twarzy, maseczek i peelingów??

    W sumie moja pielęgnacja też nie zawiera jakoś wiele preparatów - tonik, krem do twarzy, żel pod oczy i coś do demakijażu. Sporadycznie jakaś maseczka oraz peeling/żel oczyszczajacy.

    OdpowiedzUsuń
  14. I pod prysznicem też nie myjesz twarzy żadnymi produktami? Samą wodą? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do głowy by mi nie przyszło, żeby myć czymś twarz pod prysznicem :)). Zmywam makijaż po powrocie do domu, więc po co drugi raz ją myć?

      Usuń
    2. A ja myje:) zmywam po powrocie mleczko plus micel i tak zostawiam. Wieczorem podczas kapieli myje dokladnie zelem i nakladam krem. Po samym demakijazu jest nie do konca domyta. Musze czuc ze mam ja zupelnie czysta na noc. Zeby sie domyc samym micelem musialabym zuzyc z 20 platkow a ustanowilam sobie zasade dwoch platkow-jeden na mleczko na partie z wieksza iloscia kosmettkow czyli tusz i usta jesli mam szminke czy blyszczyk. Druga strona tego platka przejezdzam po calosci twarzy i zbieram tynk z grubsza :D na drugi platek daje micel i domywam resztki. A resztki z resztek przy kapieli zelem. Przez ten czas i tak jeszcze czyms twarz ubrudze, cos tam wycisne, itd wiec lubie ja sobie dooookladnie umyc ;)

      Usuń
    3. no dwoma płatkami na pewno nie dałoby rady zmyć makijażu, ale na pewno nie potrzebuję do tego 20 ;) i skóra jest jak najbardziej domyta, nie tylko Ty musisz się czuć zupełnie czysta na noc :D to chyba normalne...

      Usuń
  15. Anwen, a jak wygląda twoja pielęgnacja twarzy rano? też przemywasz twarz tylko płynem micelarnym :)?
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz fajna twarz ;) ja sie rano z takim olejem na gebie budze jakbym frytki przez sen smazyla na nim :D i zel musowo albo przynajmniej plyn ;)

      Usuń
  16. u mnie podobnie, jak używałam wielu specyfików wciąż miałąm jakieś problemy z cerą; odkąd myję twarz olejem i tonizuję tonikiem z aloesu Babaria nie muszę używać kremów a i niespodzianek jest mniej. Jest to też zapewne związane z dietą, piję więcej wody i zrezygnowaam z nabiału ( tu głownie przez ropne wypryski).

    OdpowiedzUsuń
  17. O rany! Aż się czuję wyróżniona;) Wpis daje do myślenia, bo właśnie takich głosów brakuje w internecie. Wydaje mi się, że trzeba się trochę uwolnić od ogromnych koncernów, których produkty, na dłuższą metę, mogą pogarszać stan cery...to tak z teorii spiskowych;) Ja z tym lepszym odżywianiem mam ogromny problem, ale od jakiegoś czasu staram się to naprawić. Dziękuję Ci bardzo za ten wpis!:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem pod wrażeniem musze spróbować. A nie miałaś takiego efektu ściągniętej skóry?? Bo mi to czesto dokucza.
    Pozdrawiam Dorota:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wierzę w zupełny minimalizm kosmetyczny. Po pierwsze, jeśli nosimy ciężki make up (jak np. EL DW) zmycie buzi samym płynem miceralnym nie jest w stanie usunąć wszystkich zanieczyszczeń. Może rozważyłabyś metodę OCM? Też jest naturalna i w zasadzie nieinwazyjna dla skóry, a przy okazji pomogłaby z przesuszeniem. Co do reszty kosmetyków - dla mnie jest to inwestycja w przyszłość. Może teraz nie widać różnicy, jak ma się te dwadzieścia kilka lat, ale myślę że za 20, 30 lat będzie widać różnicę. W szczególności w stosowaniu filtrów, co bardzo widać po dojrzałych Włoszkach, które opalały się na potęgę, bo taka była moda jak były młode.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam OCM pisałam o nim nawet na włosowym blogu, ale szczerze mówiąc na co dzień wolę micel - zmywa wszystko idealnie :) z EL DW też sobie radzi.

      a co do filtrów to mam je w podkładach właśnie i to w zupełności mi wystarcza, przy naszym klimacie i ilości czasu, który ja spędzam na słońcu (nawet latem) nic więcej nie potrzebuję :)

      moja mama nie używała żadnych kosmetyków przeciwstarzeniowych w młodości (bo wtedy ich nawet tak nie było jak teraz) i cerę ma w bardzo dobrym stanie, podobnie moja babcia, więc myślę, że w tym akurat aspekcie większą rolę mają geny niż pielęgnacja :)) to taka propaganda koncernów, bo jak inaczej mieli by sprzedawać kremy przeciwzmarszczkowe?

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o geny. Na szczęście po mojej mamie nie widać upływu czasu! :)

      Mi bliski jest azjatycki ideał dbania o skórę, z wieloetapowym oczyszczaniem, masażem i wiarą w stabilne filtry.

      Pomijając kwestię przekonań, dbanie o buzię jest dla mnie niesamowicie relaksujące. :)

      Usuń
    3. Zgadzam sie :) tez nie jest dla mnie zmycie makijazu samym plynem. Wielokrotnie probowalam, kazdym jaki tylko mialam i lipa. Mowie oczywoscie o pelnym makijazu z podkladem i tuszem. Bo jesli ktos naklada np sam roz czy tylko pod oczy korektor plus na dwa pryszcze to wiadome ze micel da rade. U mnie to niewykonalne. Trwaloby to w nieskonczonac uzywajac platek za platkiem by wreszcie dojsc do idealnie czystego platka. Tak samo noe dam rady zmyc tuszu sama woda. Moje kolezanki tak zmywaja a ja bez mleczka nie dam rady, mleczko tylko mi tusz zmyje. Musze miec kazda rzese i linie rzes idealnie czysciutenka :) tak jak kazdy por na twarzy wiec po demakijazu zel lub pianka ;)

      Usuń
    4. micel spokojnie domywa i tusz i podkład, a dojście do idealnie czystego płatka wcale nie trwa w nieskończoność ;) u mnie wręcz szybciej niż mleczkiem, które tylko rozmazuje kosmetyk, a micel go tak jakby rozpuszcza

      Usuń
    5. To widocznie musi to zalezec od uzywanych kosmetykow. Moze twoje sie latwiej zmywaja. U mnie to nie przeszlo i zaden micel nie dal rady. (tak, tego biedrowego tez probowalam).
      Musze pozatym pod ciepla woda umyc wtedy mam uczucie otwartych i doglebnie doczyszczonych porow. Co kto woli. Ja lubie dobrze oczyszczac po make upie :)

      Usuń
    6. Ja robie tak samo jak wyzej. Mleczkiem rozpuszczam mocniejsze obszary czyli tusz, usta, brwi, policzki. Rozmazuje po calej twarzy mleczko i taka pande zbieram wilgotnym platkiem. Potem ten tlusty film zmywam micelarnym. Sam micelarny nie daje rady mi zmyc makijazu, a tapety wielkiej nie robie, normalny codzienny makijaz :) Micelem na wyjzdach wielokrotnie probowalam, ale trzec trzeba, i platkow idzie wiecej wiec wole oszczedniejsza wersje. No i wieczorem przy kapieli musowo otwarcie porow i dokonczenie oczyszczenia.

      Usuń
    7. no właśnie nie trzeba trzeć ;) wręcz odwrotnie. Przy micelu wystarczy przyłożyć mocno nasączony płatek na kilkanaście sekund np. do oka i makijaż zmywa się bardzo łatwo. ja mam bardzo wrażliwą cerę, więc większość żeli, peelingów i innych preparatów mnie podrażnia, tak samo jak pocieranie albo zbyt ostre płatki kosmetyczne...

      Usuń
    8. Taki bum na te filtry zrobiły firmy kosmetyczne....;/ warto troche poczytac;-) wystarczy ze juz wątrobe obciazam alkoholem;D

      Usuń
    9. Z tą azjatycką wiarą w stabilne filtry to chyba trochę plotka. Azjatycki rynek pod tym względem nie różni się za bardzo od naszego, a filtromania praktycznie tak nie występuje. Przynajmnie tak wynika z tego, co na blogu pisała AzjatyckiCukier. Azjatki jak najbardziej chronią twarz przed słońcem, ale raczej przez unikanie bezpośredniego z nim kontaktu. Są tam bardzo popularne parasolki przeciwsłoneczne (mam nadzieję, ze ta moda dotrze i do nas, szczerze nienawidzę filtrów i chętnie bym się przerzuciła na parasolkę).

      BTW bardzo ciekawy wpis. Dał mi do myślenia. Niby też staram się być mnimalistyczna, ale czasami mam wrażenie, że znów próbuję uszczęśliwiać moją skórę trochę na siłę. Chyba też spróbuję popatrzeć, jak sobie radzi bez mojego "pomagania".

      Usuń
  20. A ja właśnie w drugą stronę zaczynam. :) Zawsze myłam twarz żelem pod prysznic i nic poza tym (żadnych kremów, serów, czy czegokolwiek, pomijając benzacne na wypryski trądzikowe), tak od 3 miesięcy zaczęłam 'szaleć' (jak widać w moim przypadku można to tak nazwać) z pielęgnacją, głownie dzięki koleżane, której przestały się podobać kosmetyki z serii Clearskin. Tak oto wzbogaciłam się o żel z drobinkami, scurb, tonik, maskę na zaskórniki i roll on redukujący ślady po trądziku, którego nawet ani razu nie użyła.
    Mogę powiedzieć, że jestem zachwycona! Zestaw sprawdza się rewelacyjnie. Pomimo mojej 'diety' (stres i złe odżywianie się) skóra twarzy jest wygładzona, koloryt wyrównany, praktycznie nie mam wyprysków (okazyjnie przed okresem, ale zauważyłam, ze z miesiąca na miesiąc jest ich coraz mniej), a i ilość zaskórników na nosie się statystycznie zmniejsza. Skóra tak się nie świeci, po umyciu chłonie krem, a nie 'dopaca go' wydzielając sebum. Nie wiem dlaczego tak bardzo inni narzekają na efekt ściągnietej skóry, ja to uwielbiam! Za każdym razem wydaje mi się, że skóra twarzy jest jędrniejsza, bardziej napięta.
    Dodatkowo jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji, totydzień temu kupiłam różowy krem nivea w drogerii Hebe. Skusiła mnie jego zielona wersja, której używa koleżanka. Krem jak dla mnie jest typowym kremem do twarzy, o typowym dla kremu zapachu, a jeden z jego plusów (pomijając dobre wchłanianie) to dobra baza pod puder w kamieniu.
    Nie wiem, czy nowe kosmetyki do demakijażu też mogły pomóc mojej skórze, ale mogę je polecić osobom, które nienawidzą tłustych filmów.
    Yves Rocher Nawilżające mleczko do demakijażu Hydra Vegetal (nawet aktualnie w promocji)
    Ziaja Med, Płyn micelarny (używam go do zmycia mocniejszego makijażu, z którym jeden płatek Hydra Vegetal sobie nie radzi)
    Z obu kosmetyków jestem bardzo zadowolona i oba również były sprezentowane przez koleżankę. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. aż przeszłam się dzisiaj do Biedronki i kupiłam płyn! :D problem w tym, że moja skóra naprawdę wymaga wiele, jest bardzo sucha, jej stan pogorszył się po przyjściu mrozów. chodzę do pracy 20 minut i po tych 20 minutach czuję, że muszę nałożyć krem, bo jest ściągnięta, niekiedy nawet się łuszczy. fakt faktem, miałam niemałe problemy z odwodnieniem, ale od jakiegoś czasu staram się regularnie pijać przynajmniej 1,5 litra płynów. jednak kremy nawilżające, natłuszczające, oleje i balsamy do ciała to moja codzienność. czy któraś z was, dziewczęta, ma podobny problem z suchą skórą (nie tylko twarzy, ale także całego ciała) i zechciałaby mi jakoś pomóc, jak się z tym uporać? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja w sumie też mało kosmetyków używam do twarzy. Jedynie czego potrzebuje to woda, mydło,peeling i krem :) Trzeba zaznaczyć, że nie mam większych problemów z cerą, więc to mi w zupełności wystarcza ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię ten lano-krem z Ziai - rzeczywiście świetnie nawilża, choć zostawia tłustą warstwę, choć niespecjalnie mi przeszkadza, bo też stosuję go tylko na noc

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiem Ci szczerze, że dałaś mi do myślenia, może też spróbuję zminimalizować swoją pielęgnację.. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale jak to nie myjesz normalnie twarzy...zadnym zelem niczym takim??? Ja bym sie czula brudna :D
    O ile ktos nie robi makijazu to jeszcze by sie dali wytrzymac, ale ja bym nie mogla. Po zmyciu makijazu musze porzadnie umyc zelem twarz, inaczej nie wytrzymam czuje sie zle, nieswiezo.
    Peelingow tez zadnych?
    Albo mleczko do zmywania tuszu, bo jak sie mocniej maluje rzesy to plyny sa za slabe do zmywania przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po mleczku też czułabym się brudna, micele o wiele lepiej domywają makijaż

      Usuń
    2. No dla mnie ani mleczko ani micel nie domywaja dobrze. Tylk z grubsza. I tak ciepla woda z zelem konieczna po zmyciu makijazu Tak juz mam.

      Usuń
  26. Ja jeszcze nie doszłam do etapu stosowania czegokolwiek poza tonikiem i kremem od czasu do czasu, a tu blogerki zawracają ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja już jakiś czas temu postawiłam na skrajny minimalizm, bo moja cera zaczynała kompletnie wariować od tych wszystkich kosmetyków bardziej niż to miała w zwyczaju wcześniej. Jestem z niej teraz naprawdę zadowolona, nawet jeśli ciągle jeszcze mam problemy z wypryskami. Czuję że jest mniej podrażniona i jakaś taka... czystsza? Zmywam makijaż micelem i myję twarz mydłem szarym w płynie - to wszystko. Może to szalone, ale u mnie się sprawdza. Nie zauważyłam żadnych efektów ubocznych :)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja mysle, ze jakby sie tak kazda zastanowila to na pewno zdecydowana wiekszosc z nas do twarzy uzywa tylko tyle rzeczy. Mycie nawilzanie i tyle-zupelnie normalne :) max 5 rzeczy podejzewam kazda ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tez tak mysle:) Pielegnacja twarzy to bardzo malo rzeczy, i dobrze, nie ma sensu ladowac na twarz wiele :) Ja uzywam zelu, micelarnego, kremu i tyle. Wiec nawet mniej niz 5. Czasem peeling ale to kawa wiec nie licze jako kosmetyk ;p

      Usuń
  29. A kiedy wreszcie tydzień w zdjęciach ?

    OdpowiedzUsuń
  30. Anwen, czy miałaś/masz cerę tłustą/mieszaną? przy takiej to jak najbardziej, ale skóra sucha bez kremu to średnio, a już zwłaszcza w zimę...
    jednak to co robisz, to tak średnio można nazwać detoksem dla skóry, skoro dzień w dzień nakładasz full tapetę.. dobrze, że przez noc chociaż skóra odpocznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bez przesasdy ful tapeta to nie jest... Tylko zwykly codzienny makijaz jaki nosi wiekszosc z nas. Z jednym tylko sie zgodze ze przy suchej wrazliwej skorze brak kremu na noc ... Dziwne chyba jenak nie jest sucha i wrazliwa bo watpie czy taka cera dalaby rade bez kremu. A pamietam jeszcze rok temu taka mialam wiec mocny ciezki krem to podstawa zeby przetrwac bez uczucia sciagniecia i podraznienia. Na noc musowo gruba warstwa tlusciocha w takim wypadku. No ale co kto woli skorp kest dobrze to najwazniejsze. Ale wydaje mi sie ze takie traktowanie najlepsze dla normalnych cer i anwen taka wlasnie ma pewnie-normalna ze aklonnoscia do przesuszen i podraznien-o, tak bym to okreslila ;)

      Usuń
  31. minimalistyczna pielegnacja zdecydowanie pomaga...
    Zapraszam na blog o inspiracjach modowych, gotowych zestawach i radach kosmetycznych i dietetycznych dla cery problematycznej: http://patosichaos.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. A na usta nic? Usta jak oczy, tez do twarzy naleza ;)
    Ja bym mogla odpuscic sobie nawet krem, ale usta musze smarowac 100x dziennie tak jak dlonie takie moje natrectwo...:D musze czuc ze cos na nich mam inaczej wariuje :)

    OdpowiedzUsuń
  33. To chyba niezłe dla dziewczyn które mają cerę "w miarę", albo całkiem spokojną. Niestety u mnie by się to nie sprawdziło raczej;/ Mam wszędzie wągry - czole, policzkach, brodzie i nosie. Są wielkie i nic zupełnie nic nie daje im rady, bardzo rozszerzone pory na czole, popękane naczynka, skóra łuszczy się i schodzi, a jednocześnie mocno przetłuszcza;/ Często wyskakują jakieś niemiłe niespodzianki (a przed okresem mnóstwo) Nałożenie makijażu też nie jest takie oczywiste ponieważ po pół godziny świecę się jak neon. Plecy w takim samym stanie. Obecnie używam mydła siarkowego i oliwki hipp. Używałam spirytu, wszelakich żeli, masek, peelingów, plastrów... Czy któraś z Was ma jakiś sprawdzony sposób, który mógłby pomóc ujarzmić taką cerę? Za każdą pomoc będę wdzięczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialam tak ja bylam nastilatka. Po pewnym czasie problem sie zmniejsztl wiec moglam ostawic wysuszajace masci, tonik alkoholowy itd. Ale problem swiecenia pozostal. Mniejszy ale jednak. Pomogl mi nardzo puder stay matt - oslawiony jako najlepszy matujacy. I faktycznie. Przez tyle lat wiele pudrow mialam i ten jest najlepszy. Dobrze matuje jeszcze maka ziemniaczana-sprobuj gwarantuje ci biala nie bedziesz:) ja jej czasem uzywam jednoczesnie z tym pudrem. No i krem uzywaj matujacego na dzien a mocno nawilzajacego lub nawet natluszczajacegi gruba warstwe na noc. Tlusta skora tez potrzebuje nawilzenia dobrego. A wagry... No ja je wyciskalam i wyciskam :D odkazam twarz i gra gitara. Polexam tez maseczke z kurkumy najlepsza jaka mialam w zyciu. Dalje kurkune mleko miod olej make zwykla. I trzymam do godziny max. Dobrze zmyj bo twarz zolta wiec najlepiej nie przed wyjsciem waznym. Polecam wszystko. Tylko nie zabieraj sie za wszystko na raz a stopniowo wtedy bedziesz wiedziec ktpra metoda podzialala moze sie okazacze wystarczyla jedna. Zacznij od zmiany pudru. Najpierw sprobuj make, potem ten puder i stopniowo reszte testuj :)

      Usuń
    2. dzięki wielkie spróbuję na pewno :)

      Usuń
  34. To teraz prosimy o pielegnacji ciala :)

    OdpowiedzUsuń
  35. dlaczego położyłaś kosmetyki na kwiat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to za pytanie?

      Usuń
    2. Pytajace?

      Usuń
    3. Najnormalniejsze na świecie. Nie ma w tym złośliwości, ani niczego takiego. Sama nie wiem dlaczego zaciekawiło mnie to, ot tak po prostu po ludzku.

      Usuń
  36. Anwen, a filtr przeciwsłoneczny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro nie uwzglednila, znaczy ze nie uzywa. To nie jest konieczna rzecz jak np cos do mycia... I nie kazdy uzywa filtrow. Ja np nawet w lato sie nie smaruje. Wyjatek-jesli zamierzam byc dluzej na sloncu np gdy jade nad wode czy cos w tym stylu. Ale tak na codzien nie.

      Usuń
    2. Rozumiem, że skoro nie uwzględniła, to nie używa, liczyłam po prostu, że się ustosunkuje, co zresztą zrobiła wyżej :) (że ma go w podkładzie i wystarczy). Wiem, że nie każdy używa, ja zaczęłam niedawno i bardzo w to wierzę- dla mnie jest rzeczą konieczną tak jak mycie, ale nie chodzę i wszystkim nie wciskam, jestem po prostu zainteresowana tematem.

      Usuń
  37. To niestety prawda, jeżeli się nie zmieni wewnętrznych przyzwyczajeń, to zmiana pielęgnacji niestety nie pomoże ...

    OdpowiedzUsuń
  38. freckledlittle1 lutego 2014 22:39

    Ja z kolei jestem tak dramatycznie sucha, że niemal skóra mi odpada po kąpieli :P Do zmycia makijażu (który ogranicza się do wytuszowania rzęs...jedynie górnych zresztą :D) używam aloesowego żelu z Bielendy, rano, po umyciu buzi samą wodą psikam się różanym płynem i smaruję lekkim kremem sylveco. Na noc zwykłym brzozowym, ale i tak poziom suchości jest zatrważający i nie wiem, szczerze mówiąc, jak to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  39. hehe to ja chyba jestem mistrzem minimalizmu, używam tylko i wyłącznie garnier 3w1 do mycia twarzy, nie stosuje go w innych celaach tak jak proponuje producent np.maseczka. No i do zmycia makijażu z oczu stosuje płyn do demakijaż oczu bielanda bawełna. Moja cera jest w zachwycającym stanie, ale myśle że to przede wszystkim przez zmiane diety i spożywanie odpoiedniego suplementu, który jest pod tym względem idealny. Chyba pierwszy raz w życiu w zime nie mam przesuszonej skóry twarzy co jest naprawdę dużym szokiem dla mnie, zawsze miałam z tym największy problem.

    OdpowiedzUsuń
  40. zdecydowanie cos musi byc w tym minimalizmie, bo przeciez moj partner (jak z reszta wielu mezczyzn pewnie) nie uzywa zadnych kosmetykow, jedynie te do golenia i jakos ani nie ma przesuszonej cery ani zbyt wielu wypryskow. Moja siostra - ktora na codzien bardzo delikatnie sie maluje tez jest fanka minimalizmu ma idealna cere bez zaskornikow i wypryskow, a zmarszczek mimicznych pomimo 29 lat ma naprawde niewiele i nie sa one zbyt glebokie. Natomiast ja mam teraz wieksze problemy skorne niz gdy bylam nastolatka i nie uzywalam zbyt wielu kosmetykow. Przekonalas mnie Anwen, zdecydowanie ograniczam swoja pielegnacje do minimum!

    OdpowiedzUsuń
  41. Anwen i dziewczyny mam pytanie ! Gdzie kupujecie ten krem Himalaya ?? Bo na doz jest ciagle nie dostępny ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on jest dostępny w Rossmannach i w super-pharm :)

      Usuń
    2. Rossmana mam w swoim mieście więc dziękuje za podpowiedz ;))

      Usuń
    3. Nie widzialam go nigdy....Gdzie lezy? Na dziale z kremami ta tubka jest? Bo na kremy nigdy nie zagladam wiec moze dlatego nie rzucil mi sie w oczy

      Usuń
    4. U mnie w Rossmannie lezy kolo leków i takich aptecznych zeczy;-) a w hebe kolo tabletek;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  42. używałaś sera na twarz? Serum, nie serów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście tylko serum, nie sera :P zawsze mam problem z liczbą mnogą w przypadku tego słowa :/

      Usuń
    2. i jak widać taka wersja też jest używana: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=11607

      Usuń
  43. Witaj, Anwen.
    Ostatnio po rozmowie z kosmetologiem w drogerii postanowiłam zafundować podobną kurację swojej przetłuszczającej się i problemowej skórze. Od kilku lat katowałam ją złuszczającymi itp. dermokosmetykami, a mimo to jej stan sie niewiele zmieniał... W poniedziałek szukając czegoś do makijażu zagadnęłam kosmetolog i powiedziała mi ona, że moja skóra jest odwodniona i żebym zmieniła pielęgnację. Poradziła mi żebym przestała używać złuszczającego żelu do mycia, poprzestając na płynie micelarnym oraz odstawiła wysuszające kremy na niedoskonałości, zastępując je kremami nawilżającymi. Wtedy przypomniałam sobie o tym wpisie... i postanowiłam tak zrobić. Z tym, że kosmetolog dodała mi do Twojej pielęgnacji jeszcze delikatny peeling złuszczający i maseczkę nawilżającą (co parę dni). Już po kilku dniach moja skóra odżyła! :) Już widzę, że jest lepiej, a jeśli moja skóra się rzeczywiście znacząco poprawi, to wyrzucam wszystkie kremy do tłustej cery, peelingi i kuracje przeciw niedoskonałościom oraz uznam, że sama doprowadziłam ją do tak opłakanego stanu... Może rzeczywiście prosta pielęgnacja jest rozwiązaniem, nawet do skóry "problemowej"? Trzymajcie kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam,
    Od niedawna sledze Twojego bloga i wiele ciekawych rad juz zastosowalam.
    Doslownie kilka dni temu przeczytalam ten artykol o plynie micelarnym zBiedronki. Przegladam najnowsza gazetke Biedronki i akurat ten plyn bedzie jutro, tzn.8.05.2014 w sklepie,teraz jest jakis tydzien urody.
    To chyba jakies przeznaczenie i od razu jutro polece do sklepu i zakupie ten plyn. Ciekawe czy mleczko do oczyszczania twarzy tej firmy tez jest dobre, ale za 4,39pln az grzechem byloby nie sprobowac :-)
    Dzieki za fajnego bloga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja też odlozylam wszystkie kosmetyki. Stosuję tylko mydlo alep, piling savon noir, wode ikarov jako tonic i zniknęły mi wory pod oczami, twarzjak u nastki, a mam30 lat. Niedawno zaczelam jesc tabletki z cynkiem, bo slyszalam, ze cynk uwalnia wit a z watroby, tradzik znika.. Moja skora jest jasniejsza i krosty zaczynają znikac, skora robi sie mocniejsza.

    OdpowiedzUsuń

.

.