środa, 13 listopada 2013

Poszukiwanie stylu...

Programów o tym jak się ubierać lub jak się nie ubierać mamy w telewizji co najmniej kilkanaście. Poradników w formie książek, artykułów w gazetach czy wpisów na blogach jeszcze więcej, więc od razu uprzedzam, że nie mam zamiaru tworzyć kolejnego ;) Tym bardziej, że sama w kwestiach stylu żadną specjalistką nie jestem. Chciałam Wam za to opowiedzieć o tym, jak sama doszłam do tego miejsca, w którym jestem teraz, gdzie w końcu swobodnie czuję się w mojej szafie (oczywiście niedosłownie :P). 


Po pierwsze kolory

Od tego moim zdaniem trzeba zacząć. Jeśli nie wiesz jakim typem kolorystycznym jesteś (wiosną, zimą, latem, jesienią, a może jakimś mieszanym) to spróbuj najpierw określić w jakich kolorach Ci lepiej? Ciepłych czy zimnych? Jasnych czy ciemnych? Delikatnych/pastelowych czy intensywnych?

To taki najbardziej podstawowy podział, który nie obejmuje jeszcze typów mieszanych, ale na początek wystarczy zwykle i tyle. Jak już wiemy w której grupie się znajdujemy (jeśli sami nie umiemy tego określić to warto zapytać znajomych :) zwykle patrząc na kogoś z boku jest łatwiej) to musimy znaleźć paletę kolorów, które są dla nas odpowiednie. Polecam chociażby wpisy u Arsenic (TU), która bardzo kompleksowo podchodzi do tematu :) Na swoim przykładzie mogę Wam jedynie polecić byście nie sugerowały się swoim naturalnym kolorem włosów, a jedynie tym, który macie na głowie obecnie (o ile nie planujecie go zmieniać), bo ja pomimo, że naturalnie jestem latem (co prawda mocnym lub mieszanym ale jednak latem) to po przefarbowaniu się na czarno zrobiłam się zimą i tylko taka paleta barw mi teraz pasuje. Jeśli już wiemy jakim jesteśmy typem kolorystycznym warto zapisać sobie swoją paletę kolorów na komputerze lub nawet wydrukować, tak by zawsze mieć do niej łatwy dostęp. Te najlepsze moim zdaniem, z których sama korzystam znajdziecie TU.

moja paleta kolorów :)

Po drugie fasony

Jak mamy już ustalone kolory, pora na drugi krok (chyba nawet trudniejszy) - fasony. Jak najłatwiej określić w czym wyglądamy dobrze? Przede wszystkim zacząć od określenia tego jaką sylwetkę mamy. Nie dam Wam gotowej recepty jak to zrobić, ale na pewno warto zastanowić się, które elementy (ramiona, biust, talia, biodra) są u nas obiektywnie najszersze, a które najwęższe.

źródło

Ja na przykład nie miałam wątpliwości, że jestem rożkiem (ewentualnie prostokątem), bo moje ramiona są zdecydowanie szersze od standardowych, biust niewielki, wcięcie w talii również, biodra stosunkowo wąskie, ale za to nogi zgrabne ;) Taka sylwetka jest daleka od ideału kobiecej klepsydry, ale to nie powód by się załamywać tylko trzeba zrobić wszystko by strojem wyrównać proporcje i dążyć do osiągnięcia wymarzonego ideału. Znów tak jak i z kolorami o pomoc warto poprosić znajomych - im łatwiej będzie ocenić jaki typ sylwetki macie. Pomocne może być też Wasze zdjęcie w stroju kąpielowym - tak by ubrania nie ukrywały Waszej prawdziwej sylwetki. Jeśli już uda Wam się to określić zróbcie sobie listę fasonów, które do Was pasują, ale biorąc pod uwagę oczywiście to w czym dobrze się czujecie :) Ja np. uwielbiam rurki/legginsy i mimo, że czasem spotykam się z opinią, że do rożków one nie pasują (z czym osobiście się nie zgadzam, bo podkreślają nogi) nie mam zamiaru z nich rezygnować.

Po trzecie szafa

Jeśli już jesteśmy zaopatrzone w dwie listy (kolorów i fasonów) bierzemy się za porządki w szafie :) Każda z Was ma w niej pewnie ubrania w których nie czuje i/lub nie wygląda dobrze, a mimo to nosi je z sentymentu, wygody lub innych równie głupich powodów. Moim zdaniem w szafie powinny znaleźć się tylko te rzeczy, w których wyglądamy naprawdę świetnie! I wierzcie mi im mniej będzie w niej ciuchów (oczywiście bez przesady) tym łatwiej będzie nam poradzić sobie z problemem 'nie mam co na siebie włożyć'. Zacznijmy od kolorów - zostawmy w szafie tylko te, które pasują do naszego typu kolorystycznego. Resztę - nawet jeśli jest ładna/modna/dobrze skrojona/nowa oddajemy albo sprzedajemy. Teraz z tych co zostały odrzucamy wszystkie te, które mają fason nieodpowiedni dla nas czy źle na nas leżą. Ostatni etap porządkowania szafy to odrzucenie wszystkich tych ubrań, których nie założyłybyście na pierwszą randkę ;) To taka moja osobista selekcja i moim zdaniem najważniejsza. Wiem, że wiele osób ma tendencje odkładania lepszych ubrań na specjalne okazje, ale moim zdaniem nie warto. Dlaczego by nie wyglądać świetnie na co dzień? aaaa i proszę Was - tych odrzuconych ubrań nie zostawiajcie w szafie 'do chodzenia po domu' bo i tu możemy i powinnyśmy wyglądać świetnie :) Oczywiście wygoda moim zdaniem jest najważniejsza, ale nawet dres może mieć odpowiedni dla nas kolor czy fason.

Po czwarte zakupy

Jeśli już udało nam się porządnie zminimalizować szafę to być może okaże się, że teraz nam czegoś w niej brakuje (np. okazało się, że nie mamy ani jednej dobrej pary jeansów ;) ). Pora więc na to, co zwykle my kobiety lubimy najbardziej - zakupy! Wybieramy się na polowanie, więc pamiętajcie by uzbroić się w kilka rzeczy: listę kolorów i fasonów, które nam pasują, dużo wolnego czasu, konkretny plan co chcemy kupić, łatwy do ściągania/zakładania strój i bliską, ale naprawdę szczerą osobę towarzyszącą (celowo nie piszę o koleżance, bo to często faceci są najlepszymi doradcami na zakupach). Genialny przewodnik o zakupach napisała u siebie Styledigger, którą naprawdę podziwiam za podejście do mody, więc by się po niej nie powtarzać odsyłam Was do jej tekstu. Dla mnie osobiście najważniejszy jest punkt 5 czyli kupuję tylko te rzeczy, w których czuję się w 100% sobą.

Po piąte inspiracje

Oczywiście nie namawiam Was by kopiować kropka w kropkę czyjś styl, ale zawsze warto znaleźć sobie kogoś kim można by się zainspirować, zwłaszcza jeśli same też nie macie wyczucia mody i kolorów tak jak ja. Gdzie szukać inspiracji? Tak naprawdę wszędzie :) Ja bardzo często odnajduję je na ulicy czy na blogach (nie tylko tych modowych), w filmach, a nawet książkach (np. do zakupu TEJ czerwonej spódnicy zainspirowała mnie już kilkanaście lat temu postać Anieli z Brulionu Bebe B. Musierowicz - ciekawa jestem czy ktoś pamięta tę scenę ;) ). Dobrze jest mieć świadomość jak chce się wyglądać (czy bardziej w stylu french czy może italian chic, bohemian, albo jeszcze zupełnie innym) i tego co nam się w modzie podoba, a potem dążyć do tego by wyglądać dokładnie tak jak chcemy. Ja mam na komputerze folder, w którym zapisuję sobie różne modowe inspiracje (drugi taki mam dla inspiracji włosowych, a trzeci wnętrzarskich), dzięki którym udało mi się odkryć w którym kierunku chcę by podążała moja garderoba. Przeglądając zapisane zdjęcia zauważyłam jaki styl w nich przeważa (kobiecy, wyrazisty) i uświadomiłam sobie, że właśnie tak ubrana czuję się najlepiej.

Jestem ciekawa jak to wygląda u Was i czy już odnalazłyście swój styl? ;)


Pozdrawiam Was serdecznie,

34 komentarze:

  1. Oświadczyny Bernarda Ż? Czy jak to nazwać, jak się spiknęli :)

    Są możliwe blond-zimy. Rzadko ale jednak.

    Quiz kolorystyczny na 12 typów: http://www.prettyyourworld.com/free-quiz.html

    U siebie zauważyłam na etapie eksperymentów kolorystycznych będąc, że dopóki trzymam się swojego poziomu kolorystycznego (6-8) to dużo odcieni mi pasuje, i rudawy, i popiel, i złoto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znałam kiedyś nawet jedną blond zimę :) nosiła prawie białe włosy i wyglądała w nich cudownie, idealnie jej pasowały

      Usuń
  2. bardzo fajny wpis Anwen, dziękuję i pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) i mam nadzieję, ze się przyda

      Usuń
  3. Świetny post! W najbliższym czasie dokładnie przyjrzę się swoim ubraniom, poproszę siostrę o analizę sylwetki, bo sama nie mogę się zdecydować, którą jestem, chociaż Twój opis - mały biust, zgrabne nogi, małe wcięcie w talii, do mnie pasują. Szkoda, że dzisiaj nie mam wiele czasu, bo przeczytałabym wszystkie odnośniki. Uświadomiłam sobie, że odkładanie rzeczy to moja specjalność. Ojj tak, jestem w tym mistrzem. Odkładam piękne ubrania, przykładowo idealnie skrojoną, dopasowaną koszulę, czarną w jasnobeżowe baletnice, z kołnierzykiem, która ma przypiętą jeszcze metkę, bo "nie ma okazji" by ją założyć, albo baskinka z koronkowymi rękawami, w której wyglądam pięknie, ale byłam w niej 4 razy. Odkładam rzeczy "brzydkie" i chodzę w nich po domu. Na co dzień zazwyczaj bluza, bo wygodniej, bo nie trzeba myśleć co założyć... Koniec z tym, trzeba się cieszyć życiem, swoim wyglądem, po to są ubrania, a nie wiecznie umartwiać się i stawiać sobie granice, które nie są potrzebne! :) Moja dzisiejsza spowiedź. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak :) ja mam, a może już miałam to samo. Nie zliczę ile razy oddawałam z żalem piękne ubranie, bo już na mnie nie pasowało albo przestało być modne, które miałam na sobie może kilka razy, bo trzymałam je na specjalną okazję. Teraz już na okazje nie czekam :))

      Usuń
  4. http://www.youtube.com/watch?v=zBwLpLQVhms
    widziałas Anwen? :) Świetna seria "sylwetki" radzki, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie widziałam :) chętnie obejrzę - dzięki!

      Usuń
    2. Wciągnęłam się w Radzkę - dzięki! :)

      Usuń
  5. Ja jestem wiosenna gruszka:P ale czy czysta czy jasna wiosna to nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie z tymi dodatkowymi określeniami to i ja mam problem, ale tak naprawdę do niczego nie jest mi potrzebne takie szczegółowe określenie - wystarczy, że wiem, że jestem zimą ;)

      Usuń
  6. Przepraszam, ale trochę głupoty piszesz, przecież dobór kolorów według typu ma sens tylko w przypadku ubrań blisko twarzy (koszulki, swetry, szale itp.), więc jaki jest sens pozbywania się WSZYSTKICH ubrań które nie są w kolorach z naszego typu? Przecież spodnie nie mają żadnego wpływu na to jak prezentować się będzie twarz.. Tak samo bez sensu moim zdaniem jest ubieranie się według sylwetki, bo jednak powinniśmy się ubierać w to w czym czujemy się wygodnie, i w czym czujemy się sobą, niezależnie od tego jaką mamy sylwetkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli chodzi o kolory to częściowo masz rację - rzeczywiście w przypadku spodni/spódnic/innych dołów możemy sobie pozwolić na większą dowolność, ale łatwiej (przynajmniej mi) operować garderobą w jednej tonacji kolorystycznej ;)
      ale z sylwetką to już się absolutnie nie zgadzam - można ubrać się wygodnie i zgodnie z sobą a przy tym dopasować strój do sylwetki, przecież do wyboru masz wiele możliwości, a nie tylko jeden uniform dla każdego typu.

      Usuń
  7. Moim zdaniem bardziej pasujesz do chłodnej zimy niż mocnej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację :) mocną na pewno nie jestem, bo mam za jasne oczy.

      Usuń
  8. Mi zawsze wychodzi coś około jesieni/ lata :P A co do kształtu to na szczęście jestem klepsydrą

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja przy kupnie ubrania raczej nie zwracam uwavi na kolor w pierwszym momencie. Podoba mi sie cos to biore, potem ew.wybieram kilor jesli taki wybor mam. Jeslu nie biore jaki jest o ile w miare mi sie widzi ;)
    Chyba ze jest odwrotna sytuacja-umyslu mi sie jakis kolor-np ostatnio wpadlam na pomysl ze koniecznie musze miec cos mietowego, bo nie mam. I popedzilam szukac bo mialam straszna ochote na ten kolor ;p znalazlam, nijaka zwykla bluzka ale mietowa :)))
    A juz na pewno nigdy nie kupowalam ubran pod typ urody;) biore co mi sie podoba a potem stwarzam stylizacje zeby wszystko pasowalo do reszty calej ;)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę że jestem podobnym typem kolorystycznym do Ciebie, choć nie wiem, czy nie bardziej 'Deep Winter'. Ale z określeniem typu figury chyba bym miała problem..

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja analizy kolorystyczne na podstawie zdjęć nie polecam. Nie to, że odmawiam dziewczynom wiedzy, ale zdjęcia często nie oddają rzeczywistości. Wszystko zależy do światła na zdjęciu, kolorów otoczenia, balansu bieli..U mnie z analizy na podstawie zdjęć wyszło, że jestem jesienią. Trochę mi się to nie zgadzało, nigdy nie nosiłam ciepłych kolorów, ale zaryzykowałam i kupiłam kilka musztardowych bluzek. Bardzo źle się w nich czułam. Wybrałam się w końcu na warsztaty z kolorystką i wyszło, że jestem polskim poczciwym latem. Z radością wróciłam do moich ukochanych niebieskich i szarych ciuchów:) Wśród europejek bardzo ciężko znaleźć ciepłe typy kolorystyczne, znaczna większość to jednak lata, czasem przerobione na zimy (podobnie jak ty).

    A co do określania typów sylwetki, to znacznie łatwiej niż w lustrze, widzi się sylwetkę na cieniu. Wystarczy stanąć w bieliźnie na przeciwko ściany (oczywiście odpowiednio się przy tym oświetlając) i spojrzeć jaki nasza sylwetka rzuca cień, Od razu wszystko widać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Anwen, bardzo fajny wpis :)
    ja ze swojej strony polecam bloga Marii - ubierajsieklasycznie.pl Nie tylko ze względu na palety kolorów, ale na podejście do stylu i bardzo mądre rady. Dla mnie był on wielkim odkryciem :)
    Zgadzam się z Tobą, że odnalezienie swoich kolorów to ogromny krok naprzód. Nasza twarz wygląda zupełnie inaczej, kiedy znajdują się przy niej odpowiednie barwy. I nawet jeśli w dolnych partiach sylwetki możemy zakładać inne kolory, to te które są "nasze" zwykle nawzajem do siebie pasują, więc to kolejny argument za tym, żeby je wybierać.
    Jeśli chodzi o sylwetki, to dla mnie sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. To znaczy zgadzam się z tym, że warto znać swoje słabe i mocne strony, ale nie musi to od razu oznaczać dążenia każdego do kształtu klepsydry. Ktoś może chcieć podkreślać talię, a ktoś inny nie - kwestia gustu i upodobań.
    Tak jak napisałaś na końcu - warto określić kilkoma słowami swój styl, a wtedy przy zakupie kolejnych ubrań będziemy szukać tego w czym faktycznie czujemy się dobrze i w czym jesteśmy sobą.

    PS. Uwielbiam Brulion.. - Bebe była chyba tą bohaterką Musierowicz, z którą się najbardziej utożsamiałam

    OdpowiedzUsuń
  13. Anwen nie mogę uwierzyć, że masz jeszcze jednego bloga bardzo się cieszę, będę tu regularnie zaglądać! ;)
    Ja jestem kręgiel albo gruszka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyszło mi soft summer. Świetne to zestawienie, bo wcześniej nie umiałam się przyporządkować gdziekolwiek choć przyznam, że w sugerowane kolory już od dawna się ubieram, bo dobrze się w nich czuję:) Widocznie nieświadomie trafiłam w sedno. Figurę też mam stożek chyba, bo ramiona dominują... Kasia

    OdpowiedzUsuń
  15. tu są dobre wskazówki jak dobrać kolory do swojego typu urody:
    moda.wieszjak.pl/zelazne-zasady/292050,8-typow-urody--rozpoznaj-swoj-typ-foto.html
    wszystko się zgadza; ale i tak często chodzę w kolorach które lubię a niekoniecznie dobrze w nich wyglądam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow, dzięki za przypomnienie Brulionu Bebe B! Matko kiedy ja to czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty masz mały biust? Nie zgodzę się, wg mnie średni, taki w sam raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jakoś nie moge określić jakim typek kolorystycznym jestem :/

    OdpowiedzUsuń
  19. wszystko ładnie pięknie, ale... przy profesjonalnej analizie kolorystycznej zakłada się na głowę biały czepek, właśnie po to, żeby zakryć farbowane włosy! nie należy się ABSOLUTNIE kierować włosami farbowanymi! Analizę robi się bez makijażu, przy zakrytych włosach, zostaje "goła" twarz - nie wolno się nawet opalać 2 tygodnie wcześniej minimum, a już na pewno nie na solarce, robi się ją przy dziennym świetle, przy oknie, ale nie może słońce świecić - to naprawdę duża robota do wykonania, czasem zajmująca i ze 2 godizny - uczyli mnie tego na wszystkich szkoleniach dla stylistów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli w moim przypadku wyszłoby ze jestem latem, tylko co z tego? ;) mam na co dzień chodzić w białej chustce i bez makijażu? :D taka analiza o której piszesz jest dla osób, które szukają dopiero swojego koloru włosów, ja się dobrze czuję w ciemnych, w których jestem zrobioną zimą i paleta barw, które by pasowały do lata zupełnie mi się nie sprawdzi

      Usuń
    2. Nie jest prawdą, że zima musi mieć ciemne czy czarne włosy, moga mieć blond, popielate i całą gamę chłodnych brązów (chłodny to słowo klucz); włosy zresztą same w sobie nie "robią" typu kolorystycznego. Najważniejsza jest cera i oczy; jeżeli cera jest jasna i czysta, a oczy o chłodnym odcieniu, z wyraźną oprawą, to jest zima.

      Usuń
  20. Ja wciąż poszukuję, dlatego dziękuję za tego rodzaju wpis;) Myślę, że jestem latem i jedyna rzecz, jaka mi nie pasuje do opisu to niestety włosy;p Jeśli mogę ci coś polecić odnośnie folderów z inspiracjami, które ciągle się powiększają (wiem coś o tym;p) to ja zaczęłam korzystać z aplikacji keeeb. Trochę odciążyłam w ten sposób komputer, a dodatkowo mam dostęp do moich zbiorów online;)
    Pozdrawiam Kamyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. o matko, kopalnia wiedzy! ależ ja się cieszę, że tu trafiłam..
    jutro zabieram się za dokładne analizowanie mojej sylwetki :)

    dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny post :) Ja wciąż szukam swojego stylu, eksperymentuje, przymierzam. Jednak coraz poważniej myślę o zaplanowaniu swojej garderoby i udoskonaleniu stylu...

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawy wpis, dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
  24. analiza kolorystyczna to jedna wielka sciema i dorabianie teorii...ludzie sa tak rozni ze nie da sie ich sklasyfikowac, te wszystkie wczesne wiosny chlodne zimy to jakiś zart, nie warto zawracac sobie tym głowy bo to nie jest ani prawdziwe ani przydatne...;)

    OdpowiedzUsuń

.

.